już nie jestem pewna, czy facet jest "super". Parę razy powiedział coś, co jest dla mnie dyskwalifikacją. Np kiedy z koleżanką oglądałyśmy na Pudelku fotkii Amy Winehouse (nie wiem czy dobrze napisałam) po operacji piersi - takie rzeczy też w biurze się czasem robi:)to podszedł i powiedział że nie może na nią patrzeć bo się brzydzi i od samego patrzenia czuje że śmierdzi... Moim zdaniem żaden facet w obecności JAKIEJKOLWIEK kobiety nie powieniem powiedzieć tego o JAKIEJKOLWIEK kobiecie...Bo to chamstwo.
Ale dalej między nami nic... Chociaż mam momentami wrażenie, że patrzy na mnie oczami zakochanego faceta i pożera mnie wzrokiem gapiąc się, między innymi w dekolt (akurat niepoprawiany:))) i zagaduje bez sensu... Myślałam że znalazłam metodę na podryw i nawiązłam do tego, że w budynku w którym pracujemu podobno w podziemiach (gdzie ludzie wychodza na fajkę) są tajemne przejścia - bo niby są. No to mówię mu, że chętnie bym lochy pozwiedzała. A on na to żebym poszła z nim na fajkę. Ok. A tam piwnica jak piwnica, jakiś facet stoi i pali, ja chodzę i ogładam (bo faktycznie byłam ciekawa) a on podchodzi do temtrego i coś szepczą, po chwili gaśnie światło i rechot
Wkurzyłam się. Potem jeszcze wrócił temat tajemnych przejść ale pomyślałam że znów sobie jaja robi i olałam to.
Kurcze, coraz mniej go lubię, a jednocześnie mam coraz większą chęć przywiązać go do kaloryfera i wykorzystać....