ullrike pisze:a Ty co wykombinowalas?
hahahah, ja taki niespokojny duch jestem, muszę miec jakieś zajecie, myślałam ze bedziesz dopiero ustalała termin to bym sie dopisała, zeby było razniej

nie wiedziałam, ze masz juz termim... gapa ze mnie, że nie prosiłam o termin na wizycie, ale rozproszyłam sie rozmową z doktorkiem i żartami tak więc terminy i operacje zeszły na inny plan
a propos rowerków to ja własnie taki prosciutki (holender) zamierzam kupic, te garbate i inne cudaki stoja w garażu, chociaz syn twierdzi: samo manie/kupienie roweru nie świadczy o zamianie nawyków

ale moze sie zmobilizuje i bede wytrwale jezdzić.
W wakacje byłam w Kołobrzegu i rzeczywiscie codziennie jezdziłam ok. 3-4h było super, i zamierzam na kazde wakacje taszczyc rowerek ze sobą, bo wypożyczanie jest drogie...