Post
autor: Lilith » 11 kwie 2006, 15:54
Merlinko, Szpaczek ma rację. Ja też się rozstałam po ponad 5 latach związku. Co prawda były inne powody ale wiem, jak trudno powiedzieć sobie "dość, odchodzę". A jeszcze trudniej potem wytrwać. Mnie się udaje już czwarty miesiąc. On dzwoni, pisze, prosi, błaga, wiersze dla mnie układa i zamieszcza w internecie i nie tylko... ale wiesz co? Rozstawaliśmy się już parę razy ( nie na tak długo ) i podczas powrotów i przebaczania było cudownie - jakiś miesiąc. Kiedy jednak widział, że już mnie "urobił" stawał się jeszcze gorszy niż przed rozstaniem. Co powrót to gorzej. Czułam się upokorzona, a mimo to go kochałam. Aż wreszcie kiedy zrobił mi coś strasznego pomyślałam o mojej mamie. Co by poczuła, gdyby zobaczyła, co jakiś typ zrobił jej dziecku, które tuliła do piersi, trzymała na kolanach, płakała przy jego łóżeczku... Sama nie mam dzieci ale tak mi się jej szkoda zrobiło, chociaż nie widziała tego, że się popłakalam. Odeszłam i za każdym razem gdy on płacze i błaga, przypominam sobie jego wyraz twarzy wtedy... Zapewniam, że jemu do płaczu nie było. Teraz wiem, że już nie wrocę, nie jest mnie wart. A na świecie jest na pewno wspaniały mężczyzna, który czeka na mnie i nie podepcze mojego serca. Święcie wierzę, że na Ciebie też czeka ktoś, kto zobaczy jak wielkie masz serce i stworzycie razem szczęśliwy związek. Musisz tylko odejść i zacisnąć zęby aż do bólu. Trzymam kciuki,
Lil