Lubka, wybacz, ze to pisze, bardzo Cie prosze nie odbierz mnie zle, ale mnie sie wydaje po tym co mowisz, ze sama nie jestes pewna do konca czego chcesz. I po prostu Ci sie nie pali do tego malzenstwa. Uwazam, ze w przeciwnym razie po prostu bardziej bys naciskala. Nie mowie, zebys faceta za drzwi odrazu wyrzucala jesli odpowie, ze nie chce sie zenic, ale po prostu gdybym ja byla na Twoim miejscu, byloby mi zwyczajnie przykro, ze facet sie ze mna nie chce ozenic. Niby kocha i co? I nie wiem czy zaakceptowalabym taka jego postawe:/ Gdybym ja byla na Twoim miejscu ( wiem,wiem jak to brzmi:/), ale gdybym byla na Twoim miejscu, to staralabym sie z wyczuciem, ale odpowiednio czesto napominac o tym,ze chce w koncu tego slubu i to jest to,co mnie naprawde uszczesliwi. Niech on o tym wie! Jesli Cie kocha, to mam nadzieje, ze w koncu powinien chciec Cie uszczesliwic. BO ja sie zastanawiam, co dokladnie jest przyczyna tego, ze on nie chce tego slubu. Mam nadzieje, ze nie to, ze zostawia sobie furtke na przyszlosc, dla innej kobiety w jego zyciu:/ Uwazam, ze jesli Ty naprawde chcesz tego slubu, to powinnas sie tego domagac. Jeszcze zalezy ile masz lat, bo jesli te dwadziescia pare, to ok. To jeszcze macie czas. Ale jesli ponad trzydzistke, a czujesz potrzebe zalozenia rodziny i przede wszystkim bycia zona, to ja bym sie porzadnie zastanowila, czy to nie jest strata czasu byc z kims, kto nie chce ze z Toba slubu brac. Nie czujesz sie nieco wykorzystywana? I czy Ciebie to nie martwi, ze mezczyzna nie chce sie z Toba zwiazac na powaznie? Nie oceniam Cie absolutnie i tez nie mowie,co masz robic, tak sobie tylko mysle, ze albo Ty wcale za maz az tak bardzo nie chcesz wychodzic i dlatego to wyglada,jak wyglada, albo Twoj facet naprawde jest taki trudny i nie da sie do slubu namowic, albo jest jeszcze taka opcja, ze on jest silniejsza strona w Waszym zwiazku i to Ty sie mu swiadomie, badz tez nie- podporzadkowujesz. Ja bym sie nad takim facetem po prostu pozastanawiala.... Czy warto dla niego marnowac czas. Bo skad wiesz, ze za pare lat zmieni zdanie i da Ci to,czego chcesz? ( caly czas zakladam, ze Ty naprawde tego slubu pragniesz)
Uwazam,ze to wszystko to kwestia priorytetow. Po prostu trzeba sobie odpowiedziec na pytanie, czego czlowiek tak naprawde chce, a potem do tego dozyc. Nie mowie,zeby po trupach, ale przynajmniej dla mnie fakt, ze facet nie chce sie ze mna ozenic, jest nie do przyjecia. Byloby mi po prostu strasznie przykro:/ NO chyba, ze jestem starosiwecka, bo to,ze tak mi sie chce malzenstwa to to moze w ogole nie pasuje do wspolczesnych czasow? ( p.s. mam 28 lat).
A najsmiesniejsze w tym wszystkim jest to, ze mam dwie siostry. Jedna wyszla z milosci za maz w wieku lat 23. Teraz ma 35. Malzenstwo jej nie przypomina sielanki, prawie,ze sie rozwiedli jakis cas temu, ale teraz znow wszystko wrocilo do rownowagi i jakby zaczynaja sie kochac od nowa.Naprawde! Ona zawsze chciala byc zona i miec rodzine, a takze dom pelen dzieci. Mimo, ze maz jej w Boga nie wierzy, jest ateista, ale po prostu wymusila ona i zreszta rodzice tez, na nim ten slub (no ale o tyle nie bylo to trudne, ze oboje mlodzi byli, wiec i rodzice jeszcze wiekszy wplyw na nich mieli. Poza tym te 10 lat temu zycie na kocia lape nie bylo czyms normalnym, tak jak teraz, wiec w koncu sie pobrali.). A moje druga siostra tkwi w udanym zwiazku od paru lat( z tym, ze ona ma obecnie 27 lat) i tez jak na zlosc ma faceta ktory w Boga nie wierzy i z tego powodu nie chce isc do Koscia brac slubu, bo mowi, ze papier mu niepotrzebny. No i moja siostra to wlasnie akceptuje. Rodzina, mama tez na nia naciska, ze tak byc nie moze, ze takich "wybrykow" to jeszcze u nas w domu nie bylo i jest to nie do pomyslenia na dluzsza mete, ale moja siora na chlopaka nie naciska i juz. Ma swoje powody. Generalnie to nie potrafi sie mu przeciwstawic. Taka moja opinia. Ciagle tylko Adas,Adas i Adas. Ja uwazam, ze moja siotra jaj po trosze nie ma, bo jesli chodzi o mnie, to ja bym umarla ze smutku, gdyby facet sie ze mna nie chcial ozenic:/ Inna sprawa, jak ja z nim nie chce sie zenic. Ale ze on???? Cos musi byc na rzeczy. Uwazam, ze ktos tu kogos wystarczajaco nie kocha.... I dont know
Juz naprawde nie wiem co sugerowac....
