Ja z reguły zawsze sie kontroluję,mogę byc b.pijana,ale zawsze wiem która godzina i że trzeba iść do domu:-)
Natomiast jak miałam 16 lat pojechałam zimą z siostra na disco i po wypiciu kilku piw wśród tłumu tańczących ujrzałam swoją platoniczną sympatię.Odwagi nabrałam jak nigdy,podeszłam do niego,złapałam go za rękę i wyprowadziłam na zewnątrz.A pogoda była jak w zimę stulecia:-)Mi jednak było gorąco i z marszu,nawet bez zapoznania się z nim

zaczęłam go całować.....a że z równowagą mialam wówczas spore problemy,oparłam głowę o budynek dyskoteki.Gdy mój luby wreszcie się wyrwał z moich szpon-okazało się,że moje bardzo długie włosy przymarzły do ściany.Walnęłam więc ściemę,żeby poszedł po piwko a ja zaczekam.Gdy poszedł wyrwałam pół grzywki z przodu po czym runęłam w zaspę i podbiłam sobie oko o kołek,który był przykryty śniegiem.
Luby niestety juz nie wrócił(olał mnie).Mnie zaś do siostry zaprowadził jakiś żul :D,który kiwał się właśnie przy ścianie z moimi włosami.
Ten chłopak na drugi dzień przyjechał do mnie,ale ubłagałam mamę,żeby powiedziała,że mnie nie ma.Bardzo mi na nim zależało,ale nie mogłam pokazac mu się z takim podbitym okiem,skacowana,blada jak dupa anioła i w dodatku wstydziałam mu się spojrzec w oczy po moim wystepie :D
To były czasy....