wczoraj podobalo mi sie:
- ze ktos za mnie zlozyl komode

- ze ktos mnie zaprasza na obiad i nie musze sie zastanawiac co upichcic ani robic zakupow - w dodatku ten ktos tez na diecie, wiec dba zeby nietlusto i niskokalorycznie i umie robic mistrzowska pizze na ciescie jak oplatek.
- ze wyrobilam sie przed deadlinem w miesiecznikach z informacjami o imprezach czerwcowych w klubie
- ze tyle jest cudnej muzyki na swiecie, i tej mniej cudnej tez
- ze w koncu zmobilizowalam sie do nauki i opracowan tematow i przesiedzialam caly wolny czas nad tym zamiast pojsc sie spotkac ze znajomymi i na koncert

- i jeszcze, ze klapiaca roza po ugotowaniu lodyzki podniosla glowe