Post
autor: magdoonia » 22 cze 2009, 13:46
Mam najnowszą schizę. Nie wiem tylko czy to w tym temacie.
Ostatnio cały czas sobie myślę, że o Jezu jestem już taka stara i nic w życiu nie osiągnęłam.
Mój mężczyzna bzyka się z jakąś francą co chyba pampersy jeszcze nosi. Nie mam faceta, no bo jak skoro tego skurwy......ciągle kocham. Mam niefajne mieszkanie. Obrastam w tłuszcz ( to ostatnio wymyśliłam).
Pakuję maseczki na mordę co drugi dzień, peelinguję się jak wściekła, wpierniczam tonami tabletki (jestem bardzo aktywna na Tableteczkach :) ).
Zapisałam się na fitness (4x/tyg), bo ostatnio miałam przerwę i wałeczek mi się na brzuchu pojawił.
Szaleńczo gonię czas, a on ucieka.
Jestem po 30-tce, a wydaje mi się, że jak czas będzie tak galopował to stuknie mi jak nic niedługo 90-tka!!
zrezygnowałam z forum!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!