Londyjka, mialm bardzo trudny porod podobnie jak ty
Porod to byl koszmar, cos strasznego
W piatek o godzinie 17-tej dostalam skurczy porodowych co 2 minuty- straszny bol

, a ze nie mialam rozwarcia i nie odeszly mi wody polozna stwierdzila ze mam czekac w domu, przyjechala ponownie o 23.00 i nadal mialam te skurcze..
Pojechalam do szpitala i tam trzymali mnie 17 godzin z tymi skurczami co 2 minuty, nadal zero rozwarcia i nadal wody mi nie odchodzily.Ja juz bylam wykonczona tak wiec dostalam znieczulenie w kregoslup, dzialajace tylko na jedna strone zebym czula troche skurczy.Bol przerazajacy.
Juz nawet o cesarke prosilam, ale w Holandii robia tylko w niektorych przypadkach, tak wiec moj sie nie kwalifikowal na to, nie wazne ze bylam juz wykonczona przez te skurcze
Dali mi kroplowke na rozwarcie, i tak okolo 22 godzin od pierwszych skurczy dostalam rozwarcie , wody musiala mi ginekolog przebic, a ze Ayla zrobila kupke trzeba bylo szybko przec .Po okolo 45 minut parcia , Ayla przyszla na swiat :bravo , oczywiscie musieli mnie rozciac i mala wyciagali za pomoca pompki.
Caly porod trwal 24 godziny.
Jedynie co mi sie podoba w Holenderskich szpitalach to fantastyczna obsluga, komfortowo,bardzo przyjazne pielegniarki, przychodzace na kazde zawolanie, pomagajace we wszystkim, czulam sie jak w komfortowej prywatnej klinice.
Ja rodzilam w pokoju gdzie wszystko bylo pod reka, maz byl cale 24 godziny ze mna-wszystko widzial, kazdy szczegol, jak mnie cieli, jak Ayla sie rodzila, jak lozysko wyszlo i jak mnie zszywali , nawet spal obok mnie.
Musze powiedziec ze mam dzielnego meza i bez jego wsparcia bylo by mi ciezko ten porod przezyc.
Ayla urodzila sie, zdrowa,jej waga to 3025, dlugosc 50 cm.
Jestesmy szalonie szczesliwi, z naszej slicznej coreczki
Oboje sie w niej zakochalismy
jej fotke jest w avatarku.
Dla mnie porod byl najciezszym przezyciem w moim zyciu.
Mam nadzieje ze was nie nastraszylam.
Po 2 dniach od porodu wrocilismy z Ayla do domku i obie czujemy sie swietnie :bravo