Post
autor: _Pysia_ » 15 lis 2006, 20:05
A mnie stres dopadł w trakcie robienia makijażu, zaczeły mi się recę trząść i mało brakowało żebym go nie skończyła. Dzień przed ślubem był luz, noc też bez problemów mineła i wstałam głodna jak wilk :). Potem fryzjer też luz, dopiero godzina przed samym ślubem i to też raczej napad taki bo trwało to z 15 minut - zdążyłam na wszystkich nawrzeszczeć pokląć i popłakać :) ale musiałam się opanowac bo rzęsy musiałam doamlowac :), Potem było juz tylko lepiej. To był cudowny dzień :) życze wszystkim żeby mieli takie wspomnienia :)
...nie mĂĆÂłw nic, nie chce wiedzieĂĆÂŚ co naprawdĂĆÂŞ dzieje siĂĆÂŞ dokoĂâÂła nas...