She-luzik, nie urazilas mnie nic a nic

. W tym, ze moj facet jest trudny musze sie z Toba zgodzic, ale dodam jeszcze, ze ja tez

. Oboje jestesmy strasznymi uparciuchami, fochujemy sie, ale na szczescie tylko na chwile i bywamy wybuchowi po czym bardzo sie kochamu-taki zwiazek z wiecznymi emocjami

. Mojemu lubemu kiedys tylko rzucalam miedzy wierszami, ze bym chciala, z czasem zaczelam zartem cos wspominac az wrescie powiedzialam mu szczerze dlaczego to jest dla mnie takie wazne i ze mnie to boli, ze on sie nie garnie do tego itp i nie raz byla na ten temat gadka i zawsze powtarza, ze on uwaza, ze slub wszystko popsuje, ze zaraz bede chciala wtedy dziecko a dla niego sama mysl o slubie juz jest wielka abstrakcja i nigdy w zyciu nie zakladal w ogole takiej obcji, ale rozumie, ze dla mnie to takie wazne i zebym uzbroiloa sie w cierpliwosc...kiedys cos tam wyszlo, ze mial jakis plan oswiadczyc sie na wiezy Eiffla, ale ze nie ma nawet mowy, ze ja tam wleze z moim lekiem wysokosci, to musi wymyslic cos innego, albo w swieta jak bylismy w pl i szlismy do znajomych juz troche

, to zatrzymal sie przed salonem sukni slubnych i wybelkotal-No pokaz jaka bedziedsz chciala-ta, ta a moze taka??? byle nie snieznobiala (mial na mysli, ze podobaja mu sie ecru, a ze faceci to w wiekszosci daltonisci, nie rozrozniaja kolorow i czestro nie potrafia ich nawet odpowiednio nazwac, to poradzil sobie w ten sposob

), takze ja wierze, ze ten dzien wreszcie nadejdzie, tyle ze ja taka niecierpliwa jestem noooooooooooo...z drugiej strony tez bardziej zalezy mi obecnie na samej deklaracji slubu, bo praktycznie i tak najszybciej moglibysmy to zrealizowac za jakies 2 lata bo mamy jeszcze w planach moje cycuchy, potem nos a na to potrzebuje czasu i chce juz byc ladnei poprawiona do slubu.
Takze ja wiem, ze chce, w glebi serca wierze, ze on sie przelamie-szkoda tylko, ze wbrew sobie, no ale coz....
Poza tym tak z tych moich postow moze wynikac, ze mam faceta tyrana, egoiste i w ogole najgorszego

a tak w gruncie rzeczy to dobry chlopak jest....napewno nie chodzi tu o pozostawienie sobie furtki na przyszlosc-hmmm...on to taki troche skomplikowany przypadek z ciezkim dziecinstwem, mlodoscia i ma swoje jakies tam swoje przekonania, ale juz wiele dla mnie zmienil w swoim zyciu, wiele razem przeszlismy-wiem, ze nikt nigdy nie byl dla niego tak wazny jak ja, wiec nie skresle go z mojego zycia dlatego, ze pod tym wzgledem jest taki uparty. Czy on ma nade mna wladze??? Napewno nie....

Nawet moja wlasna rodzina-rodzice, siostra, stwierdzili, ze ten Pan ze mna lekko nie ma...
Marta my tez tak mamy-tzn sytuacje typu: Kochany, wywies pranie!!!! Nie...i mowi to jednoczesnie wstajac z sofy i udajac sie w kierunku pralki

to cos na zasadzie-kobieta nie bedzie mi rozkazywala-to byla moja wlasna decyzja, zeby wstac i rozwiesic to cholerne pranie!!
Sama nieraz mu mowie-kochanie zrob to czy tamto i umowmy sie, ze to byla twoja wlasna decyzja-nikt sie nie dowie, ze to ja tu rzadze
Blue u mnie podobnie jest z jego mlodszym bratem-w ogien by skoczyl, brat powie slowo a wszystko rzuca i leci, bo on cos tam chce-nawet brat nie musi mowic-moj sam mu proponuje, ze to czy tamto zrobi, zalatwi itp a mnie krew zalewa, bo w druga strone to niestety nigdy nie dzialalo i nie dziala a wrecz przeciwnie!!! Brat nieraz byl powodem naszych klotni i byl czas, ze chcialam odejsc, bo nie moglam zniesc takiego chorego trojkata-na szczescie kula u nogi wreszcie sie zakochala i mam nadzieje, ze sie usunie z naszego zycia w znacznym stopniu
