Robie tygodniowo 2000-2500 km jestem ciągle w trasie, to co widze na drodze i to każdego dnia, ba kilka razy dziennie, niejedną osobe moze doprowadzic do zawału. Ja zdawałam w 90 latach egzamin, zdałam za 3 razem, bylo okropnie cieżko, stres i drżące nogi... wszystko to przeszłam.
Za pierwszym razem jako pierwsza wyjechałam z placu, byłam 8 w kolejce na 10 osob w grupie, zawalilam w miescie po 30 min. jazdy. Za drugim razem wypiłam szklanke wodki przed egzaminem zeby nie stresowac sie (głupie rady) nic to nie pomogło, wrecz popsuło bo bałam sie ze smierdzi ode mnie wódą a nogi i tak drżeli. Zrobiłam łuk, najechałam na słupek lewym tylnym kołem, egzaminator nie widzal, sama powiedzialam mu o tym, a gosciu taki fajny byl mowi mi no to powtorz ten łuk jak mowisz ze najechalas na słupek, niestety zakrecilo mi tyl przy wyjezdzie
Jesteś inteligenta osobą tyle w zyciu osiagnelas pomysl co lepiej zrobic dokształcic sie czy miec cos na sumieniu. Masz prawidlowa rekacje matura i egzaminy na studiach nie zabijaja ludzi. Poprostu masz wyobraźnie









