szyszuniu
4 lata to dla mnie magiczny czas....dlatego ze bardzo bardzo duzo ludzi końy swoje związki własnie po tym czasie...związki moich znajomych w 90% kończyły sie po 4 latach albo kończyły sie kolejnym etapem...pierscionkiem...slubem
moj 4 letni zwiazek skonczyl sie 2 miesiace temu....w dniu mojej operacji...było to dla mnie jak nóż w plecy, świat mi sie zawalił, myslslam ze juz nic mnie teraz w zycu nie czeka i nawet z tego głupiego nosa sie nie cieszyłam
wszystko sie zawaliło! ale miałam bardzo duze wsparcie, nagle jak grzyby po deszczu wyrosło wokól mnie mnóstwo ludzi o ktorych zapomnialam przez te 4 lata
wszysycy byli dla mnie tacy wspaniali...a ja myslalam ze może wrocimy do siebie, czekałam i łudziłam sie ...
teraz jestem juz zupelnie wyleczona...po tych 2 mesiacach zdalam sobie sprawe ze to nie ten facet!!
ze było fajnie ale to nie to! i myslalam ze juz sie nie pozbieram a tu prosze...jestem jak nowa...i uz nie mysle o nim tak czesto, czasem zadaje sobie nawet pytanie czy nadal go kocham

i coraz czesciej łapie sie na tym ze chyba juz nie...czuje cos ale chyba nie jest to miłosc...chociaz tyle mamy wspolnych wspomnien, zdjec itp ...
najpierw czułam nienawisć potem żal a teraz juz sama nie wiem co czuje ale jest mi dobrze...
klapki spadły mi z oczu, zaczynam dostrzegac ze na siwecie sa tez inni faceci i jest mi cudownie
szyszuniu zobaczysz....bedzie dobrze, teraz bedziesz cierpiec bo to nieuniknione ale wyleczysz sie zobaczysz
wiem jak sie czujesz bo tez sie tak czułam...ale to świete słowa ze czas leczy rany...u mnie wyleczył

29 lipiec 2005, nosek---> dr Skupin/ czyli juĂâÂż po i bardzo szczĂĆÂŞĂâÂśliwa:)