Post
autor: rysiabe » 19 cze 2009, 19:31
Tak Samanto, nie spełniłam swoich planów.
Gdy wysiadłam na końcowym przystanku w mieście, powiedzmy K, poszukałam hotelu, zameldowalam się na dwa dni. potem przedłużyłam .I marzyłam tylko, by zasnąć i się nie obudzić.Ale pomyślałam, że przecież jest moja mama, moja siostra, moi ukochani (tak jak rodzice)teściowie. Trzeba im to jakoś wyjaśnić, muszę do nich napisać.Ale taką pustkę miałam w głowie...Kupiłam butelkę koniaku, upiłam się do nieprzytomności i zasnęłam pijackim snem.
Rano się obudziłam, bez kaca, o dziwo i pomyślałam, że ranek jest mądrzejszy od wieczora, ale ja nie chcę tak, chcę na razie nie myśleć, bo zwariuję.Wyszłam i zakupiłam 3 butelki alkoholu i zapas papierosów I tak siedziałam w tym hotelu, wywiesiłam kartkę "nie przeszkadzać", nie wychodziłam, nie jadłam, nie chciało mi się w ogóle jeść. spałam, budziłam się, paliłam, piłam i zwalałam się na łóżko nieprzytomna. Jak świnia.Coś mi tam majaczy, że w pijanym widzie wychodziłam dokupować alkohol, bo mi zabrakło, że zeszłam do kawiarni na kawę.Ale tak w ogóle to mrok.Nie pamiętam.Gdy po kilku dniach obudziłam się z potwornym bólem głowy i alkoholowstrętem, zobaczyłam z przerażeniem ile butelek stoi wokół łóżka. Boże, to ja? Przecież ja nie piję wódki, tylko dobre wino. Z lustra spojrzała na mnie brudna pijacka morda z rozkudłanymi włosami. Koszmar.
Wlazłam pod prysznic, kupiłam jakieś piguły i wysmarowałam listy wyjaśniające: do teściów i mojej matki. Dlaczego się zabiłam Coś w stylu.."gdy to będziecie czytać mnie już nie będzie na ty świecie.."
................(Boże, co za grafomania, nie? )......
Wyprodukowałam te listy, ale na szczęście nie wysłałam, bo się znowu napiłam i już nie dałam rady wyjść.
Następnego dnia wylałam wszystkie resztki do wc i oświeciło mnie, co do dwu spraw:
-że jak wyślę te listy, to ból moich teściów będzie podwójny, a moja rodzina go zniszczy i zrobi wszystko, by mu odebrać córkę, proces będzie się toczył kosztem dziecka, a jej najlepiej będzie właśnie u ojca,
- pojawił mi się prosty i łatwy sposób samobójstwa: wypadek samochodowy, wpakuję się pod samochód i będzie po sprawie, tylko muszę to zrobić nocą, by nikt mnie przypadkiem nie uratował.
Jak pomyślałam tak zrobiłam, listy poszły do klozetu, a ja póżnym wieczorem wsiadłam do autobusu i pojechałam na końcowy przystanek. dzikie wertepy, żywej duszy nie widać, jakieś chaszcze po bokach i śmigają co jakiś czas samochody. Idealna sytuacja.Właśnie pojawiły się jakieś światła, zasadziłam się na poboczu, by w strategicznym momencie wyskoczyć przed samochód tak, by nie zdążył zahamować.
I ni stąd ni zowąd jakś łapa złapała mnie za ramię, szarpnęła i zwaliła się ze mną do rowu. Mężczyzna. Jakoś tam pomógł mi się wygramolić. patrzę...ksiądz! Młody wynędzniały księżyna w spodniach i kurtce ale koloratkę wyraźnie bylo widać."Kobieto, co ty robisz!Chodź, zobaczysz, że Bóg istnieje" i pociągnął mnie za sobą przez ten rów i krzaki, a tam niedaleko niewidoczne z drogi były domki i kośćiół.
Skąd ksiądz na pustej drodze w środku nocy?Przecież przed chwilą żywej duszy na drodze nie było.
Okazało się, że ksiądz miał psinę, jamniczka, który ni stąd uciekł mu i szorował prosto w krzaki i na drogę, a księżulo za nim. Może mnie wyczuł, ten jamniczek, to była taka miniaturka jamniczka, która zaczęła się łasić do mnie i lizać po ręce.Ksiądz zrobił mi herbatę, do dziś pamiętam ten stół z koronkową serwetą i ten wyszczerbiony kubek . I tak siedzieliśmy, on nic nie mówił i ja nic. Bo co miałam mówić.W końcu zapytał "już dobrze", kiwnęłam głową, "odwieźć?", tak ", "gdzie?", powiedziałam i wsiadłam z nim do rozklekotanego trabanta.
Wróciłam do mojego hotelu, na odchodnym wcisnął mi w rękę jakiś obrazekJakiś tam zakonnik na obrazku. Mam go do dziś. To ojciec Pio. W tamtych czasach w ogóle nie wiedzieliśmy w Polsce o ojcu Pio.
........
W ub r. byłam w tym mieście i po wielu próbach trafiłam w końcu na to przedmieście i plebanię. Budynek ten sam ale odnowiony, elegancki. Pytałam o tego młodego księdza sprzed lat, opisałam go , ale nikt nie potrafił mi nic powiedzieć.
..........