Dziewczynki, pójdę na tą imprezę i zamierzam się bardzo dobrze bawić. Tak jak mówiłam, zamierzam nadrobić te 4,5 roku, kiedy to tamten nie chciał ze mną chodzic na imprezy, a samej mi nie pozwalał :?
Angażowac sie tez nie mam zamiaru, należy mi się odpoczynek, więc nie martw się
Ewciu, na pewno będę się jakiś czas jeszcze cieszyć wolnością

a mojego adoratora (jak to okresliłyście) chyba nie będę raczej zwodzić, ja do niego nie czuję tego co on do mnie, a nie chcę mu robić zbytnich nadziei. Po prostu go bardzo lubię i dobrze się z nim czuję. Ale nic więcej, niestety (a może na szczęście).
Annoush, ja wiem że on nie zasługuje... ani na moje zaufanie, ani na mnie! Wreszcie do tego doszłam. Byłam ślepa na jego wady, ale wzrok mi wrócił i bardzo dużo jest w tym Waszej, dziewczynki zasługi!
Wczoraj natomiast tak mi podniósł ciśnienie, że myślałam normalnie, że diabli mnie wezmą

Siedzę sobie na wykładzie, przychodzi sms (myślałam że to znowu kolega wysyła głupoty w stylu: "słuchaj wykładu, nie baw się komórką"), więc wyciągam telefon i szok. SMS od "mojego": "Hej. Co tam u Ciebie?". Wscieklam się, normalnie się wścieklam. Ja jak do niego napisałam tydzien po postanowionej "przerwie", to było wielkie halo, że miałam mu przecież dac czas do 17, a on mi tu, kurdę zawraca głowę, w czasie zajęć na dodatek :? Po 3 godzinach walki z samą sobą (bo miałam zamiar nie odpisywać, ale nie wytrzymałam niestety), napisalam ze wszystko ok i co sie stalo, przeciez jeszcze nie 17. Jego odpowiedz mnie normalnie rozlozyla na obie łopatki: "To nie mogę sie do Ciebie odzywac wczesniej? Nic sie nie stalo."

Ryknelam smiechem do samej siebie i juz nic nie napisalam. Co za bezczelny kretyn

Mam wrazenie ze on mysli ze przyjmę go z otwartymi ramionami. Ale się zdziwi...
Michitka, niekażda kobieta taka jest i uważam, że nie trzeba tu generalizować. Kobiety, podobnie jak faceci, są różne. Jedne to fajne, wartościowe babki (jak tu, na forum

) a inne to perfidne małpy
