Jak ja sobie przypomnę ten okres kiedy zdawałam prawko...ehhh....jak dobrze, że to juz za mną! Prawo jazdy mam juz ponad 2 lata, zapisałam się na kurs razem z siostrami

We trzy było nam raźniej

Ja zdałam za 3 razem! Testy zdałam za pierwszym, no a potem plac-poszed l super-sama nie spodziewałam się, że tak dobrze mi wyjdzie, nawet Egzaminator mnie pochwalił, że rzadko zdarza się tak Kursantom zrobic ładnie plac

Potem wyjechałam na miasto...no i....wjechałam pod prąd!!! Ehhh...nie wiem jak ja to zrobiłam

to była taka dziwna uliczka...ale Egzaminator "przymknął na to oko" , więc jechałąm dalej, ale, że wiedziałam, że mam już jedną wpadkę na sumieniu, to nie bardzo mi to szło...Egzaminator kazał mi zawrócić...więc ja zwracam....musiałam na chwilę przystanąć...zapomniałam zmienić bieg na 1

i silnik chyba ze 3 razy mi zgasł

A potem te miłe słowa..."prosze sie przesiąść, kończymy egzamin" ! Drugi raz, taka ja głupiutka jestem, w tym samym miejscu co osatnio wjechałam pod prąd!!! Tu już nikt oka nie przymknął...przejechałam jeszcze kawałaek i znów: " proszę tu zjechać, proszę się przesiąść". Za trzecim razem za to na placu szło mi baaardzo źle...ale miałam tak kochanego Egzaminatora, że normalnie mówił mi kiedy mam się zatrzymać, ile jeszcze jechać

Pamiętam jak robiłam łuk drugi raz i nie wyszedł za dobrze...a Pan Egzaminator powiedział: "no to nie było tak jak powinno być..." ale puścił mnie dalej!!! A ja do Niego: "Kochany Pan jest". wyjechałam na miasto, tam już było trochę lepiej, gadałam jak najęta, wszystko Mu opowiedziałam, ile mam rodzeństwa, który raz zdaje

Zdawałam dzień przed urodzinami, to też Mu powiedziałąm

To było w listopadzie, pamietam jak mówił : "o te Babole, bez świateł jeżdżą!" akurat jakaś Pani jechała przed nami

Wróciliśmy na plac a Pan Egzaminator tak: " no niechciałbym Pani rodziny narażać na strety....ale..." a ja do Niego: "nieeee" Kochany Pan:" zdałą Pani, prosze uciekać" Normalnie aż Go tam wyściskałam w samochodzie

Jejkuuu jak ja się cieszę , że mam to już za sobą
A teraz jeżdżę sobie autkiem....tylko, że mam samochód z automatyczną skrzynią biegów i jeżdżę nimod kiedy odebrałam prawo jazdy, a teraz sprzedaję ten mój wysłużony samochodzik i kupuję ze zwykłymi biegami,...tylko, że ja już takim nie umiem jeździć!!!!

Śmieję się, że muszę jeszcze raz zdawać prawo jazdy
