Świąt też nie-zno-szę. Ale losowanie prezentów uważam za super pomysł. Wogole wszelkie przymusy na mnie źle dzialają. W aktualnej robocie mam przymus robienia imienin i to mnie dobija :-( ten zwyczaj z wiekszości zakladow pracy ku mojej uldze, wyparował. A tu masz. A już przymusowe kupowanie prezentów czy przymusowe uczestniczenie w wigilii na kilkanaście osob chyba by sie u mnie depresją skończyło. Mam wywalać swoją kasę odlożoną na zabiegi i podróże bo ktoś ma fanaberię, żeby kieszenie oprożniac? - w życiu. Proby wciagnięcia mnie w szersze życie rodzinne spowodowaly, że się wyautowalam w wyżej wymienionego. Czasem spotykamy się raz w roku na cmentarzu (ale rzadko bo ja jestem rano) i tyle mamy kontaktów. Ku mojej uldze i jakiej-takiej rownowadze psychicznej. No nic nie poradzę. Nienawidze ciotek-klotek, dobrych rodzinnych rad i Świąt. W sumie dzieciom najchętniej od jakiegos czasu daję kasę. Czasem córce jakiś botox zaplacę. Bo wiem, że to ich cieszy. Mnie też w mlodym wieku i przy wiecznie dziurawych kieszeniach kasa urządzała.
Wracając do facetów: ten Brad Pitt to stara








