Faceci - ufać im? czyli czy nas zdradzają i dlaczego?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ewawawa » 18 lis 2008, 23:23

no ze strony zdradzanej zony NAPEWNO nie jest fajne. ze strony kochanki pewnie mogloby byc fajne jesli to jest romans bez glebszych uczuc albo w jakis sposob pozostaje to w zgodzie z jej (inna, wypaczona, egoistyczna, ograniczona - niepotrzebne skreslic) moralnoscia.
jesli silne emocje i uczucia pozostaja w niezgodzie z moralnoscia i zasadami to juz nie jest takie fajne. to juz jest ostra wewnetrzna walka, postanowienia ktore trafia szlag, tesknota i sporo przegranych bitew ze swoim rozsadkiem - sa tez chwile ktore rekompensuja to wszystko i tlamszenie emocji.

ja chyba bylam swojego czasu uzalezniona nie tyle od posiadania kilku mezczyzn, co od bycia adorowana przez kilku - jeden mi absolutnie nie starczal. matko jaka ja bylam straszna. ile nadziei narobilam. te czasy juz dawno za mna. uff.

moim spelnieniem natomiast jest muzyka i dzwiek :-)

a jedyny to mi chyba niepisany, wszyscy juz zonaci ;)

tak na serio: nikt mi nie odpowiada, wszyscy maja jakies drazniace i meczace cechy. jak sie w koncu znalazl taki co mi pasuje to zaobraczkowany. odpuszczam facetow.
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
lil sexy
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2355
Rejestracja: 12 sie 2005, 20:12
Lokalizacja: Łódź

Post autor: lil sexy » 19 lis 2008, 09:32

ewawawa pisze:tak na serio: nikt mi nie odpowiada, wszyscy maja jakies drazniace i meczace cechy. jak sie w koncu znalazl taki co mi pasuje to zaobraczkowany. odpuszczam facetow.
a moze on ci pasuje wlasnie dlatego ze jest zaobraczkowany i robisz to podswiadomie. tez ogolnie rzecz biorac zaden facet mi nie odpowiada na tyle zeby z nim byc i (o zgrozo!) mieszkac. i tak samo jak ty mialam romans z zonatym facetem, bylo cudownie, chemia, fajerwerki, iskry w powietrzu. zakochalismy sie w sobie. po 3 miesiacach zona sie zorientowala i dostal wybor: albo ona albo ja. zdecydowalismy ze sprobujemy sie kumplowac, a jesli nam nie wyjdzie to bedziemy martwic sie pozniej. no i co? udalo sie. nie powiem, na poczatku bylo cholernie ciezko, ledwo wytzrymalismy to napiecie miedzy nami, ale sie udalo. i wiesz co? po pewnym czasie, juz bardziej "na zimno" stwierdzilam, ze to chyba moje poczucie wolnosci dalo o sobie znac jak pojawila sie mozliwosc, ze on bedzie tylko moj i tylko ze mna.
"Piękność jest dla kobiet ważniejsza niż inteligencja, bo mężczyznom łatwiej przychodzi patrzenie niż myślenie."
MD

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ewawawa » 19 lis 2008, 13:51

lil sexy pisze:
ewawawa pisze:tak na serio: nikt mi nie odpowiada, wszyscy maja jakies drazniace i meczace cechy. jak sie w koncu znalazl taki co mi pasuje to zaobraczkowany. odpuszczam facetow.
a moze on ci pasuje wlasnie dlatego ze jest zaobraczkowany i robisz to podswiadomie. tez ogolnie rzecz biorac zaden facet mi nie odpowiada na tyle zeby z nim byc i (o zgrozo!) mieszkac. i tak samo jak ty mialam romans z zonatym facetem, bylo cudownie, chemia, fajerwerki, iskry w powietrzu. zakochalismy sie w sobie. po 3 miesiacach zona sie zorientowala i dostal wybor: albo ona albo ja. zdecydowalismy ze sprobujemy sie kumplowac, a jesli nam nie wyjdzie to bedziemy martwic sie pozniej. no i co? udalo sie. nie powiem, na poczatku bylo cholernie ciezko, ledwo wytzrymalismy to napiecie miedzy nami, ale sie udalo. i wiesz co? po pewnym czasie, juz bardziej "na zimno" stwierdzilam, ze to chyba moje poczucie wolnosci dalo o sobie znac jak pojawila sie mozliwosc, ze on bedzie tylko moj i tylko ze mna.
myslisz ze on mi dlatego pasuje, bo wiem ze nie bede sie z nim dusic z braku takiej mozliwosci? ani nie bede musiala znosic go w domu ani wogole ciagle naokolo siebie?
bo "tylko moj i tylko ze mna" oznacza takze wszedzie razem, ciagle naokolo, na imprezach za raczke i pokazywanie innym facetom "ona jest moja", przeprowadzka do mnie i poprzestawianie moich zabawek a ja mam na to straszna alergie.

ale dzis juz tesknie, cholera . . .
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ewawawa » 19 lis 2008, 14:28

ciekawa jestem ile z nas mialo zonatych facetow w lozku.
wiele kobiet sie nie przyznaje, wiec trdno procentowo stwierdzic ilu ich jest tych nieiwernych mezulkow.

ja mialam dwoch. o poprzednim dowiedzialam sie ze zonaty jak jego zona przyleciala do mnie plakac do pracy i ucielam spotkania natychmiast - ale tam bylo latwiej, nie bylo takich emocji jak teraz i wogole zaczynal mi pomalu niepasowac.

z gosciem spotykalam sie jakies 2 albo 3 miesiace i zaczynal mi pomalu niepasowac.
zobaczylam go wtedy z nia u siebie w klubie, bylam zbyt zajeta zeby wtedy pogadac, przywitalam sie tylko i to tak strasznie pospiesznie. weszli razem ale trzymali sie na metr od siebie. nastepnego dnia powiedzial mi ze to jego stara znajoma, taka straszna meczydusza, z ktora MUSIAL sie w koncu spotkac wiec przyszli do mnie na koncert. dzieki bogu ze sie szybko zmeczyla i mogl ja odwiezc do domu, bo straszne z niej i upierdliwe towarzystwo. zdziwilo mnie ze ona wtedy do mnie podeszla i powiedziala mi ze fajna ze mnie kobieta! obca osoba! ale nie mialam jak z nia pogadac bo sie dzialo organizacyjnie i mialam urwanie glowy.
a dzien pozniej ona przybiegla do mnie, poprosila o chwile rozmowy, przedstawila sie jako jego zona i matka ich dzieci!!! w pierwszym momencie mnie zamurowalo. potem zaczelam sie smiac (wiem ze to glupie, ale tak wlasnie zareagowalam. szybko przejrzalam w pamieci iles tam jego klamstw, a ze i tak zaczal mi nie pasowac i juz szukalam powodow zeby sie wycofac, to szczerze wysmialam jego matactwa), wzielam nam z baru wodke. dalam sie zonie wyplakac. bo plakala mi jak bobr na fotelu obok i trzymajac mnie za reke. odpowiedzialam szczerze na wszystkie jej pytania. dowiedzialam sie jak bardzo ja oszukiwal i nabralam do goscia obrzydzenia. zapewnilam ja ze to i tak koniec bo zaduzo mi sie go zrobilo naokolo. wpadal bez zapowiedzi, przesiadywal u mnie zadlugo i ciagle wydzwanial i chcial sie spotykac jak ja nie mialam czasu. ona na to ze dziwne, bo ona ZAWSZE miala go zamalo. ciagle go nie bylo. podziekowala mi za szczerosc, a ja jej za wizyte i normalne mnie potraktowanie. pozyczylysmy sobie wszystkiego najlepszego, przytulilam ja na pozegnanie. zle z nia bylo.
zadzwonil nastepnego dnia jakby nigdy nic, powiedzialam ze nie mam ochoty sie z nim wiecej spotykac bo jest kiepski w lozku i odlozylam sluchawke :badgrin:
odebralam dopiero jakis kolejny siodmy telefon i powiedzialam, ze sorry, nie mam ochoty sie z nim wiecej spotykac a nie mam zamiaru go oszukiwac tak jak on swojej zony. . . . i tyle. koniec romansu.
spotykamy sie czasem w zawodowych okolicznosciach. traktuje go jak sluge.

i moglabym byc z siebie dumna, gdyby nie obecna sytuacja, ktora calkiem mnie przerosla, polamalam swoje zasady. walcze walcze i dopiero teraz zaczynam przezwyciezac swoje emocje. bylo tak cudnie i dziko. wiem ze dalam ciala (hahaha) i wzielam tez ;)
bardzo pomalu wracam do swojej normalnej sily i ukladam sobie to wszytsko w glowie. chociaz serce sie buntuje jak dzikie.
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Post autor: bluebeleczka » 19 lis 2008, 14:59

ewawawa pisze:yslisz ze on mi dlatego pasuje, bo wiem ze nie bede sie z nim dusic z braku takiej mozliwosci? ani nie bede musiala znosic go w domu ani wogole ciagle naokolo siebie?
bo "tylko moj i tylko ze mna" oznacza takze wszedzie razem, ciagle naokolo, na imprezach za raczke i pokazywanie innym facetom "ona jest moja", przeprowadzka do mnie i poprzestawianie moich zabawek a ja mam na to straszna alergie.
hej ewa nie uproszczaj sprawy. nie trzeba miec zonatego aby szanowac swoja wolnosc i niezaleznosc.
zwiazek sie ma taki jaki sie chce miec, albo na jaki sie pracuje.

z nim nigdy takowej wolnosci miec nie bedziesz, (bo on nawet jesli odejdzie od zony, w co nie wierze, ale wiem ze dlugo tego sie ukryc nie da)on szybko bedzie chcial wkrecic w nowa role- zony, matki, praczki i na koncu kochanki, bo do tego jest od dawna przyzwyczajony.
do tego rodzina zawsze bedzie waszym cieniem, zwlaszcza dzieci, wiec gra niewarta swieczki, moim zdaniem. widze ze sie wkrecilas, tylko pomysl ze za jakis czas moze a niekoniecznie pojawi sie nowa ewa, w ktorej tez sie tak bardzo zakocha jak w zonie i tobie.
a zonie zycze zeby sobie tez powariowala na boku, nalezy sie kobiecie. mam nadzieje ze jest sprytniejsza od niego.
a w sumie najbardziej jest mi zal dzieci w takich sytuacjach, bo one sa najbardziej zdradzane, ale to sie zazwyczaj gowno liczy. czas spedzony z toba moglby przeznaczyc dla dzieci i tylko to mnie wlasciwie w*****a, bo jesli sie zdecydowal machnac dzieci, to sorki ale niech zadba o to zeby im nie spier.... dziecinstwa, tylko dla tego ze hormony biora gore.
jesli mu przeszla excytacja tym zwiazkiem to mysle ze dopoki mu gladko idzie i nie "pieprznie dupa o posadzke" to poty nie uszanuje zadnego zwiazku.
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ewawawa » 19 lis 2008, 15:08

bluebeleczka pisze:
ewawawa pisze:yslisz ze on mi dlatego pasuje, bo wiem ze nie bede sie z nim dusic z braku takiej mozliwosci? ani nie bede musiala znosic go w domu ani wogole ciagle naokolo siebie?
bo "tylko moj i tylko ze mna" oznacza takze wszedzie razem, ciagle naokolo, na imprezach za raczke i pokazywanie innym facetom "ona jest moja", przeprowadzka do mnie i poprzestawianie moich zabawek a ja mam na to straszna alergie.
hej ewa nie uproszczaj sprawy. nie trzeba miec zonatego aby szanowac swoja wolnosc i niezaleznosc.
zwiazek sie ma taki jaki sie chce miec, albo na jaki sie pracuje.
to bylo pytanie do lilsexi przeciez. ja nie mowie ze tak uwazam, pytam ja czy ona tak sadzi
bluebeleczka pisze: widze ze sie wkrecilas, tylko pomysl ze za jakis czas moze a niekoniecznie pojawi sie nowa ewa, w ktorej tez sie tak bardzo zakocha jak w zonie i tobie.
blue! a nie widzisz ze sie zaczynam wykrecac? :-)
nie zdazy.
a praczki nie da sie ze mnie zrobic.
bluebeleczka pisze: a w sumie najbardziej jest mi zal dzieci w takich sytuacjach, bo one sa najbardziej zdradzane, ale to sie zazwyczaj gowno liczy. czas spedzony z toba moglby przeznaczyc dla dzieci i tylko to mnie wlasciwie w*****a, bo jesli sie zdecydowal machnac dzieci, to sorki ale niech zadba o to zeby im nie spier.... dziecinstwa, tylko dla tego ze hormony biora gore.
tak i nie

tu w moim przypadku sie mylisz, w tym czasie dziecko jest w szkole albo spi.

ale masz racje, ja tez uwazam, ze najwieksza krzywda w takich sytaucjach dzieje sie dzieciom.
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
bluebeleczka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1717
Rejestracja: 02 lip 2008, 16:34

Post autor: bluebeleczka » 19 lis 2008, 16:00

ewawawa pisze:blue! a nie widzisz ze sie zaczynam wykrecac?
jakos nie bardzo :badgrin:
ewawawa pisze:nie zdazy.
a praczki nie da sie ze mnie zrobic.
no nie bylaby to zbyt kolorowa opcja, hi,hi.
ewawawa pisze:tu w moim przypadku sie mylisz, w tym czasie dziecko jest w szkole albo spi.
to akurat nie wiele znaczy, chodzi o caloksztalt.
mysle ze on nie jest takim ojcem jak byl zanim sie wkrecil w ciebie.
nie chce mi sie tlumaczyc co mam na mysli bo to chyba jasne.
nie tlumacz tego za niego, ja tu nie czepiam sie ciebie, to on ma pewna odpowiedzialnosc na swoich barkach i on jest odpowiedzialny za swoje czyny i ma zobowiazania w stosunku do dzieci.
niewazne czy dzieci spia itp, jesli to sie wyda to dzieci prawdopodobnie ucirpia bez wzgledu na to czy on sie bzyka kiedy one spia lub kiedy sa wszkole.
"Life is a stupid game, but atleast the graphics are awesome!"

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ewawawa » 19 lis 2008, 16:11

bluebeleczka pisze: to akurat nie wiele znaczy, chodzi o caloksztalt.
nie przecze. odpowiedzialam stricte na "czas spedzony z toba moglby przeznaczyc dla dzieci".
z reszta sie zgadzam.
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
ladykate
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1437
Rejestracja: 20 paź 2007, 19:10
Lokalizacja: część świata
Kontakt:

Post autor: ladykate » 19 lis 2008, 16:57

no to i ja powiem moje zdanie - zasada ograniczonego zaufania

mówie to ze swojego doswiadczenia tzn nigdy nie byłam zdradzona ale mam wielu kolegów i widze jak oszukuja swoje dziwczyny, narzeczone, żony

mam jednego kolege który jest z dziewczyną 4 lata i od samego początu zdradza ją na prawo i lewo i mysle ze taki typ sie nigdy nie zmieni a gdy jest z nią to wygląda jakby świata poza nią nie widział (i ona naiwna mysli ze tak jest) gdy tylko nie ma jej z nim to mu tylko inne laski w głowie (od gapienia sie do łożka nie zabiera mju to dużo czasu) - ale takich babiarzy to ja np wyczuwam po samej rozmowie z takim gosciem po tym jak na mnie patrzy

mam jednego kolege który przwie przes pól roku leciał na 2 fronty i troche to ciągłe kłamanie było uciążliwe i dla niego ale mówił że kocha je obie i ciezko mu i nie potrafi wybrać (teraz nie jest z zadna z nich bo sprawa wyszła na jaw)

mam kilku innych znajomych którzy wiem ze psychicznie zdradzają swoje kobiety (a czy fizycznie to nie wiem) dla mnie zainteresowanie się inną kobieta jako obiektem seksualnym zabieganie o jej względy flirtowanie, poswiecanie wiecej czasu niz swojej kobiecie jest zdradą psychiczną (do cholery jak kocha i jest ze mną to po co szuka wrazen - albo związek jest do dupy albo typ babiarza)

miałam kolegów ów którym zdarzają się ze tak powiem okazjonalne zdrady jak czesto to nie wiem ale wiem ze tak np mówi kobiecie ze idzie z kumplami na piwo i po czesci nie kłamie bo idzie z nami na piwo (ja, inni znajomi z dziwczynami, i kilku solo) i idziemy na dyskoteke to zawsze kogos tam obsciskiwali całowali (czasem przychodzili juz z jakimis dziewczynami i tylko prosili mnie zebym nie mówiła ich kobietom) - jakoze to byli moi koledzy a ich kobiety znałam juz duzo póxniej to nie mówiłam a głównie po tym ze jak raz z przyjaciólką uświadomiłysmy 2 zdradzane kbiety (znajomy lecacy na 2 fronty) (wtedy po raz pierwszy spotkalam sie z nie uczciwym meskim achowaniem w stosunku do kobiety i miałam dylemat czy powinnam czy nie powinnam mówic) jednak uznałam ze ja bym chciała byc uswiadomiona gdyby to dotyczyło mnie i powiedziałysmy 1 i 2-giej co obróciło sie przeciwko nam ze strony 1 z dziewczyn która (nie wiem czy po zlosci i dlaczego) bardzo starała się zszargac moją dobrą opinię - po tym postanowilam sie wiecej nie wtracac w zadne zwiazki

głupio sie czuje w obecnosci tych kobiet o których wiem ze sa oszukiwane i zdradzane a ja o tym wiem :evil: wiekszosc z nich mysli ze ich "np Macius" nigdy by im tego nie zrobił

przez takie rózne sytauacje i po tym co wiem sama byłam bardzo nieufna, przez co prawi zniszczyłam mój związek (iągłymi podejrzeniami sprawdzaniem itp) i bardzo raniłam mojego chłopaka który tak naprawde nigdy nie dał mi powodu do zazdrości; bardzo źle to wpływało tez na mnie bo meczylam sie w zwiazku, nie miałam psychicznego spokoju;

dobrze ze w pore sie opamiętalam; ufam mojemu ale to jest sprawdzone - kilka razy go sprawdziłam (i kompa i telefon i wyjscie z kolegami) i jestem spokojniejsza wiem ze to głupie ale musiałam sprawdzic i raz na jakis czas jak mnie najdzie to go sprawdze ale on o tym nie wie chociaz juz bardzo dawne tego nie robiłam bo my prawie wszedzie razem (on nie lubie beze mnie wychodzic a czasem nawet mnie prosi zebym mu "zabroniła" to ma wymowke zeby nie isc gdzies z namolnymi znajomymi)

Wiem ze sa uczciwi mezczyzni i nie zdradzający i nie mozna z góry zakładac ze ktos nas zdradzi bo wtedy zwiazek nie ma sensu ale nie mozna tez ufac w 100% bo jestesmy tylko ludzmi i nigdy nie wiemy co sie stanie - czasem to jest chwila moment, uczucie ze nie mozemy sie komus oprzec (chociaz rozum mowi inaczej) i dotyczy to i mezczyzn i kobiet

Moja mama ma koleżanke której mąż jest "babiarzem" co ja zauwazyłam od razu, wiem od mamy ze zdradzał ta kobietę, miał kilka romansów z młodymi dziewczynami na boku i ona o tym wiedziała ale to ona go pilnowałazeby jej nie zostawił (jak mówiła owszem zdradza ją ale oprócz tego jest wspaniałym ojcem i dobrym mężem, bardzo jej we wszystkim pomaga i dobrze sie dogaduja w innych sprawach, nie przeszkadzało jej to że on sypia z innymi)

Mam dobrą kolezanke która jest z zonatym mezczyzną (2 lata z nim była on prawie 20 lat starszy) w koncu odszedł od zony (sa w separacji) ale to zona go zostawiła (bo tez miała kogos na boku) i zamieszkali razem, sielanka trwała pól roku az ona 9ta kolezanka) odkryła ze on ma jeszcze inną na boku :roll: ale mu wybaczyła i byli dalej razem dopóki sie nie dowiedziała ze jest kolejna inna kobnieta

I mam tez kolezanke która zdradzila swojego chłopaka mówiła ze nie chciała ale to był facet któremu nie mogła sie oprzec ona mówiła nie ale jej ciało mówiło tak i był krótki romans, wiele razy mówiła ze miała z nim skonczyc powiedziec ze koniec ale jak go widziala to nie potrafiła to bło silniejsze od niej i wiedziała ze robi źle ale nie mogła przestać; romans sie skonczył a ona czuła sie winna czuła obrzydzenie do samej siebie i nie potrafiła byc z chłopakiem dalej (chociaz on o niczym nie wiedział) mówiła ze nie wiem jak mogła mu to zrobic i ze zaluje ale to nie zmieniało jej stanu psychicznego, dziewczyna wpadła w depresje ale sie wygrzebała spowrotem jest z tym chłopakiem (bo rozstali sie na jakis czas ona nie mogła spojrzec mu w oczy zerwała w sumie bez powodu) on bardzo zabiegał o nią spowrotem i są dalej razem (ale o zdradzie nigdy mu nie powiedziała - tak jej doradził psycholog)
była to dziewczyna która mówiła ze nigdy nie wybaczyłaby zdrady i nigdy sama nie zdradzi........ale sie stało....teraz mówi ze wybaczyłaby zdrade bo zdradzajc kogos nie przestaje sie go kochac mówi ze ona teraz rozumie jak to działa i ze by wybaczyła

a ja....chyba za duzo wiem o sytuacjach ze ktos kogos zdradza (dlatego jak pisałam byłam za bardzo nie ufna) ale staram sie o ty nie mysleć, bo to męczy psychike
Nie odk³adaj zycia na póŸniej!!!!
dr BrzuchaĂąski - juÂż po! applaus
http://ticker.7910.org/an1cCAcNw360010M ... anV6IA.gif

Samanthii
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4018
Rejestracja: 23 sty 2005, 15:03

Post autor: Samanthii » 19 lis 2008, 16:58

widze , ze powstal tutaj drugi watek "ewy..."
:badgrin:

ewawawa pisze:Samanthii napisał/a:

..dla mnie nie istnieje zwiezek bez uczucia...(no chyba ,ze mowimy o jednej maloznaczacej wpadce )
a co gdyby wpadka zaowocowala wybuchem manii przesladowczej? w dodatku okazaloby sie ze on jest zonaty?
jedna, maloznaczaca wpadka = "niecacy" sex z nieznajoma/mym...pod wplywewem alkoholu , narkotykow lub chcicy.

i juz ci odp. na pytanie powyzej :

nie wierze, ze po jednym razie z facetem, na ktorego masz po prostu ochote (ot tak ) , wybucha odrazu jakas mania przesladowcza ! ;)

... zeby sie tak zaangazowac i meczyc jak ty... ...potrzeba troszke wiecej sexu ... i milych ,wpolnych chwil... ;)
(a tego lepiej unikac, jesli chodzi o zonatych mezczyzn...)


ewa, ja na zycie nie patrze przez rozowe okulary http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... 000024.gif ... nie jest tez dla mnie ani biale ani czarne...
i wiem ,co to za uczucie, kiedy poczuje sie chemie do nieodpowiedniej osoby...
;)

ale rady nie ma dla ciebie zadnej, niestety... :badgrin:
bo ty chyba sama nie wiesz ,czego tak naprawde chcesz... ;)

wzbraniasz sie przed normalnym zwiazkiem, bo boisz sie "uzaleznienia" od faceta ...
dziwne to............ :roll: bo tak naprawde , czytajac twoje posty, mozna wywnioskowac,
ze ty juz jestes od niego uzaleniona !!! :oops: :oops:
bo czy nie tesknisz , nie "wijesz" w bolu, nie przezywasz masakrycznie , kiedy nie mozesz go miec... ??? :?

ja mam meza (super meza 8-) ) ... i mam takze swoja wolnosc i swoj swiat ...
... mozesz wierzyc lub nie -ale tak tez mozna...http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... hii/24.gif
czy potrafilabym zyc bez niego...??? pewnie tak : ale nie chce , bo z nim jest mi lepiej niz
z kimkolwiek innym...http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... 42LOVE.gif


bluebeleczka... bardzo podobaja mi sie twoje posty w tym watku :!:
zeby nie powiedziec: " mialam to samo napisac" (no prawie ) hehe ;)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”