dzisiejsze związki

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

tygrysica26
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 837
Rejestracja: 07 lis 2009, 21:11

Re: dzisiejsze związki

Post autor: tygrysica26 » 13 maja 2010, 20:18

oj Lubko ..jak długo w tym trwasz?? Ja wiem to boli, wkurza i czasem masz dość i pierd...hyś to wszystko, ale powiedz mi czemu masz zarazem tak zaniżone poczucie wartości..(było coś o Uli -brzyduli)..powinnaś być dla siebie piękna, jak będziesz się tak czułą, on też będzie to widział...musisz być silna..bo facecie nie lubią bezwiednych kobiet, pokaż mu czego chcesz i że przede wszystkim wiesz czego chcesz! albo rybki albo akwarium...nie masz ochoty postawić wszystkiego na jedną kartę??? wóz albo przewóz? Ja bym cholery dostała...dawno bym powiedziała wyp.. jak zmądrzejesz to wrócisz, a jak nie wrócisz..cóż..znajdę lepszego...
01/2010-anatomiczne pod mięsień Mentor 345cc
BOSKIE

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: dzisiejsze związki

Post autor: majamajamaja » 13 maja 2010, 20:26

Lubka jesli moge Ci cos doradzic...
To nie jest kwestia, ze on wymieknie, albo Ty podziekujesz. To jest kwestia waszego wspolnego zycia.
Ty go on nic nie prosisz. WYMAGAJ. I kropka. Nie ma innego wyjscia. Ty tego chcesz. Niewazne sa powody. Chcesz i dlatego to jest wazne.

Tygrysica- nic dodac nic ujac.

No i jeszcze Lubka, ogladalam pare dni temu naprawde interesujacy film, ktory zawiera przeslanie specjalnie dla Ciebie: "He is just not that into You". jesli juz raz ogladalas, to moze musisz sobie przypomniec.
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Re: dzisiejsze związki

Post autor: bluebeleczka » 13 maja 2010, 20:31

marta jestes na poczatku drogi. wiele par mysli ze po slubie randkowanie to juz przeszlosc, otorz nieprawda. o zwiazek trzea dbac i go odnawiac, nie popadac w rutyne i nude. niestety nieraz nie ma na to czasu, wlasnie proza zycia czesto wszystko rujnuje, do tego pojawia sie dzieci. my sie rozpedzilismy, myslelismy ze damy rade, ze takie tempo nioe bedzie trwalo dlugo, troche i odpoczniemy, nieprawda, to trwa i trwa, brakuje dnia, mijamy sie tygodniamy a problemy ktore sie pojawiaja zalatwiamy w przelocie,w przedpokoju. na poczatku zwiazku i jeszcze jakis czas temu myslalm ze damy rade................, szczerze mowiac wciaz w to wierze, tylko potrzebuje odetchnac i spojrzec na wszystko z boku, zwolnic. my sie kochamy, dlaczego tyle miedzy nami adrenaliny i walki bo kazdemu zalezy i kazdy z nas walczy, gdyby nam nie zalezalo bylibysmy obojetni, milosc to jednak nie wszystko, naprawde.

lubka znasz to stwierdzenie ze po slubie facet czuje sie jak na smyczy i ze nagle kobiety sie zmieniaja, przeszkadza im to i tamto.
tak sie mowi od pokolen, ja jednak inaczej to interpretuje ale mam wrazenie ze ludzie powtarzaja bezmyslnie sentencje.
jeszcze w pokoleniu naszych rodzicow zaraz po slubie kobiety zachodzily w ciaze i to jest dla mnie moment kiedy sie wszystko zmienia, nie slub.
oczekujac na dziecko nagle sie dorasta, kobieta staje sie bardziej zorganizowana, odpowiedzialna, stara sie stwirzyc bezpieczne srodowisko dla dziecka i wymaga tego od partnera, jego lazenie codzienne po kolezkach na piwka nagle zdaje sie przeszkadzac i to moze nie jej osobiscie ale calej wizji rodzicielstwa.
wielu dlatego opiera sie slubowi. duzo facetow jest tez poprostu lazy. po co mu sie zenic kiedy wasz zwiazek trwa juz tak dlugo i jest dobrze, po co cokolwiek zmieniac.

ja nigdy nie mialam parcia na slub, ale nie przeszkaza mi ta kwestia, poprostu nie widze roznicy. nigdy nie nosilam obraczki bo jakos nie mialam okazji sie przyzwyczaic, przed slubem czulam sie jak tak samo jak po slubie. jest sie oddanym zwiazkowi bez wzgledu na to, ale wiem ze dla wielu z nas z roznych powodow jest to wazna sprawa i jesli tak jest nalezy ja zalatwic i spac spokojnie.
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

tygrysica26
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 837
Rejestracja: 07 lis 2009, 21:11

Re: dzisiejsze związki

Post autor: tygrysica26 » 13 maja 2010, 21:05

no bo tak jest , i Blue ma w dużej mierze rację, to nie czasy naszych matek i babć..świat idzie do przodu, my idziemy do przodu, jest emancypacja kobiet....ja mam się o coś prosić....w życiu, ja chcę się kochać to się kocham, nie trudno...poczekaj , przyjdziesz od mnie z podkulonym ogonem...wiecie co pociąga facetów...kobieta, która wie czego chce, silna, mówiąca to co myśli...wierzcie mi..pracuję z facetami, taka zawsze jest ekscytująca, bywa tajemnicza i przebiegła..kobieta powinna być jak bombonierka..nigdy nie wiedz na co trafisz ..to ich kręci (giggle
01/2010-anatomiczne pod mięsień Mentor 345cc
BOSKIE

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: dzisiejsze związki

Post autor: majamajamaja » 13 maja 2010, 21:11

Bluebeleczka chcialam Ci jeszcze raz przekazac, ze masz respekt z mojej strony za Twoja decyzje, jak stoja sprawy?
tygrysica26 pisze:Ja np w szkole średniej miałam kolegę..i żałuje czasem że nie dałam nam szansy....bo tak na prawdę nigdy nic sobie nie powiedzieliśmy
No wlasnie Tygrysico ja mialam pewnie nie to samo, ale podobnie. Pewnie tylko bardziej zaawansowane. Pozniej wyjechalam i wtedy uslyszalam, ze mnie kocha i jeszcze wiele innych czulych slow. Pare lat minelo, dowiedzial sie, ze wyszlam za maz i powtarzal, jak to by bylo, gdybysmy my byli razem... gdybysmy my byli tym malzenstwem...
I jeszcze jest normalnie tak, ze my identycznie myslimy... mamy takie samo podejscie do wielu spraw, a jesli nie mamy, to jedno z nas totalnie sie z drugim zgadza...

Ale nie, nie mialo byc tak, zebysmy byli razem. Bo bylo tyle okazji ku temu. Bo to juz by sie stalo. Bo gdyby on mnie naprawde, mocno chcial, to by nie dopuscil, zebym wyszla za kogos innego. Jesli facet ciebie chce, to bedzie wszystko robil, zeby z toba byc.

Nadal sie dobrze rozumiemy, nadal dobrze nam robi, sie spotkac.
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

tygrysica26
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 837
Rejestracja: 07 lis 2009, 21:11

Re: dzisiejsze związki

Post autor: tygrysica26 » 13 maja 2010, 21:24

no bo tak to z nimi jest..dupy wołowe..tu laska, tam laska..a prawdę im ciężko powiedzieć. ten człowiek wprowadził dużo zamętu w moje uczucia i w cale moje życie, tak z ręka na sercu to kochałam 2 facetów jednoczesne i nie potrafiłabym nigdy wybrać. J anie rozmawiałam z nim hmm 5 lat, aż tu nagle po takim czasie wiadomość na NK. Pytał ironicznie jak moje małżeństwo itp itd, że ma kogoś i chce wziąć ślub(kiedyś)...a ja choć hmm serce drżało, pisałam jak to mi dobrze, i jak cudownie i jak wspaniale..i jaką córkę mamy wspaniała.a łzy ciekły po policzkach...ale z drugiej strony..co miałam mu powiedzieć? Ja się otrząsnęłam..minęło tyle lat..a tu ten idiota, nie dając znaku życica przez 5 lat..nagle się budzi..kurrrrrr...mnie w Polsce nie było 2.5 roku a on jak głupi pisał, smsy, numery zdobywał, gdzie jestem...już wtedy powinien dać mi spokój. Ale planują spotkanie klasowe..pytał czy będę..i co ja mam kurcze zrobić...?Pójść i spotkać się z nim..czy nie pość ?
01/2010-anatomiczne pod mięsień Mentor 345cc
BOSKIE

Awatar użytkownika
Lubka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4397
Rejestracja: 04 maja 2009, 00:51
Lokalizacja: UK

Re: dzisiejsze związki

Post autor: Lubka » 13 maja 2010, 21:33

Tygrysica26 z ta brzydula to dlatego, ze hmmm...mam sporo kompleksow(nie bez powodu znalazlam sie na beauty (giggle ) zwlaszcza jesli chodzi o buzie :(-mialam kiedys wypadek i nos zdeformowany-mam juz za soba 3 operacje i szykuje sie 4:( a Brzydula to tak dlatego, ze kilka miesiecy zalozylam aparat (clin . W gruncie rzeczy to na zewnatrz nie jestem jakas zakompleksiona szara myszka-raczej zolza ze mnie (giggle , ale niewiele osob wie, co tak naprawde siedzi w srodku...wam to akurat moglam tu napisac, bo nie ma po co sie maskowac...
Majamajamaja Nie chce mojemu facetowi stawiac sprawy na ostrzu noza, bo nie chce tego od niego wyzebrac...nie w tym rzecz...tak samo z dzieckiem-jakbym sie uparla, moglabym go postawic przed faktem dokonanym (clin , ale tez nie mam zamiaru dzialac w ten sposob-albo sam dojrzeje do takich decyzji albo nie...pytanie na jak dlugo starczy mi cierpliwosci.... (wait od jakiegos czasu zaprzestalam poruszanie tego tematu...co bedzie dalej-pozyjemy, zobaczymy...trzymajcie kciuki (clin

Blue-dokladnie, slub, papier uwazam, ze nic by nie zmienil w naszych relacjach, bo na wluczenie sie po kolezkach na piwka itp to ja juz teraz i tak krzywo patrze, jak za czesto (tongueout , ale on kiedys faktycznei powiedzial cos, ze -jak sie zareczymy, to bedziedziesz chciala slub juz-zaraz, jak sie pobierzemy-to dziecko i to jak najszybciej i to go przerasta i nie wierzy mi, ze poki co zadowolilby mnie sliczny diamencik na moim paluchu, bo dla mnie to bylby znak, ze liczy sie z moim marzeniami i ze sie wreszcie doczekam...a poki co odbija sie echem...

Tygrysica ta nasza klasa bywa zgubna przez to odnawianie starych, interesujacyhc znajomosci... (giggle
12.07.10Nagor460cc/520drBroma
16.12.10wymianaNatrelleMX370drBroma
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=110" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 32#p637332" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 76#p642476" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 82#p655082" onclick="window.open(this.href);return false;

tygrysica26
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 837
Rejestracja: 07 lis 2009, 21:11

Re: dzisiejsze związki

Post autor: tygrysica26 » 13 maja 2010, 21:52

co do dziecka to ma rację , nie wiem z czego to wynika..z poczucia bezpieczeństwa? ja nie wiem czemu , ale jak się pobraliśmy ja zapragnęłam dziecka, w rodzinie się urodziło i ja tez chciałam,. a on mimo iż starszy o 9 lat chciał czekać aż skończę studia, znajdę pracę..ale mi się chciało, wiec zadecydowałam za niego.........efekt był..mizerny..zaszłam w ciążę..planowaną przeze mnie..ale on był wsiekały.początkowo nie chał dziecka, nie mówił o usunięciu, ale miał pretensje do mnie..przez 9 m-cy nie było tak jak powinno być..dotykał brzucha, cieszył się, ze ze zdrowe, ale to nie to czego oczekiwałam(wszystko było takie powierzchowne ..na odpiernicz)..jednak jak się urodziła...ZWARIOWAŁ...nie mogłam uwierzyć..przede wszystkim jak rodziłam..tą minę widziałam 2 razy (przy porodzie i przy operacji cycków)był przerażony , strach w jego oczach był niewyobrażalny...ale szczęśliwy,dumy ...i dXXXk chodził i się chwalił jaka ma dzielną zonę bo mordy nie darła ;)...jednak sednem jest to, że go zraniłam..nie zapytałam się o zdanie ..które i tak znałam..zadecydowałam za niego i uważa ze była to najlepsza decyzja w moim życiu..w naszym .życiu..teraz córka ma 6 lat, jest jego oczkiem..czasem jak chce go wkurzyć to mówię, ze kiedyś jej powiem, że tatuś jej nie chciał (żart) wiec warto czasem wziąć sprawy w swoje ręce..z dzieckiem to może był błąd..ale znając go do tej pory była bym bezdzietna i nie żałuje tej decyzji a on przynajmniej wie..ze jak ja coś chcę ..to po trupach.
01/2010-anatomiczne pod mięsień Mentor 345cc
BOSKIE

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: dzisiejsze związki

Post autor: majamajamaja » 13 maja 2010, 21:57

Nie dokladnie tak Lubko, ja nie uwazam, ze musisz go postawic przed wyborem i zmusic go do pewnego postepowania. Nie.
Ale mozesz mu wyraznie dac do zrozumienia, zeby szanowal Twoje potrzeby i marzenia.
Mozesz od niego wymagac i rzadac wszystkiego, co jest wazne. Malzenstwa tez.

Nie groz mu, ze w innym przypadku go opuscisz, jesli to nie jest dla Ciebie powod. Przeciez mozesz cos wyraznie powiedziec bez ucinania: jak nie to nie. Ale w ten sposob popchniesz go w kierunku przemyslenia calego tematu od nowa. I moze do rozmowy. Grzecznym proszeniem albo cichym wzdychaniem najwyrazniej u tego typa niewiele zdzialasz.

Tygrysico szczerze sie przyznaje, ze gdybym chciala miec dziecko, a moj facet nie, tez bym tak postapila...
Znam jedna taka pare. Z faceta musze sie ponabijac zawsze, kiedy mam do tego okazje, bo byl wyjatkowo glupi, co on o sobie tak w ogole myslal... No ale do rzeczy: z pierwsza zona sie rozwiodl, bo sie na poczatku "omowili", ze nie chca dzieci, to znaczy on jej to oznajmil. Po paru latach ona jednak chciala i zaczeli o tym ROZMAWIAC (giggle (giggle (giggle co sie skonczylo rozwodem. Drugiej zonie tez to oznajmil. Nie wiem w jakim jezyku, bo to byla Brazylijka, (byla kurewka w swojej ojczyznie, czyli przywieziona tylko w celach rozrywkowych). Powiedzmy, ze go nie zrozumiala... (giggle (giggle (giggle Nie wiem, czy po wszystkim o tym rozmawiali...
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Re: dzisiejsze związki

Post autor: bluebeleczka » 13 maja 2010, 22:06

lubka ja wiem ze facetowi trzeba prosto w morde, kawal na lawe bo inaczej nie zalapie. my chcemy zeby oni sie domyslali i nas zaskakiwali, ale niestety facet to proste urzadzenie mechaniczne i zbyt wiele wymagac nie mozna za to trzeba bombardowac w glupi kaczan ile wlezie. ja wciaz robie ksiazkowe ledy. wiem o tym od dawna ale wciaz sie lapie ze moze moj maz zaskoczy, gowno prwda, taka opcja nie istnieje. niedawno zostawil mnie z corka i pojechal sobie z synusiem do polski, corunia to juz za duze obciazenie. ja ledwo przyjecha;lam z zabiegu z polski i po 2 tyg nieobecnosci nie bylo opcji zeby nie pojsc do pracy, zreszta nie mialam ich nawet kiedy poinformowac, byl weekend.
wiec przez dwa dni musialam wykombinowac co zrobic z cora w poniedzialek. zaczyna nursery o 9.15, pozniej odbiera ja opiekunka ale niestety w poniedzialek moze z nia zostawac tylko 3.30 a ja zaczynam prace okolo 8 i konczxe po 6. problem co z nia zrobic rankiem i wieczoorem. wszystko zorganizowalam ale przed jego wyjazdem bylam tak wsciekla ze na pytanie "ak ci pomoc", poprostu odpalilam spieprzaj i sie nie interesuj, wiec sie nie interesowal. po przyjezdzie oczywiscie mu wygadalam ze nawet raz nie zadzwonil sie dowiedziec jak sobie poradzilysmy a on na to no "no przeciez kaza;las mi sie nie wtracac", zalamalam rece.
pamietam tez jak na poczatku naszej znajomosci moj chlopek roztropek na temat sexu wiedzial tyle ze trzeba wlezdz na panienke i dalekj jakos pojdzie, ale tu trafil na wymagajaca i powiedzialam prosto z mostu za ktoryms razem kiedy stwierdzilam ze facet probuje isc na skroty, ze tak nie da rady, schodz do parteru i od tego czasu jestem do dzis zadowolona a i on stwierdzil ze duzo dobrego go minelo, wiec moze warto lubko nieraz walnac w stol.
maja dzieki kochana, u mnie wciaz dobrze. aktualnie staramy sie omijac, adrenalina spadla, ja wciaz obstaje przy swoim. niestety panstwo mi niewiele pomoze bo za dobrze zarabiam, ale uszczke cos ze sprzedazy domu. przycisnelam go wczoraj troche i obiecal ze bedzie mi systematycznie placic na dzieci i spalci mi auto. bedzie git. wszelakie obawy jakie mam to tylko w stosunku do dzieci a zwlaszcza o synka sie boje bo on tatkiem bardzo zwiazany, ale wiem ze tatus nie nawali.
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”