hej dziewczyny

u mnie jakby już lepiej, dziś porozmawialiśmy szczerze, płakaliśmy oboje, on jest pewien że taka sytuacja się już nie powtórzy, rzecz w tym że cała ta sytuacja była niezależna od niego, został postawiony 'pod ścianą' i nie miał wyjścia, musiał skończyć na określony termin bo inaczej groziła nam totalna katastrofa, upadek firmy itd. na szczęście się udało, chłopaki siedziały dzień i noc i zdążyli
i ja to rozumiem... inna sprawa ze ja po tym wszystkim jestem totalnie wyniszczona i trudno mi wybaczyć że kiedy tak cierpiałam z tym okiem jego nie było i nawet nie dzwonił (jak mówi był w panice i nie chciał mnie dołować...)
myślę że oboje przeszliśmy b. trudne chwile, zdecydowałam sie jeszcze raz spróbować, m.in. dlatego że mu współczuję... mam nadzieję że nie będę żałować i znów płakać przez niego, wiem też że mu zależy na mnie, ale powiedziałam mu że musi sie teraz baaardzo starać i to CODZIENNIE! trzymajcie kciuki za nas, jesteśmy ze sobą już b. długo, wielka miłość itd... i szkoda byłoby gdyby się to rozpadło...