Eee, tam okrzyczą. Jak coś jest ładne, to samo się obroni, a jak jest niesmaczne, to czemu się nie wypowiedzieć dosadnie? Jak się wywala swoje "wdzięki" na widok publiczny, to trzeba się liczyć z różnymi opiniami. Albo kupić sobie porządny stanik i upchnąć tam swoje wory-walory. Kiedy tak patrzę na to, co pani "Ewa" próbuje przehandlować, podobnego do biustu, przypomina mi się pewien dowcip:
Afrykańska wioska, Murzyniątko podchodzi do skąpo odzianej matki i prosi
- Mamusiu, daj cycusia.
Na to matka
- Dobrze, tylko nie odchodź za daleko.
Ale nazwisko wybrała sobie bardzo wdzięczne Sonnet...
Czemu nie Hula-hula?
No, ale piszę to, bo jestem zazdrosna, że nie mogę sobie przydepnąć cyca. Ani zawiązać na głowie.A wieje dzisiaj...
