eheh, i tak sie gapia niby na basowke - na nogi jak narazieAnielicanrw pisze:kaprysem to ty jestes dla niego...slodkim blad kaprysem...a niedlugo z fajnymi cyckami..wtedy chlopy poszaleja...niby na basowke beda patrzec hahah....ewawawa pisze:ze to poprostu taki kaprys?
czasem jak nie ma tloku na sali, to tak ze 80% meskiej i samopas widowni stoi po mojej stronie, a 20% po stronie git/voc czyli naszego LIDERA hahaha
opcja b juz byla, tzn proba opcji b byla. tylko jakos nie wyszlo.annoush pisze: O czym tu rozmawiać? Nie wytłumaczysz mu przecież, że jest dużym dzieckiem, któremu wydaje się, że kocha. Ewcia, on nawet nie wie, co to miłość. Wiesz, ilu jest takich facetów, którzy mówią "kocham" przy każdej okazji? Na pęczki. I tacy są najgorsi. Gdyby był dojrzałym emocjonalnie mężczyzną i naprawdę Cię kochał, to szukałby rozwiązania i zapewne:
a) rozwiódłby się z żoną (z dziećmi rozwodu nie trzeba brać)
b) pozwoliłby Ci odejść i życzył prawdziwego szczęścia
On nie chce dać Ci odejść, woli Cię męczyć, bo tak mu wygodniej, bo po co ma się męczyć sam (egoista). Żony też nie zostawi, bo ją "kocha"... na swój chory sposób... czyli tak naprawdę nikogo nie kocha, chyba że siebie samego.
rozwod wogole nie wchodzi w gre! po co? ja bym go tu do siebie do domu nie wpuscila na stale! lenia i domatora? przeszkadzalby mi jak cholera.
a nasze "kocham" zdefiniowalismy wczesniej jako taka specyficzna odmiane, tak latwiej powiedziec niz "czuje sie zakochany/a, czy tam zauroczona/y, zwariowalam/em na twoim punkcie, takie no wiesz, lajtowe kocham bez oczekiwan i obietnic" - i to ja to tak zdefiniowalam. nie on.
chociaz nie, on mi swoje "kocham" wczesniej rzucil hmm.
nie mam pewnosci, ale b. duzo rozmawialismy i sama widzialam jak to sie takze w nim rozwijalo.annoush pisze:Skąd możesz mieć pewność, że wcześniej trzymał się zasad? Tak Ci powiedział?... Nawet jeśli znacie się od piaskownicy, to przecież widać, że świetnie się kamufluje.ewawawa pisze:on polamal wszystkie swoje zasady, ktorych wczesniej sie trzymal.
najpierw trzymal sie swoich zasad, potem tylko mu sie wydawalo ze sie jakis zasad trzyma, w koncu odpuscil zasady calkowicie - zdawal sobie z tego sprawe i motal sie z tym sam niezle.
moze masz racje, ale czemu mialabym to robic? :?annoush pisze:Uhmewawawa pisze:naprawde go usprawiedliwiam?
bo przy okazji siebie tez usprawiedliwiam?
szukam pretekstu zeby sie jednak spotkac ale nie miec wyrzutow sumienia?
cholera :?






