Ja jak bym mieszkała sama to miała bym jak w pudełeczku.Strasznie zle na moja psychikę działa bałagan. Nie jestem pedantyczna o nieee,bo przy bałaganiarzu mężu,totalnym bałaganiarzu córce,4 psach nie ma szans zeby było naprawdę czysto. Bardzo zaoszdzędziła bym na kosztach jedzenia. Jadla bym same ziemniaki,ryz makaron i to w zupie,bo kocham zupy. Jak mi sie nie chce jesc tego co domownikom ugotowałam,to jesm zupki w słoiczkach dal niemowlat od 12 miesiaca,bo nie sa takie zoztarte. Drugiego bym na bank nie gotowała,zmywarki nie używała,tv malo co ogladam,prania malo co bo siedze w domu.
A tak to gotuje codziennie od 20 ponad lat i prawie codziennie obiad z dwóch dań bo kocham zupy a moi drugie danie.
NAJWIEKSZYM MOIM MARZENIEM JEST MIEC SWOJE DWUPOKOJOWE MALEŃKIE MIESZKANKO.
Córka zeby poszla juz na swoje a do meza wpadala bym raz na tydzień,albo dwa i było by cudownie.I KIEDYS TAK BEDE MIALA

bo moje marzenia zawsze sie spełniają.
Jak by mi teraz Wróżka -Czarodziejka powiedziała - Co pani chce? Piekny wielki dom z ogrodem,z basenem,z sauna,w ciepłych krajach i wszytkie psy,domowników...czy mieszkanie w bloku,dwa pokoje i to tylko bedzie pani,na własność [budownictwo takie nowsze,zdala od samochodów,na zielonym osiedlu] to od razu to mieszkanko bym brała.