bo podobno sa jakies swieta czy cos, wielkanoc czyli jakis rodzinny spęd... a ja siedze sama jak palec... moja jedyna rodzina (czyt. matka!! bo jestem jedynaczka a matka nie utrzymuje od dawna kontaktow z reszta rodziny wiec i ja) ma mnie gdzies, upiekla kilka ciast i mięs i wszystko zabrala do swojego nowego faceta!! zostawiajac mnie z pusta lodowka i nie bylo swiatecznego nastroju. Ani okruszka, ani życzeń, ani nic. Mojego 11letniego synka wyslalam do jego taty (bo pracowalam dzis i jutro musze jechac dogladnac interesu wiec po co ma siedziec i na mnie czekac caly dzien) Z tego samego powodu wyslalam moja druga polowke kochaną do jego rodzinnego miasta, zeby nie mial zepsutych swiat chociaz on! Jakoś się zgodził bo nalegałam, przyjedzie po mnie jutro wieczorem. I teraz siedze sama, upijam sie piwem ale mi nie wchodzi nic, na pocieszenie mam jeszcze 12 puszek, moze sie uda (rano w pracy kac ale co mi tam

) I powtarzam - nienawidze świąt!!!!