Znalazłam fajne dziwactwo i chcę się pod nimi też podpisać, a nie potrafię takiej sztuczki z tym cytowaniem kogoś
To dziwactwo to, że ktoś tam nie może jeść rosołu bo wyobraża sobie kurę, która wcześniej po podwórku zasuwała.
Ja to w ogóle nie przepadam za mięchem, bo to takie jedzenie trupów. Czasami jem mięsko, ale musi być przerobione, tzn nie mogą leżeć na talerzu w całości części ciała zwierzęcia np kurze udko:)
Mięsko musi być przerobione: mielony, plasterki wędlinki. To co mam na talerzu nie może mi przypominać czyją było własnością:) w tym przypadku kury :)
Nie jadam też mięsa innego niż drób bo boję się, jak zjem inne mięso np świni lub krowy, które np.: weterynarz niedokładnie przebadał, to mogę się nabawić jakichś pasożytów.
Profilaktycznie też jem tabletki na robale, co jakiś czas... tak na wszelki wypadek:)
No i jak widać przypomniało mi się trochę tych moich dziwactw.
Jest ich multum, tylko muszę sobie poprzypominać...albo sobie je uzmysłowić:)







