Post
autor: agma27 » 11 lis 2007, 19:05
Witam dziewczyny.Ja ponad rok temu zostawilam wszystko,rodzine przyjaciol,prace,zabralam ze soba corke i wyjechalam do Holandii bo-sie zakochalam.Niestety od pewnego czasu zaczyna sie wszystko obracac w ruine,ciagle sie klocimy ,nie potrafimy znalesc wspolnego jezyka.Nie wiem czym jest to spowodowane tym bardziej ze bylo super.Jestem osoba skromna,cicha nie potrafie zablysnac w towarzystwie,to mnie zblokowalo w kontaktach z jego przyjaciolmi i jego rodzina.Poza tym wcale nie starali sie mnie poznac,pogadac czy cokolwiek.Ciagle bylam gdzies z boku.Na dzien dzisiejszy jest tak ze od odwiedza wszystkich sam a ja siedze w domu.Dodam,ze dzieli nas 14 lat,jest starszy,moja matka nie akceptuje tego zwiazku i dla mnie bylo jasna decyzja,ze skoro nie akceptuje moich wyborow,nie akceptuje i mnie.Nie mam z nia kontaktow.Poza tym nigdy nie byl ten kontakt jak matka z corka(ale to temat nie na to forum) No i wlasnie to mnie boli,dlaczego moj facet nie widzi tej istotnej roznicy,dlaczego kobiety umieja sie poswiecic dla faceta,a faceci to tak zadziej.Ciagle mi sie wydaje i tlumacze ze gdybym odwrocila sytuacje i zabrala go do Polski to ja i moi przyjaciele staralibysmy sie aby czul sie dobrze.A ja tu nie mam nic.Tak mnie to boli,nikt mnie nie rozumie nie mam sie komu wyzalic.dzis tez mial wyjscie i czy liczy sie z moimi uczuciami,nie!!!!Na obiady do swojej matki tez jezdzi-sam,ja nie mam zamiaru bo na poczatku probowalam,ale ciagle mi gadala o jego bylej dziewczynie.No to tez sie odcielam,ktora kobieta by to znosila.Moj facet jest dobry-nie pije,nie bije mnie,zabezpiecz materialnie,nie krzywdzi mojej corki,mala ma wszystko co powinna.Ale brakuje mi tego zrozumienia.Nie wiem czy taka jest mentalnosc holendrow,czy tylko ten moj jest taki.Doradzcie mi co mam robic i jak postepowac,bo nie wiem,a kocham go.