Egzamin praktyczny zdałam za 3-cim podejściem. Pierwszy raz nie zdałam placu - utopiłam egzamin w "zatoczce" (oblałam parkowanie równoległe). Potem niby wymusiłam pierwszeństwo

, a za 3-cim razem w końcu zdałam, ale pewnie dlatego, że trafiłam na dość luźnego i młodego egzaminatora, którego do dziś wspominam z uśmiechem

Gdyby po raz kolejny egzaminował mnie jakiś stary pierdziel (przepraszam za wyrażenie, ale nie potrafię dobrać innego określenia) to pewnie zdawałbym to jeszcze z 5 razy...
Aktualnie nie jestem kierowcą, bo nie mam co prowadzić
