Faceci - ufać im? czyli czy nas zdradzają i dlaczego?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
wicherek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3419
Rejestracja: 29 maja 2005, 22:38
Kontakt:

Post autor: wicherek » 28 sty 2007, 23:09

Joostyna pisze:Tylko, że ona wcale nie chce, nawet nie potrafi wyobrazić sobie jego rozwodu :roll:
Bo to jest bardzo trudne, ale czy ktoś mówił, ze będzie prosto, łatwo i przyjemnie

Być może jest tez trochę prawdy w słowach Milana Kundery:
"Być może kobieta i mężczyzna są sobie bliżsi, jeśli z sobą nie żyją i tylko wiedzą o sobie, i są sobie wdzięczni za to, że są, i że o sobie wiedzą. I do szczęścia tylko to im wystarcza." Być może......


Fajnie, ze się zgadzamy bea
Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa.

Awatar użytkownika
espira
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 80
Rejestracja: 15 sty 2006, 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: espira » 29 sty 2007, 09:11

Dziewczyny, co tak naprawde dzieje sie we wnetrzu mezczyzny wie on tylko sam. Moment kiedy zaczyna go nudzic zwiazek ze stala parnerka jest dla kobiety raczej nieuchwytny, bo na te chwile dla niej wszystko jest idealne. Truno obwiniac sie o to, ze nie mialo sie ochoty na seks, kiedy on na niego mial. Tyle, ze seks to dla mezczyzny podstawa. A przeciez doskonale wiemy, ze im dluzej sie z kims jest tym zadziej dochodzi do wspolzycia- z roznych przyczyn. Mezczyzna tak jest skonstruowany, ze musi sie "wyladowac". Moment kiedy mezczyzna zdradza, jest momentem kiedy nie moze sie w zwiazku ze stala partnerka seksualnie realizowac. Jeden jest w stanie zniesc dluzszy okres astynencji , inny krotszy.Generalnie mezczyzni w skoku w bok nie widza nic nagannego. I moze by tak bylo, gdyby nie dosc wysokie prawdopodobienstwo, ze trafi na kobiete, ktora seksualnie bedzie mu odpowiadala. I bach- ze skoku w bok robi sie romansik. I zaczynaja sie poblemy.....
Opowiem wam przyklad z zycia wziety. Pracowal u mnie kiedys mlody chlopak. Lat okolo 25. Byl ktotko po slubie , gdzies okolo niespelna poltora roku.Wiec mlody, energiczny mezczyzna ze swiezo ustabilizowanym zyciem rodzinnym rokowal duze nadzieje dla firmy. Myslalam: taki, to sie nie nacieszyl jeszcze wlasna zona ,wiec odmiany na boku nie bedzie szukal. Kiedy przyjmuje kogos do pracu zawsze mowie co jest kategorycznie zabronione, miedzy innymi romanse w miejsu pracy. Tak wiec i on bedac pouczonym rozpoczal prace. A musze powiedziec , ze z posrod kilkunastu kandydatow wybralam jego, bo robil bardzo dobre wrazenie. Nawet nie wiecie , jak bardzo sie mylilam. Po kilku zaledwie tygodniach pan ten rozpoczal plomienny romans ze swoja 20-letnia kolezanka z pracy. Oczywiscie wszystko bylo utrzymywane w najwiekszej tajemnicy. Ja jako szef zorientowalam sie prawie jako ostatnia po uplywie szesciu miesiecy ale i inny, ktorzy mieli z owa para wiekszy kontakt pytani pozniej czy cos wiedzieli nie byli w stanie potwiedzic tego. Owszen , mowili, zdarzaly sie sporadyczne tetsty, z ktorych moznaby bylo cos wnioskowac, przypuszczac. Ale to wszystko. Co niektorzy byli wrecz zaskoczeni. Zorientowalam sie kiedy zaczeli brac razem wolne. Albo ona brala a jemu nagle cos wypadalo. I tak po kilka razy w tygodniu. Ona jeszcze jakos pracowala, ale on wiecznie imprezowal i pozyczal od wszystkich w pracy kase. Zona oczywiscie nic nie wiedziala. Byla w ciazy . Nie mogla sie wysilac. Ciaza zagrozona. A ten palant robil, co chcial. najpierw zwolnilam jego. Dwa tygodnie potem jego kochanka odeszla sama. Na poczatku oklamywal zone , ze dalej pracuje tyle, ze szef mu pensji nie wyplaca. Tak naprwade siedzial u kochanki i zyl na jej koszt. Nie interesowalo go , ze nowonarodzone dziecko nie ma , co jesc. Pozniej wymyslil,ze powie zonie, ze znalazl prace jako osobisty kierowca. Wiec ma nieureguloway czas pracy- zadko bywal w domu. Tak naprawde to jego kochanka poszla do pracy i czesc zarobionych pieniedzy dawala jemu na utrzymanie zony i dziecka.
No ale po kilku miesiacach i kochanka zaszla w ciaze. Nie mogla pracowac wiec kasa sie skonczyla. Trzeba bylo wymyslec cos nowego dla zony. Wiec wymyslil, ze wyjezdza do Niemiec do pracy. Od kwietnia nie przyslal zonie ani zlotowki, bo i skad. On nie pracuje, bo nie musi :badgrin: Dwa razy dadzwonil i nigdy nie zapytal o dziecko. Teraz jest tatusiem po raz drugi. Mieszkal troche u matki jego kochanki. Teraz planuja przeniesc sie do Zakopanego. Pewnie tam znajda nowych przyjaciol, od ktorych beda mogli pozyczac pieniadze. A zona? Zona postarzala sie o dobra dziesiec lat. Z atrakcyjnej dziewczyny zrobila sie zmeczona zyciem kobieta. Byla ostatnio u mnie w pracy szukac meza, dowiedziec sie, czy moze ktos czegos o nim nie wie. Wie ,ze maz ma romans ale nikt nie mial odwagi jej powiedziec, ze jej corka ma przyrodnia siostrzyczke.
Az wlos na glowie sie jezy.

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Post autor: szpaczek » 29 sty 2007, 09:30

Zupelnie nie moge sie z tym zgodzic :? nie nam oceniac czy czyjes malzenstwo mozna rozbic bo i tak sie w nim zle dzieje :roll:
Co znaczy "nie moze wyobrazic sobie tego rozwodu"?????? Troche na to zbyt pozno WYOBRAZAC SOBIE trzeba bylo pakujac sie w taka sytuacje :evil: to jest cholernie trudne i kto jak kto ale ja o tym doskonale wiem :? trzeba walczyc z calym swiatem rodzina i ze soba , trzeba jednak konsekwentnie zebrac swoje bagno jezeli sie wpakowalysmy w3 taka sytuacje, dlatego nie wyobrazam sobie ze ktos sie ZAKOCHUJE :roll: :roll: :roll: a potem "biedna nie radzi sobie z JEGO rozwodem " trzeba bylo o tym wczesniej myslec.
Jezeli jednak podejmujemy decyzje o TAKIM zwiazku to sila rzeczy bierzemy odpowiedzialnosc za cala sytuacje i nie wolno nam zrzucac winy na zone czy tez ich kiepskie malzenstwo, bo to nie problemy malzanskie rozbijaja ich malzenstwo tylko JA, gdyby to ich malzenstwo mialo sie rozpasc z winy problemow malzenskich to by sie tak stalo. A jezeli chcemy sobie tylko "poromansowac" to mnie rece opadaja .......................... :roll: :roll: :roll:

[ Dodano: Pon 29 Sty, 2007 ]
espira, - tak sie zastanawiam i juz nie wiem czy to facet taka swinia czy kobiety takie glupie :?: Pewnie jedno i drugie bo czasami faktycznie mezczyzni potrafia sie kamuflowac :evil:

[ Dodano: Pon 29 Sty, 2007 ]
Swoja droga pojecia nie mam skad wy bierzecie takich facetow (w swoim otoczeniu ;) ) nie liczac mojego bylego meza (ale to byla artystyczna dusza i to jego glowna wada :? ) nie znam takich dupkow. Dla mnie faceci sa wierni , kochani i godni zaufania. Ale jak was czasami czytam to zaczynam rozumiec skad w was przekonanie ze "facet to swinia myslaca tylko o jednym ...."
WYZNANIE EX-DZIEWICY
Diabłu dam miłą chwileczkę
By zaś odpust zjednać
Panu Bogu świeczkę
Mnie już niepotrzebna
Jonasz Kofta

Awatar użytkownika
Joostyna
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1821
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:23
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Joostyna » 29 sty 2007, 10:53

szpaczek pisze:Zupelnie nie moge sie z tym zgodzic nie nam oceniac czy czyjes malzenstwo mozna rozbic bo i tak sie w nim zle dzieje
Co znaczy "nie moze wyobrazic sobie tego rozwodu"?????? Troche na to zbyt pozno WYOBRAZAC SOBIE trzeba bylo pakujac sie w taka sytuacje to jest cholernie trudne i kto jak kto ale ja o tym doskonale wiem trzeba walczyc z calym swiatem rodzina i ze soba , trzeba jednak konsekwentnie zebrac swoje bagno jezeli sie wpakowalysmy w3 taka sytuacje, dlatego nie wyobrazam sobie ze ktos sie ZAKOCHUJE a potem "biedna nie radzi sobie z JEGO rozwodem " trzeba bylo o tym wczesniej myslec.
Jezeli jednak podejmujemy decyzje o TAKIM zwiazku to sila rzeczy bierzemy odpowiedzialnosc za cala sytuacje i nie wolno nam zrzucac winy na zone czy tez ich kiepskie malzenstwo, bo to nie problemy malzanskie rozbijaja ich malzenstwo tylko JA, gdyby to ich malzenstwo mialo sie rozpasc z winy problemow malzenskich to by sie tak stalo. A jezeli chcemy sobie tylko "poromansowac" to mnie rece opadaja ..........................
Szpaczek czytaj uważniej zanim kogoś ocenisz. Ja nie napisałam, że mam z nim romans i że cokolwiek rozbijam - nawet się na kawę nie zgodziłam umówić !!! Tak jak to pięknie opisała Wicherek - jest coś w powietrzu, jakiś magnetyzm, ale walczymy z tym i niczego tak naprawdę między nami nie ma - niczego poza tym, że myślimy o sobie, piszemy, czekamy na kolejne (zawodowe) spotkanie, dzielimy się przemyśleniami, słuchamy siebie nawzajem, pamiętamy... to byłaby piękna przyjaźń, gdyby... gdyby nie to, że czuję i wiem, że stąpamy po cienkim lodzie.

Napisałam, że nie wyobrażam sobie jego rozwodu, bo Wicherek o tym wspomniała - a ja nawet nie myślałam o czymś takim, a nie dlatego, że się na takowy zanosi, a ja nie mogę sobie z tym poradzić - dla mnie nie ma takiej opcji, że próbuję rozbić jego małżeństwo, jakiekolwiek by było - to jego sprawa i jego decyzja - ja trzymam dystans na tyle na ile mogę, a męża nie szukam.

To tyle - napisz mi teraz, że jestem niedojrzała !!!
Ci±Â³ mnie Szczyt, ci±Â³ mnie Simka... czas na Kubasika !!!

Kubasik jest boski... zrobi³ ju¿ ze mnie anio³a...

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Post autor: szpaczek » 29 sty 2007, 11:00

Wydawalo mi sie ze piszesz o teoretycznej sytuacji a nie o sobie :doubt: :roll:
Nic nie bylo wczesniej sprecyzowane jakiego rodzaju jest to zazylosc :? wiec mozna sie bylo domyslac na wiele sposobow. Poza tym to sie zawsze niewinnie zaczyna.......
WYZNANIE EX-DZIEWICY
Diabłu dam miłą chwileczkę
By zaś odpust zjednać
Panu Bogu świeczkę
Mnie już niepotrzebna
Jonasz Kofta

Awatar użytkownika
Joostyna
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1821
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:23
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Joostyna » 29 sty 2007, 11:10

"A może nikt nie kokietuje i nie robi maślanych oczu - może od początku próbują zachować dystans, ale że się muszą widywać, to jest trudno, bo pewnych rzeczy nie da się zatrzymać, można próbować... Może od miesięcy robią krok do przodu, krok do tyłu, zastanawiając się za każdym razem, czy to o jeden sms, o jeden gest nie za daleko i pilnują, żeby nie przekroczyć tej granicy, za którą oczywiste będzie, że nie można się cofnąć...
Może po prostu myślą o sobie zbyt często, martwią się, gdy drugie milczy, czekają na głupiego smsa... zastanawiają się, co robi drugie, pamiętają o ważnych i mniej ważnych wydarzeniach, sprawdzają, czy drugie wróciło do domu, interesują się, tym co dla drugiego ważne... Starają się być blisko, starają się przyjaźnić, ale trochę się w tym czują zagubieni... "

OK. To był mój pierwszy post z opisem sytuacji.
I mówię Ci, trudne to jest, mimo że nic się niby nie zaczęło: czasem myślę sobie, że nie chcę nic więcej, że sobie siebie w takiej sytuacji nie wyobrażam, to nie dla mnie, nie z żonatym i trzymam go bardzo na dystans, to ja pilnuję, żeby było "OK". Ale no cóż, jak Wicherek napisała - "twarda sztuka, ma pewne zasady. Ale ma też uczucia" :(
Ci±Â³ mnie Szczyt, ci±Â³ mnie Simka... czas na Kubasika !!!

Kubasik jest boski... zrobi³ ju¿ ze mnie anio³a...

Awatar użytkownika
szpaczek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2410
Rejestracja: 12 gru 2005, 19:50

Post autor: szpaczek » 29 sty 2007, 11:19

Joostyna, - ok przeprasza , faktycznie nie doczytalam . Bardzo Ci wspolczuje bo wiem jak to baaaaardzo trudno :( mialam podobna sytuacje," na szczescie" w moim przypadku to jego zona go zostawila dla innego i mielismy po kilku latach "wolna reke" tez wczesniej "nie wyobrazalismy sobie naszych rozwodow" .Zle zrozumialam twoja sytuacje. Moja byla o tyle inna ze przez te kilka \lat to jego zona byla moja "kolezanka" i caly czas wiedzialam o jej zdradach i nic jemu nie mowilam.Nie musialam sie wiec domyslac ze jest miedzy nimi zle bo wiedzialam to z pierwszej reki ;)
Z drugiej jednak strony taki flirt nie jest calkiem ok :? to z pewnoscia niszczy jego malzenstwo.

[ Dodano: Pon 29 Sty, 2007 ]
dodam tylko ze przez te kilka lat nie flirtowalam z nim i swoje uczucia trzymalam dla siebie, chlopiszcze nic o tym nie wiedzial.
WYZNANIE EX-DZIEWICY
Diabłu dam miłą chwileczkę
By zaś odpust zjednać
Panu Bogu świeczkę
Mnie już niepotrzebna
Jonasz Kofta

Awatar użytkownika
Joostyna
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1821
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:23
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Joostyna » 29 sty 2007, 11:48

Jejku Szpaczek, to dopiero była skomplikowana sytuacjia. Jak Ty to wytrzymałaś? :? I jeszcze wiedząc, że ona go oszukuje. Cieszę się, że u Ciebie wszystko się ułożyło. To pokazuje, że nie zawsze do szczęścia dochodzi się prostą drogą i przepis "jedno życie - jedna miłość" to bajka, czasem jest trudniej.


Ja też się staram nie flirtować za bardzo - ostatnio jak przesadził, to go kilka razy tak usadziłam, że bałam się potem, że się obrazi - no właśnie bałam się strasznie, a najpierw sama byłam ironiczna, bo się bałam, że to pójdzie za daleko... ech

Jak do mnie pisze, to źle, bo się boję, co dalej, jak nie pisze, to też źle, bo się zastanawiam dlaczego. Jak ja piszę, to źle, bo nie powinnam, jak nie pisze, to on się martwi i pyta dlaczego. Osiwieję przy nim niedługo :(

Pozdrawiam i dużo szczęścia - należy Ci się teraz !!!
Ci±Â³ mnie Szczyt, ci±Â³ mnie Simka... czas na Kubasika !!!

Kubasik jest boski... zrobi³ ju¿ ze mnie anio³a...

Awatar użytkownika
kamelia_26
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 540
Rejestracja: 21 paź 2006, 09:30
Lokalizacja: De

Post autor: kamelia_26 » 29 sty 2007, 13:39

szpaczek pisze:[ Dodano: Pon 29 Sty, 2007 ]
Swoja droga pojecia nie mam skad wy bierzecie takich facetow (w swoim otoczeniu ) nie liczac mojego bylego meza (ale to byla artystyczna dusza i to jego glowna wada ) nie znam takich dupkow. Dla mnie faceci sa wierni , kochani i godni zaufania. Ale jak was czasami czytam to zaczynam rozumiec skad w was przekonanie ze "facet to swinia myslaca tylko o jednym ...."
_________________
szpaczek, po raz kolejny I LOVE YOU...
chyba jak bede w Pl to musimy wypic jakas dobra kawke bo ty moja bratnia duszyczka jestes ;)

a tak wogole to musze dodac ze jak bylam wolna to wokol mnie krecilo sie paru takich "niespelnionych mezow" chetnych na jakis romansik.i wtedy bylam bardzo zniesmaczona facetami... myslalam ze wszyscy sa tacy sami bo wokol tylko tacy :(
ale od 3 lat (jak poznalam mojego kotka) zaczelam zauwazac pozadnych facetow.
takich z zasadami i z klasa.takich, ktorzy nie pojda na bok i nie rozgladaja sie za pannami na ulicy.
uwierzcie mi.tacy jeszcze nie wymarli :!:

Awatar użytkownika
gracja
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1523
Rejestracja: 11 sie 2005, 00:23

Post autor: gracja » 29 sty 2007, 13:43

Moja psiapsiuła też miała taką sytuację. Nie dawała już rady, bo między nimi była taka chemia, że nie mogła tego unieść. Była pewna że to ten jedyny, ale niestety nie dla niej, bo już zajęty. Chwila nieuwagi i ta cienka linia pękła. "Byli" ze sobą 2 miesiące. Po tym czasie stwierdziła, że to totalny palant. Przedtem pracowali ze sobą kilka lat i była pewna, że doskonale go zna. W ciągu tych dwóch miesięcy okazało się, że znała jego jedną twarz - tą przeznaczoną dla zewnętrznego świata - męski, pewny siebie, uśmiechnięty. Okazał się facetem bez jaj, który tyranizuje, by przykryć swoją niepewność i niedojrzałość.
...czemu ze wszystkich pragnieñ na ¶wiecie to Ty mnie wybra³e¶.....

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”