Sama nawet musialam mu przypominac,ze ma sprzatnac SWOJ pokoj!!!
PO kapaniu NIGDY nie splukiwal wanny - po prostu nigdy. Mozna bylo mowic, prosic, a w przypadku mojego TZ - drzec sie i robic awantury- nie pomagalo.
Kibel zawsze dookola obsikany jakby z zamknietymi oczami lal!
Prosilam tez aby po kapaniu otwieral drzwi od lazienki bo od pary/wilgoci narobi 'gowna'.. (wentalyzacja ciezko to ogarnia)..takze jak sie mu przypomnialo to je otwieral, a tak to zawsze zapominal. Potem wlazilo sie do lazienki a tam papier toaletowy mokry itp historie
Szok tez przezylam jak sie wyprowadzil..odsunelam lozko a pod nim ok 5cm brudu.kurzu itp... myslalam,ze padne, przez rok czasu nawet nie odkurzal pod lozkiem!
Istna tragedia, naprawde fajny,sympatyczny osobnik ale taki syfiasz,ze nikomu nie zycze takowego na swojej domowej drodze!
Dodam jeszcze,ze jak z nami mieszkal to w jego pokoju nie szlo nogi postawic...5 tysiecy siatek pelnych smieci dookola lozka, pelno talerzy, widelcy na kazdej szafce..normalnie smrod i brud!!!!
Na poczatku tak nie bylo, czul respekt czy cos i sie pilnowal ale pod koniec to jak dziadowski bicz sie rozpuscil..no i nie pomieszkal dlugo
Jak JEGO znajomy przyszedl mu pomoc w przeprowadzce i wszedl do jego pokoju to oczy mial jak 5 zl... z pewnoscia pozalowal na wstepie kogo do siebie przyjmuje






