hehe nie chcialam pisac tego tak bezposrednioLilith pisze:Przeczytałam historię Rysi jednym tchem (nadal siedzę w pracy choć skończylam ponad godzinę temu) i strasznie jej współczułam. Większość opowieści wydawała mi się niewiarygodna ale życie różne scenariusze pisze. Ja sama przeżyłam wiele nieprawdopodobnych, czasem bolesnych momentów i tym bardziej gardło mi się z żalu ściskało podczas lektury. A teraz jestem zła, że to zmyślona historia, a ja czytałam ją wierząc, że pisanie jej rzeczywiście Rysi pomaga. Pięknie, z talentem i rozmachem i nie chcę nikogo tu urazić ale ja osobiście czuję się wpuszczona w kanał.To jest właśnie dla mnie manipulacja i w pewnym sensie zdrada. Tak, właśnie! My się tu angażujemy i łzy ronimy, Rysia dziękuje za pomoc, dziewczyny piszą, że od razu ją polubiły i bardzo przeżywały tragedię nowej koleżanki. I jeszcze na koniec to pytanie czy nadal się dobrze bawimyNie wiem jak inne dziewczyny ale ja się czuję oszukana i nabita w butelkę. Chyba, że to jest prawda, to przepraszam.
przepraszam Cie Lilith ale usmialam sie jak norka, ja tu probuje napisac cos z sensem a tu prosze prosto jak na talerzu hehehe









