O matko,Ewa ja bym zawału na miejscu dostała,gdyby mi pies skoczył do twarzy.Przysięgam!!!
A właścicielkę chyba bym zatłukła!K....m.. jak ktoś chce trzymać takie rasy,to niech to robi na własnej posesji i we własnym ogrodzie,a nie tak,żeby narażać niewinnych ludzi na spotkania z ich ,,pupilkami''.
Nie rozumiem dlaczego ludzie trzymają takie niebezpieczne gatunki.Jak ktoś chce zwierzątko,to zawsze można przygarnąć kundelka albo pudelka,ale od razu takiego zabijacza?!Nigdy tego nie rozumiem.Moja ciotka,ma od kilkunastu lat amstaffa.Uwierzcie mi,od kiedy go ma,nigdy nie byłam w odwiedzinach u niej w domu.Po prostu nigdy nie mogłam się przemóc,a teraz to tym bardziej.
To było moje trzecie spotkanie z psem.I trzecie z wilczurem!Pierwszy raz,jakies 12 lat temu,jak byłam jeszcze w podstawówce,wracałam do domu zimą,bardzo grubo ubrana i nagle z boku(biodra)wbił mi się pies z zębami.Na szczęście,nie przegryzł kurtki i swetra.Zaczęłam bardzo wrzeszczeć i uciekł.Okazało się,że był to pies sąsiada.Po prostu mu uciekł z zagrody,nie było tak,że dobrowolnie puścił go w świat.Przykry przypadek.
Drugi raz,szłam nadmorską alejką i nagle stanął przede mną wilczur,bardzo szczekał,ale się nie rzucał.Ze strachu rzuciłam w niego bułką(bo akurat miałam w ręku) i zwiał.Pewnie nie było to najmądrzejsze posunięcie

,ale w akcie paniki tylko to wymyśliłam.
Trzecie,było wczoraj.Pojechałam na zakupy,zaparkowałam samochód na obrzeżach supermarketowego parkingu,wysiadłam z auta,zdążyłam zamknąć drzwi i po kilku sekundach poczułam,że coś mi miażdży udo.Nawet nie wiedziałam w pierwszym odruchu,że to pies!Zaatakował mnie od tyłu,przybiegł nagle.Zaczęłam go okładać po głowie ręką i skubaniec chwycił mnie za nią.Wbił zęby i zaciskał z całej siły.Kilka razy mnie tak złapał za rękę,za każdym razem wgryzając zębiska.Ubranie miałam poszarpane na kawałki,porobił mi dużo ran.Psa odciągnął właściciel,który dobiegł do nas.
Zaczęłam bardzo płakać i zamknęłam się w samochodzie,zadzwoniłam po rodziców,którzy akurat byli blisko i szybko przyjechali.Słuchajcie ten dXXXk-właściciel zaczął mnie pytać,jak ja się nazywam,bo on musi to sobie zapisać.

Zaczęłam na niego wrzeszczeć,że to raczej ja muszę zapisać jego dane!!!
Rodzice zawieźli mnie do szpitala,bo sama nie byłam w stanie ręką ruszyć.Oczywiście,cała sala pełna ludzi,kolejka masakryczna,do tego chyba z 200 Romów.Jednemu coś się stało i cała familia przyjechała go wspierać.
Naczekałam się z tą rozwaloną ręką do wieczora.Zatrzymali mnie na noc,na obserwację,ale dzisiaj już się wypisałam.Udo mam w lepszym stanie,bo wiadomo,więcej ciała na nim.
Przeżycie straszne.

Life is a journey,not a destination.