ghostdog pisze:nie myslec...po prostu trwac tylko czasami...
swiete slowa ghostdog!!!!
nie mozna za duzo rozmyslac bo mozna na gowe dostac.
ja mam ta dobra sytuacje ze nie mieszkam az tak daleko (ok 800km). kiedy umieral moj dziadzius, 5 min po telefonie mojej siostry, moj maz wsiadl w auto i mnie zawiozl do Polski. tak po prostu... choc jechal cala noc i musial zaraz wracac bo rano do pracy.
ja mam taka zakladke ze Polska, moja rodzina jest tuz za rogiem... takie male oszustwo sobie uknulam bo tak lepiej
a to ze czasami nas ta niemieckosc, angielskosc czy cos tam jeszcze wkurza to zadna tragedia. mieszkajac w Polsce tez by nas sasiad wkurzal, pracodawca czy pracownicy, pan taksowkarz itd...
po drugie,
kazdy musi byc tam gdzie serce jego. to najwazniejsze!
moje serce jest przy moim Skarbie, moim mezu... i kiedys mu powiedzialam, ze gdyby mieszkal nawet w jakims Afganistanie to i tak bym sie przeprowadzila
kazdy musi sluchac swgo serca- nie rozumu, bo potem mozna czegos zaowac...