Moim zdaniem nie ma na nich metody, bo cobyśmy nie robiły to zawsze wychodzi na to że to my jesteśmy te "złe". Jak mam dobry humor i generalnie dzień mi minął bez jakiś wstrząsów w pracy itd to przechodzę na porządku dziennym - czyli wracam, robie zakupy, gotuje obiad, Radek (bo tak ma na imię mój mąż) siada do obiadu i jak powie obrażonym tonem - Pyszne. Dziękuję. ...To zaczynam się z niego śmiać i potem on też się śmieje i gadamy o tym jak nam minął dzień, bo przecież nie warto wracać do tego co było.
Gorzej jest jak mam fatalnie dużo roboty na już! Wtedy jest niebezpiecznie... i efekt jest taki, że Radzio śpi na kanapie cały tydzień... bo przecież On nigdy pierwszy nie zacznie.
Ale tak sobie myślę, że już taki nasz kobiet los, że musimy się czasami męczyć z tymi dużymi dziećmi
Bardzo kocham swojego męża. Jest dla mnie kochany i chce dla mnie jak najlepiej... tylko czasami mu nie wychodzi ...
