Oj Basiu
Ja nie raz tańczyłam w butach narciarskich na barze :D właśnie we Włoszech, ale próbowaliśmy wtedy takie wódeczki z owockami. Nie pamiętam jak to się nazywa, ale w kieliszku do wódki, słodka wódeczka czy likier + owocek na wykałaczce.
Jak wróciłam do hotelu to w pomponie czapki miałam wbitych 50-kilka wykałaczek

. Oczywiście nie wszystkie były moje, ale biorąc pod uwagę, że piliśmy w czwórkę (ja + 3 facetów) to o czymś to świadczy, no i nie od razu wpadliśmy na pomysł z tymi wyk.
