Dziewczyny mogę co nieco dodać i próbować pomóc z punktu stomatologicznego i ortodontycznego, ale sprawa nie jest prosta.
Jak same zauważyłyscie część dzieci rezygnuje sama, albo nie stwarza problemów po "zagubieniu" smoczka.
Dzieci, które płaczą bez ukochanego smoczusia niestety "potrzebują" KONSEKWENCJI i WYTRWAŁOŚCI rodziców. Jak powiedziało sie A trzeba poczekać na B. Ale wiadomo trzeba być twardym i nie dać się rykowi dzieci.
Można też przyczynic się aby smoczek nie smakował (sól, pieprz lub smarować tym przeciw ogryzaniu paznokci - nie jest trujące, ale ochydne). To na pewno dobrze działa na psychikę dzieci, bo niedobrego/niesmacznego nie chcą i same rezygnują. Podoba mi sie też sposób Grety.
Są też proste, standardowe aparaty ortodontyczne, tzw. płytki przedsionkowe i czasami dzieci je chętnie akceptują zamiast smoczka czy palca :D , ale oczywiście nie zawsze
A NAJLEPIEJ to nie przyzwyczajać dziecka do smoczka