Post
autor: janko2 » 16 lis 2006, 22:58
Do deseru ,nigdy nie trzeba mnie namawiać.Jednak sposób w jaki jest podany, potrafi wzmóc mój apetyt do potęgi.
Ostatnio zamówiłem lody z bitą śmietaną ,oczywiście do czarnej kawy .
Maliny?.Tak , one były na samym wierzchu.Piękne ,duże ,soczyste .Kwintesencja ostatnich dni lata ,które tak dobrze pamietam. Zlizywałem z nich bitą śmietane ,bo to ona nie pozwalała im zanurzyć sie w głąb pucharu . Moje usta pieściły je najpierw delikatnie,potem coraz zachłanniej świadome nieuchronności chwili,kiedy poczują pierwsze krople lekko cierpkiego soku...........
Każde sięgniecie po nowa porcję,każda próba wydobycia choćby cząstki lodowego przeznaczenia leżącego na samym dnie,kończyła sie niepowodzeniem.
W kolejce czekały jeszcze brzoskwinie,ananasy,orzechy i.................malina.
Jedna jedyna ,która dotarła tam przede mną.
Cudowny zapach świeżo parzonej kawy towarzyszył mi ,przez cały czas tych zmagań.
Ani przez chwilę nie miałem wątpliwości ,co w tym wszystkim będzie tak naprawdę najsmaczniejsze............................
Lody na patyku są też lodami.Ale czy smakują tak samo"?
--------------nosek u dr.Bieleckiego
''Nigdy , nie mĂłw nigdy.''