Konflikt matka-corka

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Josie M
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 614
Rejestracja: 13 kwie 2005, 19:35
Lokalizacja: Neverland

Post autor: Josie M » 21 kwie 2007, 14:39

trzymam kciuki, żebyście przerwały te błędne koło :)
Jesli cos za bardzo udoskonalasz, na pewno to spieprzysz.

Awatar użytkownika
Malowanka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 301
Rejestracja: 04 mar 2006, 12:54
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Malowanka » 21 kwie 2007, 15:05

karolinka pisze:to świetnie, że czujesz się lepiej i coraz mocniej wierzysz w swoje możliwości :-D (ps Malowanka fajna okładka na stronie Clouver, świetne zdjęcia :-D )
to własnie takie próby podniesienia własnej wartości :)

Awatar użytkownika
ironka
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 414
Rejestracja: 18 kwie 2006, 15:56

Post autor: ironka » 21 kwie 2007, 15:24

Malowanko
Bardzo mnie Twój post poruszył i pod wieloma rzeczami które tam ujmujesz i ja bym się mogła podpisac, nie odzywałam sie i kilka razy przymierzałam zeby cos napisac bo trudno mi o tym nie tylko mówić ale i pisac. U mnie mama nie jest zgryźliwa ani specjalnie złośliwa ale po prostu jej stosunek do swiata i do zycia a tym samym do dzieci mi nie pozwala tak do konca normalnie funkcjonowac. Mama jest po prostu jednym wielkim lękiem i przekonaniem ze o nic nie warto walczyc bo i tak nie wyjdzie, ze stanie się cos złego, ze nie warto sie wychylać. Katastrofizm i fatalizm w najgorszym wydaniu. Mam do niej żal ze nie umiała mi dac siły do walki z tym wszystkim co mi sie przydarzyło w zyciu, z moja nadwrazliwoscia, ze nie miałam wsparcia kiedy było ze mna źle, kiedy robiłam sama sobie bardzo niedobre rzeczy bo tak siebie samej nienawidziłam, kiedy sie pochorowałam na nerwice i wylądowałam u psychiatry. Owszem dała mi pieniadze na psychoterapie ale ja bym wolała jedna szczera rozmowe i jakies normalne reakcje wsparcia a nie płakanie i uzalanie sie nade mna i wielki lament ze moje zycie jest juz skonczone. Absurd tak daleko posuniety ze ja na psychotropach musiałąm pocieszac matke ze skoncze szkołe i dam rade i zeby ona sie nie martwiła. :? :? I ta cholerna obojętnosc na to co mysle i czuje, zawsze gotowanie obiadu i sprzatanie było ważniejsze od przebywania z dziecmi. Nie umiem tego pojac jak mozna nie byc ciekawym wlasnego dziecko, tego co mysli i czuje, ja bym tak nie umiała.........Mama jest dobrym czlowiekiem, wiem ze starała sie jak mogla zeby nam nic nie brakowało i tak dalej ale mi brakuje tego najważniejszego oparcia w samej sobie, poczucia ze dam sobie w zyciu rade, ze nie jestem bezwartosciowym smieciem :( Więc na pocieszenie Malowanko powiem Ci ze nie jestes jedna jedyna, choc to marna pociecha.[/scroll]
23 marca 2007 - Operacja noska lek. Piotr Skupin Godzilla Slayer.

Awatar użytkownika
Malowanka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 301
Rejestracja: 04 mar 2006, 12:54
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Malowanka » 21 kwie 2007, 15:46

Ironka, z drugiej strony to smutne , że nie jestem jedyna. Jak czytasz wypowiedź kogoś, kto ma podobny problem, to robi sie przykro, że tak jest i że matka, która powinna być podobno wsparciem tak na prawdę sprawia, że dziecko nie umie sobie radzić w życiu. Bardzo trudno jest wyzbyć się wszelkich złych wpływów, psychika to słaba rzecz. Na pewno warto walczyć by zmienić siebie i by nie przekazywać tych samych błędów dalej,by nie ranić innych. Choć jest to trudne i trwa latami. Fajnie gdy uda się znaleźć wsparcie, zawsze to łatwiej. Źle, gdy za bardzo zapętlimy się w tym wszystkim i w końcu zostajemy sami. Nie ma wyjście, co jakiś czas trzeba sobie popłakać i się pożalić a potem dalej próbować iść dalej. Ponoć kluczem do sukcesu jest osiągnięcie porozumienia z mamą, na razie nie potrafię się przełamać by odwiedzać moją mamę poza świętami, ale może trzeba wybaczyć i zrozumieć by samemu móc iść dalej.
A tak naprawdę to chyba mimo zróznicowania problemów osób wypowiadających się w tym wątku, każdy z nas potrzebuje zwykłej akceptacji.

Awatar użytkownika
nesia
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3812
Rejestracja: 29 gru 2006, 12:47

Post autor: nesia » 21 kwie 2007, 16:04

Dziewczyny z moja mama tez miałam różne przeboje, tak jak karolinka staram sie odpuszczac aby nie byc w ciagłym konflikcie. Staram sie tworzyc dom zupełnie inny niz moj rodzinny. Mam coreczke (3latka) czesto ja tule, caluje, mowie ze kocham, razem spiewamy, rysujemy, czytamy bajeczki, robimy baby z piachu itp. Ucze ja ze milo jest dac komus prezent, podzielic sie czymy. Nabrala juz takiego nawyku i odruchu ze jak jestem smutna potrafi przyjsc poglaskac po glowie, przytulic, dac buziaka, pwiedziec kocham Cie mamo. Moglabym cala mase rzeczy opisac, ktore potrafi zrobic tak maly czlwiek. Ucze ją, ale i męża, ktory wyrosl w rodzinie totalnie bez milosci, gdzie ojciec pomiatal matkę, gdzie emocji nie mozna bylo wyrazic placzem. Z nim jest trudniej, nie raz widze ze by wprowadzal surowosc, konserwatyzm - od razu staram sie przywolywac go do porzadku, tlumaczyc ze np. placz malej bo cos poszlo nie po jej mysli nie moze byc skrzykniety "nie placz :!: " ona musi pokazac swoje emocje, ona nie moze uczyc sie skrywac czy to smutku czy zadowolenia. Widze ze moja "nauka" nie idzie w las, maz staje sie co raz bardziej "ludzki", co raz czesciej tuli i zrozumieniem reaguje na kaprysy malej. Nie bede Was tu zanudzala, ale mam nadzieje ze tej milosci dziecinstwa, ktorej nie otrzymalam ja nie zabraknie mojemu dziecku.
Piszac do Was, do Malowanki o tym, ze nia ma co kontynuowac stereotypow, ze karolinka pisze trzeba przerwac te nic, wiem ze mozna to zrobić, ze z odrobina wiary i samozaparcia, natsawienia na dobro mozna budować rodziny, zwiazki takie jakie chcialybysmy miec :-)
23.02.07 - ;)

Uroda to weksel honorowany na całym świecie za okazaniem.
Giacomo Casanova

Awatar użytkownika
Malowanka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 301
Rejestracja: 04 mar 2006, 12:54
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Malowanka » 21 kwie 2007, 16:34

Nesia, miło się czyta o tym jak dbasz o swoją córeczkę, fajna z Ciebie Mama :) i mąż też dobrze trafił, dużo się przy Tobie nauczy. Mam nadzieję, że jak trafi mi się jakis mężczyzna to będzie potrafił mi pomóc zmieniać się dalej!

Awatar użytkownika
ironka
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 414
Rejestracja: 18 kwie 2006, 15:56

Post autor: ironka » 21 kwie 2007, 16:48

Ja myślę dziewczyny ze i Ty Malowanko i Ty Nesiu macie dużo racji w tym że po pierwsze uswiadamiacie sobie ze z tym trzeba walczyc a po drugie nie powielać takich zachowań w życiu. Mi bardzo dłuzgo zeszło zanim sobie wszystko uswiadmiłam a jeszcze dłuzej zanim zaczełam kontrolowac swoje zachowanie wobec mamy i moje emocje. Dawniej sama wywoływałam awantury i bardzo sie z nią kłóciłam nie mogłam miec jej bliskosci to chciałam chociaż zeby byłą na mnie zla, byle nie ta obojętnosc, i chciałam ja tez ukarac za wszystkie moje krzywdy choc ona za nie odpowiada tylko częściowo. Nie mówie ze teraz mam dystans do mamy, nie jestem jeszcze chyba, tak jak Malowanka, na takim etapie ze mogłabym powiedziec ze poukładałam wszystko i moje relacje z nia i swoje zycie (tego chyba nigdy nie ułoże :( ) ale staram sie odpuszczac po po prostu pewne przestrzenie zawsze pozostana wklęsłe i nic ich nie wypełni....pewnych rzeczy sie nie da naprawic, ja próbowałam mame zmienic ale nie udało mi sie, teraz staram sie zaakceptowac ja taka jaka jest. Ona też nie miala lekkiego życia a i ja jej go nie ułatwiłam. [/b]
23 marca 2007 - Operacja noska lek. Piotr Skupin Godzilla Slayer.

Awatar użytkownika
Malowanka
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 301
Rejestracja: 04 mar 2006, 12:54
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Malowanka » 21 kwie 2007, 18:06

wiesz ironka, ja zauważyłam, że jak rozmawiam z moją mamą to często przybieram taki jakby drwiący ton, to może to co mówisz że chcesz kogoś ukarać, albo po prostu się asekuruję na wszelki wypadek. Nie mamy chyba za dużych szans żeby zmienić nasze mamy, mają już swój wiek.Ja moją też rozumiem, ale od zrozumienia do tolerancji jeszcze długa droga :) Fajnie, że próbujesz mame zaakceptować, ja też będę próbować, najlepiej chyba nie unikać kontaktu tylko "ćwiczyć" aż się uda

Awatar użytkownika
nesia
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3812
Rejestracja: 29 gru 2006, 12:47

Post autor: nesia » 21 kwie 2007, 19:35

Malowanka pisze:fajna z Ciebie Mama :)
Staram sie, jak to bedzie kiedyś - zobaczymy ;)
23.02.07 - ;)

Uroda to weksel honorowany na całym świecie za okazaniem.
Giacomo Casanova

Awatar użytkownika
ironka
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 414
Rejestracja: 18 kwie 2006, 15:56

Post autor: ironka » 21 kwie 2007, 22:38

Malowanko
Ja myśle ze czasem przerwa w kontaktach pozwala na zdystansowanie sie i przemyslenie pewnych spraw, ja wciąż mieszkam z mamą i jest mi czasem trudno a mam juz swoje lata i przydałoby sie wyprowadzic zeby te pępowine przerwac, no ale jest jak jest na razie kasy brak ........To czasem utrudnia sprawe, moje siostry które dawno sie wyprowadziły maja jakby automatycznie lepszy kontakt z mama, nie musza sie z nia "użerać" na codzien wiec moga sobie pozwolic na luz, serdecznosc i wyrozumiałosc.......Kiedys na psychoterapii pani psycholog mi powiedziała ze póki sie z mamą kłóce i nie jestem w stanie sie zdystansowac to wciąż jestem od niej jakos uzależniona i wciąż stawiam sie w pozycji dziecka, to mi bardzo zapadło w pamiec dlatego staram sie zaakceptowac mame bo innego wyjscia nie ma a ciągle awantury sa po prostu niepoważne i tak naprawde do niczego nie prowadza i nic nie zmieniaja ani w niej ani we mnie, to takie błędne koło, powielany schemat. Nie bedzie nigdy tak jak bym chciała w moich relacjach z mama ale widac musze sie z tym uporac i sama sobie zrekompensowac pewne rzeczy zeby innych tym nie obarczac.......tylko tak trudno .....boze tak trudno czasem :(
23 marca 2007 - Operacja noska lek. Piotr Skupin Godzilla Slayer.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”