dzisiejsze związki

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

tygrysica26
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 837
Rejestracja: 07 lis 2009, 21:11

Re: dzisiejsze związki

Post autor: tygrysica26 » 13 maja 2010, 12:00

marto, mylisz się..sama miłość nie wystarczy...ale ok, masz wytłumaczenie bo jesteś świeżutka mężatką, ale za parę lat może spotkamy się w tym samym miejscu i pogadamy czy nadal tak uważasz. Ja wzięłam ślub z miłości, nikt mnie pod ściana nie postawił i nie powiedział musisz!, wiedziałam, ze to jest facet, z którym chcę dzielić życie- jednak ludzie się zmieniają, pod wpływem sytuacji, życia i jakoś tak głupio wychodzi..a faceci tez sa niereformowalni w niektórych kwestiach. Nie powiedziałam że nie kocham mojego męża..żadna z nas tego nie powiedziała, bo miłość nie ma tutaj nic wspólnego..z tym co nastanie za parę lat. Tylko jedni trwają w tym letargu a inni odchodzą., być może jest jakiś złoty środek na przetrwanie tych chwil
01/2010-anatomiczne pod mięsień Mentor 345cc
BOSKIE

semper
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 606
Rejestracja: 19 paź 2009, 19:25
Kontakt:

Re: dzisiejsze związki

Post autor: semper » 13 maja 2010, 12:19

Marta
daj Boże, ze Wasz związek będzie wyglądał nieco inaczej, "lepiej", ale licz się z tym, ze moze równie dobrze wygladac tak jak tutaj dziewczyny opisują..i tak najprawdopodobniej będzie. Zresztą przekonasz się sama. Masz 25 lat, dokladnie tak jak ja, więc o zyciu wiesz niewiele. Zoabaczymy, jak przyjdą pieluchy, problemy finansowe, nie daj Boze choroba, wtedy myslenie i zycie moze zmienic się 180 stopni , na bardziej skomplikowane niestety...i tu nie chodzi o to, ze kazdy sobie powtarza, ze po slubie zycie jest do kitu, tylko to są relacje wielu osób przechodzących przez to i potwierdzających to!Nikt nie szedł do slubu z myslą,ze jest do dupy i cos nie wyjdzie, ale raczej z pozytywnym nastawieniem tak?? a ze zycie płata figle to juz inna bajka...
CKN - 22 listopada 2010 - dr Łątkowski - jak na razie-ZADOWOLONA!

Awatar użytkownika
marta20wawa
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 331
Rejestracja: 09 cze 2009, 10:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: dzisiejsze związki

Post autor: marta20wawa » 13 maja 2010, 12:47

tygrysica26 pisze:marto, mylisz się..sama miłość nie wystarczy...ale ok, masz wytłumaczenie bo jesteś świeżutka mężatką, ale za parę lat może spotkamy się w tym samym miejscu i pogadamy czy nadal tak uważasz. Ja wzięłam ślub z miłości, nikt mnie pod ściana nie postawił i nie powiedział musisz!, wiedziałam, ze to jest facet, z którym chcę dzielić życie- jednak ludzie się zmieniają, pod wpływem sytuacji, życia i jakoś tak głupio wychodzi..a faceci tez sa niereformowalni w niektórych kwestiach. Nie powiedziałam że nie kocham mojego męża..żadna z nas tego nie powiedziała, bo miłość nie ma tutaj nic wspólnego..z tym co nastanie za parę lat. Tylko jedni trwają w tym letargu a inni odchodzą., być może jest jakiś złoty środek na przetrwanie tych chwil
masz racje sama milosc nie wystarczy, masz racje w tym ze ludzie sie zmieniaja pod wplywem czasu, sytuacji... mam jednak nadzieje ze my w tym wytrwamy... Ja tez wzielam slub z milosci choc ona nie byla taka jaka powinna byc. Wiem ze moze ktoregos dnia powien "dosc" zabiore ciuchy i pojde w cholere ;) ale narazie mysle pozytywnie...
Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewielu zasługuje na to, co dostaje....."

tygrysica26
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 837
Rejestracja: 07 lis 2009, 21:11

Re: dzisiejsze związki

Post autor: tygrysica26 » 13 maja 2010, 16:41

Marto masz myśleć pozytywnie! o to w tym wszystkim chodzi..jak ja bym tego nie robiła to moje małżeństwo skończyło by sie już 5 lat temu...są rzeczy o które warto walczyć, ale czasem człowiek nie ma sił..jednak ja idę na kompromisy, milczę czasem..ale jak już mam dość to drę mordę na cała ulicę i wisi mi to czy ktoś słyszy czy nie...bo ja tak jak Blue nie przejmuję się innymi , zawsze byłam prowokatorka i taka zostanę, mam silniejszą osobowość niż mój mąż i to go przerasta czasem, ja jestem duszą towarzystwa, a on milczkiem...kurcze kompletne przeciwieństwo mnie..hmm niby się uzupełniamy, ale to nie tak do końca jest w życiu.
01/2010-anatomiczne pod mięsień Mentor 345cc
BOSKIE

semper
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 606
Rejestracja: 19 paź 2009, 19:25
Kontakt:

Re: dzisiejsze związki

Post autor: semper » 13 maja 2010, 17:43

własnie ja zawsze byłam przeciwna stwierdzeniu, ze przeciwienstwa sie przyciągaja, uwazam ze to nieprrawda. Zawsze latwiej dogadac sie z osoba ,ktora ma podobny charakter, chociaz u mnie w zwiazku tez jestemy bardzo rózni, wiec nie ma reguły
CKN - 22 listopada 2010 - dr Łątkowski - jak na razie-ZADOWOLONA!

tygrysica26
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 837
Rejestracja: 07 lis 2009, 21:11

Re: dzisiejsze związki

Post autor: tygrysica26 » 13 maja 2010, 17:56

no właśnie..sądzę Ciebie według siebie.wiec wybieramy osobę odmienna ode tego co my prezentujemy. Ja np w szkole średniej miałam kolegę..normalnie szkolne ciacho..był moim najlepszym kumplem..męski odpowiednik przyjaciółki...ja wiedziałam o nim wszystko, zdrady- panienki..był identyczny jak ja ...i jak już byłam z moim mężem(wówczas facet)byliśmy na imprezie- w sumie to była moja pożegnalna bo wyjeżdżałam do Niemiec..i ten mój kumpel mówi, ze powinien mieć taką dziewczynę jak ja..i do bzykania i pogadania i do życia..zaczęłam się śmiać..mówię co ty byśmy ze sobą zwariowali...wiedziałam jaki jest , a mój był spokojny, zakochany, niezdradzający, starszy, zrównoważony(miałam 20lat) ..wierzcie mi..jak wychodziłam za maż..mój przyjaciel był na moim weselu..i powiedział mi że po jak by mógł powiedzieć coś w co by mnie powstrzymało zrobiłby to..nasze drogi rozeszły się na dobre po moim ślubie ..wyjechał i koniec przyjaźni...ale ja gdzieś w głębi duszy kochałam ich obu..mojego spokojnego i i tamtego wariata..i żałuje czasem że nie dałam nam szansy..tylko go wyśmiałam...a może to był ten właśnie facet, może miałam go w zasięgu ręki..nie dowiem się nigdy..pozostają tylko domysły i wspomnienia..bo tak na prawdę nigdy nic sobie nie powiedzieliśmy ..ale z drugiej strony nawet jak by coś powiedział ..to nie wiedziałabym co zrobić (headbang
01/2010-anatomiczne pod mięsień Mentor 345cc
BOSKIE

Awatar użytkownika
Lubka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4397
Rejestracja: 04 maja 2009, 00:51
Lokalizacja: UK

Re: dzisiejsze związki

Post autor: Lubka » 13 maja 2010, 18:20

tygrysica26 lepiej zalowac w zyciu tego, co sie zrobilo, niz tego, czego sie nie zrobilo, choc mozna bylo...ciagle to sobie powtarzam a nigdy nie realizuje w takich sprawach jak opisalas z tym twoim przyjacielem-ja mialam taka sytuacje na studiach, ale balam sie zaryzykowac, bo tak jak napisalas-za dobrze go znalam...a chlopak byl rozrywkowy, czesto zmienial panienki a ja "przerobilam" w czasie studiow z nim niejedna-jako przyjaciel byl super i (heart tez troche pikalo w jego strone, ale nie balam sie utracic nasza przyjazn, jesli nie wyjdzie...nie wierzylam, ze moze sie az tak chlopak zmienic...a teraz jak widze, ze on taki zakochany w swojej zonie, wierny, wybudowal dom i chce miec z nia dzieci, to za przeproszeniem zal (mooning sciska, ze to moglam byc ja....
Marta jak na pare dni po slubie to malo optymistycznie brzmia twoje slowa-wyszlas za maz chyba bardziej z rozsadku-bo to dobry facet, kocha cie itp, niz z wielkiej milosci?? takie odnoslam wrazenie po tym, co przeczytalam-wybacz, moze sie myle i bron boze nie chce cie urazic. Ale jesli jest tak jak to odczytalam, to wlasciwie nie takie zle rozwiazanie-kazda wielka milosc z czasem blednie przytloczona szara rzeczywistoscia, wiec chyba lepiej z gory zalozyc, ze lepiej zwiacac sie z kims, kto bedzie dla nas po prostu dobry, bedzie mozna na nim polegac itp jak juz klapki z oczu spadna-tak wlasnie widze pierwszy rok-dwa zwiazku-klapki na oczach a dopiero potem wszystko wychodzi i juz nie jest tak rozowo (clin
12.07.10Nagor460cc/520drBroma
16.12.10wymianaNatrelleMX370drBroma
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=110" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 32#p637332" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 76#p642476" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 82#p655082" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: dzisiejsze związki

Post autor: majamajamaja » 13 maja 2010, 18:40

Lubka pisze:majamajamaja w naszym przypadku koscielny to jzu w ogole nie ma mowy bo on jest ateista, no ale zadowolilabym sie cywilnym....wiem, ze mialas na mysli wylacznie jego odwage, bo ja tam sie nie boje i jestem zdania, ze taki papier nic nie zmiania, ale chce to po prostu przezyc i poczuc sie lepiej, bo jak juz pisalam zle mi z tym i akurat nie ma to nic wspolnego z wiara czy cos a raczej z niedowartosciowaniem. Nie wiem skad ta ogolna teoria, ze papier wszystko zmienia...rozumiem w przypadku kiedy kazde z malzonkow mieszkalo wczesniej z rodzicami, decyduja sie mlodzi na slub, wspolne mieszkanie, nowe obowiazki itp to fakt-swiat staje na glowie i wszystko sie zmienia, ale jezeli ludzie tak jak my sa razem tyle czasu i zyja jak malzenstwo, to ja nie rozumiem co to mogloby zmienic poza tym, ze mnie by uszczesliwilo a co za tym idzie i jego posrednio bo szczesliwa kobieta, to szczesliwszy zwiazek, prawda?? on wie, ze to dla mnie takie wazne i ciagle sie wykreca, ze mamy czas, ze kiedys, ale nie teraz i (mooning ...ciagle ktos sie zarecza, ktos bierze slub a mi serce peka, ze my nie...a niby tak mnie strasznei kocha i w ogole..i najgorsze jest to, ze ja tez strasznie kocham tego wariata, choc wiecznie sie uzeramy ze soba takie z nas dwa uparciuchy i choleryki, dlatego nie wyobrazam sobie, ze mogloby go w moim zyciu teraz nie byc....
Lubko kochana, nie czytam wcale kolejnych postow, tylko Ci od razu odpisuje, jako ktos "po drugiej stronie muru". Chce Ci powiedziec wazna rzecz: owszem, zawarcie malzenstwa duzo zmienia. Owszem: umacnia zwiazek, o ile ma on juz solidne podstawy. Wiem, ze rozne malzenstwa przezywaja rozne momenty i ludzie sie rozchodza i rozwodza. Tego nie mozesz jednak tak naprawde przewidziec i bierzesz to ryzyko pod uwage, kiedy decydujesz sie na slub. Wlasnie dlatego wymaga on odwagi.
Zauwaz, ze pisze tylko o tym, co malzenstwo daje dwojgu ludziom dla nich samych. To, ze rodzice na Was beda od tego momentu traktowac na powaznie, i to, ze wszyscy dookola beda sie cieszyc, to inne aspekty. Swoja droga, otoczenie przestanie Cie naciskac ze wzgledu na slub, ale szybko znajdzie sobie inny powod do dywagacji, a mianowicie, kiedy wreszcie beda dzieci.

O mnie i moim partnerze: od czterech lat jestesmy malzenstwem, razem jestesmy 10 lat. 6 lat zylismy razem, w jednym mieszkaniu jako para, nikt sie nie wtracal. Kiedy sie pobralismy, dziwilam sie, po co tak dlugo bylo czekac?
To tyle co do "sensu" slubowania.
Powiem tyle, dopoki bylismy razem, to kazdy, rowniez sama para, odbiera to nadal, jako "na chwile", chociaz jestescie razem juz latami! To jest dla niektorych piekny stan bez zobowiazan i bez myslenia o przyszlosci zwiazku. Jest dobrze tak jak jest i wielu facetow nie bedzie sie w ogole wysilalo, zeby cos zmienic. W koncu dostaja wszystko, co chca "za darmo".

Co do slubu koscielnego: mialam w Polsce, rodzice chcieli, mnie nie bylo wazne. Ale skoro rodzice chcieli, to zrobilam to dla nich, niech sie ciesza, co mi przeszkadza. Moj facet nie jest ateista, tylko lepiej: muzulmaninem. Jego mama wymagala ode mnie, abym przeszla na jego religie, jesli mamy sie pobrac. Ale tylko jeden raz, a pare lat pozniej cieszyla sie, ze sie pobieramy.Z formalnosciami koscielnymi nie mialam ZADNYCH problemow, ani w kosciele w Niemczech, ani w Polsce. Wrecz przeciwnie, ksiadz byl swietny, msze zorganizowalismy na dzien przed w trzech jezykach, zeby wszyscy zrozumieli, a swiadkowe tez byly muzulmanki i wszystkim sie podobalo. Mowie Ci: wszystko bylo cacy. Oczywiscie cywilny mielismy w Niemczech, a wesele rok pozniej wraz z koscielnym. To dobry czas, wszystko mozesz zaplanowac.

Przeciez Ci tak zalezy na slubie. Jak mozna byc tak nieczulym, zeby nie sluchac swojej dziewczyny, kiedy mowi o czyms dla niej tak istotnym?
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

tygrysica26
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 837
Rejestracja: 07 lis 2009, 21:11

Re: dzisiejsze związki

Post autor: tygrysica26 » 13 maja 2010, 19:14

Maja, ja w Niemczech mieszkałam ponad 2 lata, i jak już wróciliśmy do Polski to się zaczęło..kiedy ślub...tam jest inaczej inne życie, a w dodatku z Muzułmaninem..nie śmiem pyta jakiej narodowości(ale się domyślam),
jednak masz rację co do nieczułości w przypadku Lubki....mój mąż tez był przeciwnikiem ślubów, dla niego ważne było, że jesteśmy razem, ale kiedy widział, ze ja chcę jednak iść w białej sukni i przeżyć to wszystko..sam kupił pierścionek i mi się oświadczył.bo dla niego najważniejsza byłam Ja..jak czytam jego listy i wspominam dawne czasy, to żal mi (mooning ściska że to wszystko było tak ulotne i tak dawnoi
01/2010-anatomiczne pod mięsień Mentor 345cc
BOSKIE

Awatar użytkownika
Lubka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4397
Rejestracja: 04 maja 2009, 00:51
Lokalizacja: UK

Re: dzisiejsze związki

Post autor: Lubka » 13 maja 2010, 19:36

majamajamaja, tygrysica26 sama tez nie potrafie tego pojac jak mozna kochac i byc tak nie czulym na moje marzenia... (triste ale coz-tak sobie wybralam, to tak mam-ciekawe ktore z nas szybciej wymieknie, czy on pojdzie po rozum do glowy i zrobi to dla mnie, czy ja po prostu podziekuje... (clin
12.07.10Nagor460cc/520drBroma
16.12.10wymianaNatrelleMX370drBroma
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=110" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 32#p637332" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 76#p642476" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 82#p655082" onclick="window.open(this.href);return false;

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”