Post
autor: rysiabe » 20 cze 2009, 00:32
bbpp - opadły?? a mnie wtedy?? jak myślisz?
Było tak jak u ciebie. Odarł mnie z ideałów, zabrał mi poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do niego. Stałam się innym gorszym człowiekiem.
...............
c.d. ufnym dziewczynkom ku rozwadze.
Wylazł w końcu z tej wanny, znalazł mnie i połapał się w czym rzecz, bo jak szukałam tych prochów to wygarnęłam całą apteczkę na stół.A potem już nie poskładałam tych bandaży, przylepców i buteleczek. Zawlókł do łazienki, wpompował we mnie litry wody z solą i wyrzygałam wszystko. Ale i tak leciałam przez ręce i zawiózł mnie do przychodni.
Na zwolnieniu byłam przez miesiąc, serce, depresja, takie tam mi powynajdowali.
Od tamtej pory nie odezwałam się do niego ani słowem Porozumiewaliśmy się, gdy trzeba było w milczeniu.
Tak trwało do końca listopada.
Na drugi dzień po tym wydarzeniu, gdy wreszcie poszedł do pracy, ustaliłam numer do "E', z którą nie było kontaktów od czasu studiów i zadzwoniłam do niej.Opieprzyłam ją w te i wewte, i żeby się od..ła od mojego chłopa, słuchała w milczeniu i nie odezwała się ani jednym słowem Kłapnęłam słuchawką i tyle.
I nadal żyłam w przekonaniu, że nie zdradzał mnie z "M", tylko z "E".Do "E" nie odezwałam się już nigdy, ona też.
A teraz będzie najlepsze:
W ub. roku spotkałam na ulicy"E", po tylu latach, zaprosiła mnie do domu, niechętnie ale poszłam, pogadałyśmy. W pewnym momencie wyciągnęła stare paszporty, jakieś dokumenty i powiedziała, że wtedy gdy do niej dzwoniłam to ona akurat była kilka dni po kilkuletnim powrocie z zagranicy, gdzie jej mąż pracował w jakiejś ambasadzie. Pokazała mi czarno na białym, że mój mąż mógł się bujać co najwyżej z jej duchem, a nie z nią, bo jej po prostu w tych latach nie było w Polsce. Słuchałam z rozdziawionym dziobem i wstydem aż zapytałam, dlaczego mi wtedy tego nie wyjaśniła. Mówi, że zbaraniała i myślała, że mi palma odbiła po prostu.
Gdy po powrocie zażądałam wyjaśnień od męża, powiedział, że zmyślił pierwsze lepsze imię, żebym go dłużej nie dręczyła o "M", bo wiedział, że jak się przyzna do "M" to nic na świecie mnie nie powstrzyma od rozwodu, zabiorę mu córkę i wyjadę za granicę (znałam języki i miałam zawód, który mogłam wszędzie wykonywać).