Ja też przecież napisałam, ze mi się film podobał
Wiem też, że to tylko film i zdecydowana większość filmów opartych na faktach naciąga historię lub całkowicie zmienia niektóre wydarzenia

właśnie między innymi po to, by udramatyzować akcję i wywołać takie a nie inne reakcje u widza.
W "Oszukanej" też było wiele innych rzeczy zmienionych na potrzeby filmu, do których nie mam zastrzeżeń. Np w morderstwa zamieszana była też matka Gordona, chłopak, który udawał bądź też nie jej syna (piszę tak, dla tych którzy nie widzieli filmu, wtajemniczeni wiedzą czy był jej synem), powiedział prawdę policjantowi dużo, dużo wcześniej itd.
Po protu nie podobało mi się to przedstawienie morderstw. Na miejscu zbrodni rzeczywiście znaleziono siekierę poplamioną krwią, kości, włosy, palce trzech ofiar, które zostały spalone niedaleko kurnika. Rzeczywiście chodziły w tym czasie pogłoski, że Gordon zamordował około 20 dzieci. Udowodniono jednak kilka morderstw.
Choć po namyśle, chyba jednak muszę Clintowi przyznać rację, jednak dobrze pokazał motyw z siekierą. Z początku to przedstawienie morderstw "zalatywało: mi takim przedstawieniem z "Piły" (nie chodzi mi o obraz ale o odczucia) ale teraz myślę, ze się czepiałam

Jednak dobrze, ze było to tak pokazane. Tu się myliłam. W rzeczywistości takie morderstwa mogły być równie brutalne lub jeszcze bardziej. Przypomniało mi się teraz jak dawno juz temu widziałam zdjecia z egzekucji mafijnych i zdjęcia z wypadków drogowych i rzeczywiście wygladało to strasznie. Poza tym (tu napiszę oczywista rzecz)każde morderstwo jest brutalne i nie powinno mieć miejsca.