Szkarolina
Powiem w skrócie-znam ten ból.
Od lat słyszę miliony wścibskich pytań o dzieci,chociaż jakoś specjalnie stara jeszcze nie jestem.
Kiedy,z kim,ile...ludzie...co ich to obchodzi???
Moja

moja sprawa i koniec kropka.
Reaguję zazwyczaj ostro,nie pozwalam się wtrącać w moje sprawy.
Tzn.jestem dość chamska w stosunku do wścibskich chamów.Ale zdarzają się sytuacje,gdy ktoś po prostu żartuje na ten temat i czuję,że takie pytania nie są podszyte żadną złośliwością i wrednością,to wtedy luz.Rzucam jakimś śmiesznym tekstem i po temacie.
Teraz mam znajomą,która jest w drugiej ciąży.I niby jest wielce szczęśliwa i zadowolona.
I co rusz się do mnie, brzydko mówiąc przypieprza.
Lubie ją,ale zaczyna mnie koszmarnie irytować.To,że dla niej macierzyństwo to jedyny sens istnienia,to jej para kaloszy,nie moja.
Już kilka razy niefajnie się zachowała.Po prostu wywyższała się,stawiała nie wiadomo na jakim piedestale,bo przecież ona URODZIŁA DZIECKO.A ja nie mama nawet męża,hahaha
Jestem w jej oczach 100 lat za murz.....
Powiem Wam,że z kolei,to ja jej nie rozumiem.Zupełnie.
Jak mam być niemiła,tak jak ona,to podliczę trochę jej życie-ona ma średnie wykształcenie(bez matury),jej mąż zawodowe,brak mieszkania,brak perspektyw na kupno własnego,pomieszkują kątem u rodziców.Kilkuletnie dziecko,drugie w drodze.
Jak dla mnie-to kiła i mogiła,nawet się porządnie wybzykać nie mogą,bo rodzice za ścianą
I tacy ludzie,tylko widzą wady i niedociągnięcia innych.Swoich oczywiście nie.
ale to są przykładni obywatel,bo.....
Przecieżżżżżżżżżżżżżżżżżżżż mają rodzinęęęęęęęęęęęę,
to najwspanialszszszszszsza rzecz pod słońcem.
Boże,czasami mam tak dość tej polskiej mentalności.Nienawidzę podejścia ludzi,którzy mierzą wszystkich pod kątem wydajności jajników i plemników.

Life is a journey,not a destination.