Mąż leczył sie na ?? hm... nie wiem jaka to choroba poprostu kiedys za młodu lubiał poszalec z kolegami wiadomo chlanie , ćpanie i itd . Aż któregoś razu przedobrzył ... zjechał... źle sie czuł ... trafił to szpitala...I potem skonczył z tym wszystkim. Bardzo dlugo nie wychodził z domu... Nie mógł przekroczyc progu drzwi ... Jak byl w domu wszystko bylo ok a jak stnął za drzwiami odrazu mdlał ... Potem sie wyleczyl i poznał mnie ale brał dalej leki...
Mi wtedy odpowiadało , że był inny , nie przesiadywał pod klatkami z jointem , nie chlał , nie szwendał się po nocach.
No ale z czaem okazało sie, że ja jednak nie czułam sie wybawiona :). Chciałam troszke poszalec w weekend wyjsc do pubu :). i od tego zaczęły sie pierwsze kłótnie :).
Obecnie w dzień raczej nie jeżdże do koleżanek ... wszystkie albo pracują albo mają juz swoje obowiązki. Ale tak okolo 21 na okolo 2 -3 h moge wyjsc bez problemu zostanie z malym .
Czasem tez wyjde gdzies na impreze " ale przedtem zawsze jest mega awantura : gdzie idziesz ? z kim ? w tej bluzce nie pojdziesz ! i wtych butach tez nie ! makijaż zmyj !
Ale oczywiscie i tak wychodze tak jak chce :). Cała noc zamna zawsze czeka |:). wracam nad ranem a on pierwsze co pyta ... zdradzilas mnie ? To mu mowie oczywiscie ze nie !
On sie przytula i ze mam nigdy nie isc bez niego bo on sie martwi itd a potem jak przychodzi nastepna okazja to i tak nie idzie :).
To nie ejst tak ze ja jak wiezien w 100% nie moge nigdzie wychodzic.
Nie tak nie jest. poprostu z nim to róznie jak mu odbije czasem przez tydzien gdzies latam a czasem przez tydzien nigdzie nie moge :/
z moja rodzina nie utrzymuje kontaktu prawie wogle tylko z Moja siostra.
Rodzina męża wie jak jest ... Ostatnio jak bylismy u nich tzn u tesciowej i jej faceta to byli swiadkiem naszej szarpaniny. Oczywiscie zawsze sa po mojej stronie ...I mąż dostaje po kubku i ma rowniez ochrzan ... ale tesciowa sama zyła w takim zwiazku z jego ojcem, i jest zdania ze ejstemy mlodzi i musimy sie dotrzec ... ze jest dziecko ze dla niego warto sie starac ... odbudowac to wszystko ... ze pamieta jak sie kochalismy ... i ze mam poprostu go olac nie stresowac sie tak a jak zobaczy ze mam to wszystko gdzies to sam sie uspokoi ... ale ja nie umiem zawsze musze dolozyc swoje 5 groszy i mu odpowiedziec...
jezeli chodzi o pomoc psychiatry to nie chce isc... chcial isc sam proponowal poradnie malzenska
ale to ja odmowilam

nie czuje sie na to gotowa ... my nie potrafimy razem rozmawiac ...
i wiem jak to sie skonczy ja bede miala opowiedziec sytuacje jak to wyglada z mojej strony a on zawsze mi przerwie ze klamie ze wcale tak nie jest ! ze on pracuje na dom i jeszcze mi w dupie zle ! tak zawsze powtarza chociaz ja chce isc do pracy ... mi sie poprostu nudzi w domu !
od dzicka bylam taka ze caly dzien latalam na podworku wszedzie bylo mnie pelno mialam mnostwo kolezanek ciagle mi sie buzia nie zamykala :). a tutaj czuje sie jak ptaszek w klatce ... tego nie...tamtego tez nie ... jakbym znowu z ojcem mieszkala. Maz mysli ze skoro zarabia pieniadze to powinnam byc szczesliwa ! pomimo to ze tlumacze mu ze wole zyc biedniej ale szczesliwie w to miejsce miec milosc , spokoj , przyjazn , nie musze miec nowych ciuchow itd . a on mysli inaczej mysli ze jak kupi mi to czy tamto to ze ja bede szczesliwa !