Dziękuję dziewczyny za odpowiedzi.
Faktycznie robię błąd starając się cały czas go tłumaczyć.
Nie wiem jeszcze jakie zachowania powinny być na porządku dziennym w związku, ponieważ on jest moim pierwszym facetem "na dłużej", takim z którym mieszkałam itd... Wiem, że przemoc nie jet dopuszczalna, ale on nigdy nie zostawiał śladów...ewentualnie jakieś zadrapanie,albo siniaka,ale kto udowodni że to on zrobił? W związku z tym obdukcje byly bez sensu, bo nic by nie wykazały...
Dziś rozmawiałam z moją babcią, wielką zwolenniczką ratowania małżeństw za wszelką cenę. I wiecie co? Po licznych rozmowach z nim, powiedziała że ma zaburzenia osobowości, donosi na mnie jakieś niestworzone historie (kiedy idę na wykłady, czy zaliczenia to on mówi jej, że idę spać z kimś za kasę?!), mówi że BIJE dziecko (kiedy mu raz dałam lekkiego klapsa, ktorego nawet nie poczuł przez pieluchę, że po raz enty wchodził na wysoki blat).
Wczoraj, chcąc nieco uprzyjemnić popołudnie, dokładnie posprzątałam wszystko, zrobiłam mu obiad z deserem i byłam dla niego bardzo miła,a on zaczął mi robić awanturę. Gdy zapytałam czemu to robi, odpowiedział- cytuję: "Bo od tygodnia mi dupy nie dajesz, tylko innym!".
Gwoli wyjaśnienia: od tygodnia nie wychodzę właściwie z domu, bo mam alergię, zapuchnięte oczy i okres. Po prostu tragedia
Z zewnątrz ludzie myślą, że jestem bardzo silna i raczej dominuję w związku przez co większość (w tym jego rodzina) sądzi, że to ze mną jest coś nie tak. Nie potrafią przyjąć do wiadomości, że on tylko stwarza pozory uległego, dobrego i kochającego męża.
A i rozmawiałam z jednym adwokatem. Powiedział, że on nie może jako argumentu podać mojej zdrady, ponieważ wiedział o niej i mimo wszystko kontynuował ze mną pożycie i to długi czas.