Śmierć mamy

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Josie M
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 614
Rejestracja: 13 kwie 2005, 19:35
Lokalizacja: Neverland

Post autor: Josie M » 11 maja 2007, 23:47

mara pisze:poryczalam sie jak to pisalam
ja się poryczałam jak czytałam
tak bardzo Ci współczuję
Wam współczuję
niesprawiedliwy jest ten świat
Jesli cos za bardzo udoskonalasz, na pewno to spieprzysz.

Awatar użytkownika
Malowanka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 301
Rejestracja: 04 mar 2006, 12:54
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Malowanka » 12 maja 2007, 13:34

też siedzę i płaczę, tak ciężko zrozumieć, dlaczego jeżeli ludzie odchodzą, nie mogą odejść spokojnie, bez bólu, tylko muszą jeszcze tyle wycierpieć zanim osiągną spokój.Wierzę w to, że gdzieś tam kiedyś będzie można spotkać nasze ukochane Osoby, które odeszły i wierzę, że mimo smierci, wciąż są gdzieś obok i patrzą na nasze zycie. I pomagają nam gdy jest źle
Gosiaczek, bardzo mi przykro, że nie mogłaś odebrać tego ostatniego telefonu.
Przyjmij ode mie wyraz współczucia z powodu śmierci Mamy. Trzymaj się kochanie

Awatar użytkownika
nowka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 378
Rejestracja: 16 wrz 2005, 19:27
Kontakt:

Post autor: nowka » 12 maja 2007, 20:22

gosiaczku! szczerze ci wspolczuje. Niestety moj tata tez przegral walke o zycie z ta koszmarna choroba. Minelo juz pol roku, a ja ciagle nie moge oswoic sie z mysla, ze juz go nie ma. Byl wyjatkowym czlowiekiem i chyba jedynym na swiecie,od ktorego nigdy nie uslyszalam zlego slowa, ktory akceptowal mnie zawsze i byl ze mnie dumny. Tak brakuje mi rozmow z nim, jego spokoju i takiego cieplego spojrzenia na swiat.

Spieszmy sie kochac ludzi, bo tak szybko odchodza !

gosiaczku trzymaj sie !
13.05.2006 nosek prof Jethon, 22.01.2010 325 hp mentor okragle - sa super

Awatar użytkownika
gosiaczek
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 183
Rejestracja: 16 lut 2006, 18:15
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: gosiaczek » 12 maja 2007, 22:54

Dziękuję, jakoś się trzymam. W głowie cały czas przypominają mi się różne rzeczy związane z Mamą, tak bardzo chciałabym zadzwonić do Niej, Ona jedyna tak dobrze mnie rozumiała i były tematy na które tylko z Nią mogłam porozmawiać.Jak żyć bez tego???
Jeszcze do tegomiejscowść do której sie teraz przeprowadziliśmy kojarzy mi się też z moją Mamą gdyż jako mała dziewczynka przyjeżdżałam tu z rodzicami na wakacje,mieszkam kilkaset metrów od miejsca gdzie był ośrodek wypoczynkowy i gdzie byłam z Mamą.
Narazie nawet mi się nie śniła, nie dała żadnego znaku a ja tak czekam, najgorsze są wieczory kiedy tak jak teraz zamykam się z laptopem koło zdjęcia Mamy i świeczki w sypialni i czekam.... niewiem na co ale chciałabym żeby dała mi jakiś znak, niewiem jaki ale żeby dała, ten dom jest przecież dla Niej, mam nadzieję że się doczekam.
Pozdrawiam Was gorąco .

Awatar użytkownika
violka123
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 366
Rejestracja: 27 cze 2006, 16:59

Post autor: violka123 » 13 maja 2007, 10:09

Gosia jak czytam Twoj post to jakbym widziala siebie ....zdjecie ...swieczka....czekanie na znak...sen....tak straszny brak rozmowy wlasnie z ta osoba z ktora rozmawialo sie o wszystkim......kazdy szczegol przypominajacy o stracie ......i ta pustka ktora nie ma czym (KIM) wypelnic......to tak strasznie boli ...ja pierwszy okres staralam sie przespac (dzieki tabletkom) to byla moja ucieczka ......pierwsze dni w pracy byly straszne ...zero motywacji ....bezsens wykonywanych czynnosci .....ale mam tam dobre duszyczki ktore rozumieja i pomagaja .....i teraz w pracy zapominam ...albo staram sie ....ja chyba tak podswiadomie jeszcze nie wierze ze GO juz nie ma ....lapie sie na tym ze gdzies wyjechal i wroci .....taka obrona ......uciekam jeszcze ciagle w bezmyslnosc ....nie wspominam ...to za trudne...jeszcze nie teraz.....ale mysli sa i tak okrutne ...przychodza same ....takie niby zwykle rzeczy jak np....liscie na drzewach ...nasowaja mysl ...TY juz tego nie zobaczysz ...to boli....Wiem to trudne .....pomaga pisanie o tym ...czasem lepij niz rozmowa ...wiec pisz ...choc wiem ze piszac napewno placzesz ....ja tak mam

Awatar użytkownika
Buttercup
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 303
Rejestracja: 20 wrz 2005, 21:41
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Buttercup » 13 maja 2007, 10:33

nowka pisze:Niestety moj tata tez przegral walke o zycie z ta koszmarna choroba. Minelo juz pol roku, a ja ciagle nie moge oswoic sie z mysla, ze juz go nie ma. Byl wyjatkowym czlowiekiem i chyba jedynym na swiecie,od ktorego nigdy nie uslyszalam zlego slowa, ktory akceptowal mnie zawsze i byl ze mnie dumny. Tak brakuje mi rozmow z nim, jego spokoju i takiego cieplego spojrzenia na swiat.

Spieszmy sie kochac ludzi, bo tak szybko odchodza !
Podpisuję się pod Twoimi słowami Nowka, bo czuję dokładnie to samo. Mój Tato również przegrał walkę z rakiem - ponad 2 lata temu. Nie ma dnia bym za nim nie tęskniła. Ja... córeczka Tatusia :cry:

Awatar użytkownika
gosiaczek
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 183
Rejestracja: 16 lut 2006, 18:15
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: gosiaczek » 14 maja 2007, 08:18

Wczoraj zadzwoniłam do Mamy męża, Grzegorza. On został w pustym domu, który Mama urządziła, śpi w łóżku gdzie obok spała Mama, do tej pory obok łóżka na szafce nocnej stoi kubek z herbatą której Mama nie dopiła, w kieliszku kropelki przeciwbólowe i szklanka z wodą ze słomką. Akurat jak zadzwoniłam do Niego spytałam co robi odpowiedział że sprząta w Mamy szafce bo Ona zawsze lubiła mieć tam porządek, i układał Jej rzeczy żeby było ładnie.Rzeczy ze szpitala które odebrał leżą na szafce w przedpokoju, wszystko tak jakby miała za chwilę wrócić.Oczywiście popłakaliśmy sobie razem do słuchawki, powiedziałam Mu że ja też czekam na Mamę że czekam na jakiś znak, a On na to że pewnie Mama musi trochę odpocząc po tym wszystkim i może kiedyś mnie odwiedzi ale teraz na pewno jest na górze w sypialni obok Niego w łóżku.Możliwe.
Kurcze, ja tak mało miałąm moją Mamę, jak miałam 13 lat Mama wyjechała do Niemiec, i widziałyśmy się tylko w wakacje i ferie zimowe, ja zostałam tutaj z Tatą a rodzice się rozwiedli. Było mi bardzo żle w tym wieku wiadomo dziewczynka wyjątkowo bardzo potrzebuje Mamy.Miałam wtedy bardzo wielki żal do Mamy że mnie zostawiła, ale to było kiedyś od lat już wszystko sobie wyjaśniłyśmy i wiem że też było Jej z tym żle i gnębiło Ją to, bardzo czuła się winna.Nie chiałam żeby tak było wiedziała że wszystko Jej wybaczyłam, że przecież i tak się bardzo kochamy i nic nas nigdy nie rozdzieli, a wiem że ze swoim drugim mężem była bardzo szczęśliwa. I chyba to jest najważniejsze. Bardzo się nawzajem kochali. Umarła przy swoim Grzegorzu gdy ten cały czas trzymał Mamę za rękę, umarła przy osobie z którą spędziła ponad 20 szczęśliwych lat i którą bardzo kochała a On Ją.
Zaprosiłam Grzegorza do nas na lato żeby odpoczął.Niewiem czy przyjedzie, zobaczymy.Chcę Mu się odwdzięczyć, niewiem sama ale jakoś tak czuję że powinnam mu podziękować za opiekę nad moją Mamą On był Jej najbliższą osobą mieli przyjechać do nas razem w czerwcu na moje urodziny i tak sobie myślę że skoro On by przyjechał to przywiózłby ze sobą część Mamy, Oni byli nierozłączni. Mam z moim mężem w tym samym miesiącu urodziny i Mama kupiła już prezenty dla mojego Roberta Grzegorz Mu je dał jak byliśmy na pogrzebie a dla mnie jeszcze nie kupiła, nie zdążyła, Kurczę marzę żeby był to straszny sen żebym się obudziła, żeby to nie działo się naprawdę, ja tak bardzo mało miałam moją Mamę!!!!!!!!!Za mało!!!!!To nie tak miało być!!!!!! Przecież to moja Mama!!!!

ewkka
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 58
Rejestracja: 17 maja 2007, 19:45
Lokalizacja: Londyn
Kontakt:

Post autor: ewkka » 05 cze 2007, 20:57

Poplakalam sie>wszystko mi stanelo przed oczami.Moja mama odeszla. w poniedzialek15.01 o 17godz z nia rozmawialam wszystko ok a rano juz lezala pod respiratorem. Czekal tylko na mnie! ze wszystkimi sie pozegnala .kupilam bilet przylecialam w sobote 20.01w poniedzialek22.01 zmarla. tydzien czasu sie meczyla strasznie mi jej brakuje. nie ma dnia zebym nie plakala .

Awatar użytkownika
ghostdog
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1356
Rejestracja: 10 sty 2006, 18:55
Lokalizacja: woj. dolnoÂślÂąskie / Szkocja

Post autor: ghostdog » 05 cze 2007, 22:05

Och Kochane.... obojetne ile lat sie ma zawsze sie Mame potrzebuje ...ja odkad mieszkam za granica jako jedynaczka to mialam najwieksza obawe by nic sie rodzicom nie stalo...jednakze Tata odszedl teraz w styczniu a Mama niedawno miala spieprzona operacje tak ze nie mogla jesc ani pic...rzucilam robote i sesje na Uni i polecialam do Polski i wiozlam Mame z Dolnoslaskiego do Lublina do szpitala....ona byla tak wycienczona ze upadla mi na Dworcu...a wtedy to ja musialam byc ta silna i dzielniejsza...i wiem jaki jest to strach tracic kogos ukochanego....i wyje mimo ze nie raz nie chce bo to nic nie da...i nie moge sie juz nigdy Taty niczego poradzic....teraz z Mama juz lepiej...ale wciaz ten strach czy ona sama sobie poradzi i by jej sie juz nigdy nic zlego nie stalo...bo ja ja chce miec NA ZAWSZE....
Wspolczuje i Wam i sobie tych strat...i tak bardzo bym chciala zyc w bezpiecznej otoczce niezmiennosci.....
2006 Latkowe cycuchy
2008 Kasprzykowe powieki
botoxik here i come:)

Awatar użytkownika
Julia malec
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 107
Rejestracja: 23 lip 2006, 12:35

Post autor: Julia malec » 19 cze 2007, 00:23

....byłam ostatnio na weselu....podziękowanie rodzicom..piosenka"kochanych rodzicow mam..."zawsze uwazalam ja za banalną i ta cala sceneria a teraz...łzy cisnęly mi sie do oczu...kiedys zastanawialam sie jak to będzie na moim weselu...Mama od jakies ponad dwoch lat poruszala sie na wozku...teraz jest juz w niebie...nie moge sie do konca pozbierac..ale najstraszniejszy czas byl w listopadzie i w grudniu..pierwsza Wigilia..bylam sama z Bratem, dalismy radę bez łez....pamietam ten poniedzialek 27 listopada, najgorszy dzien w moim zyciu....nie bede tego opisywac bo zdarzenia jakie mialy miejsce w tamtym czasie są cholernie bolesne. dlugo wypominalam sobie rozne rzeczy, gdybym zostala w domu i nie jechala do pracy moze potoczylaby sie historia inaczej...wiem, nie mozna tak gdybac , ale takie sprawy przychodza do glowy samoistnie....nie zdazylam dojechac do domu na czas...o smierci powiedzial mi przez tel lekarz jak jechalam autem....to bylo straszne, na szczesie nie prowadzilam....moj brat zostal sam w domu z Mamą tak bardzo sie o niego balam...zostawili go samego....wyszli strwierdzajac przczyne i to wszytsko...poplakalam się...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”