Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
Dessert
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 797
Rejestracja: 04 gru 2011, 18:04

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Dessert » 10 sty 2012, 20:17

U nas wyjazdy dopiero mają się zacząć od lutego to już w ogóle. :) Mimo wszystko fajnie i życzę Ci aby Wasze serducho w końcu odnalazło spokój i nie tęskniło, a decyzja o powrocie była jedną z lepszych :) trzymam kciuki :) taka decyzja o emigracji czy powrocie to duży krok, oby tylko się nie cofać :)
Ludzie mogą wybaczyć talent i inteligencję. Ale nie urodę. Piękna kobieta w potocznej opinii musi być głupia i trudno zmienić ten stereotyp.

Awatar użytkownika
shandapanda
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2491
Rejestracja: 10 maja 2008, 18:39

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: shandapanda » 10 sty 2012, 20:35

Dessert pisze:U nas wyjazdy dopiero mają się zacząć od lutego to już w ogóle. :) Mimo wszystko fajnie i życzę Ci aby Wasze serducho w końcu odnalazło spokój i nie tęskniło, a decyzja o powrocie była jedną z lepszych :) trzymam kciuki :) taka decyzja o emigracji czy powrocie to duży krok, oby tylko się nie cofać :)
Nie dziekuje, co by nie zapeszyc (wait ale Tobie rowniez zycze dobrych,swiadomych decyzji no i aby sie udalo (heart
Moi znajomi naszczescie poznajdywali prace i nie maja zamiaru wracac do UK/IE(whew
21.01.2009' -350cc Eurosilicone HP
15.10.2010'- nie ma juz Gucia =(

Maj 2010- 'Powrot do natury'-grupa wsparcia :D czyli zapuszczamy wloski ;)

Awatar użytkownika
magda1600
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3070
Rejestracja: 01 lis 2009, 22:49

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: magda1600 » 10 sty 2012, 23:47

Wiecie co dziewczyny, ta tesknote kazdy przezywa inaczej...Ja staram sie wcale nie myslec o Pl, zyje sobie spokojnie z dnia na dzien robiac zakupy i nie zastanawiam sie co 5 min co tam slychac u babci czy sasiadki... Gdybym tak rozmyslala, pewnie po kilku miesiacach wrocialbym z placzem do PL (speechless Wyloty ograniczam do minimum, byc moze taki mam mechanizm obronny (wondering

Oczywiscie, jak juz jestem nad Balicami i widze te wszystkie Bielany i Kryspinow i kopiec...ah...i te kominy w Hucie, to juz mam dosc i chce jak najszybciej byc na dole! I becze sobie pod nosem i widze juz cala rodzine i wszystkich drogich przyjaciol... Kiedy odlatuje, znow patrze przez okno i staram sie ''nalykac'' wszystkiego, co widze i rycze jak stary bobr...ale po powrocie do DOMU czuje sie u siebie i wiem, ze teraz to budynki z czerwonej cegly, a nie Zamek Wawelski i stare kamieniczki z Kazimierza sa moim domem...

Logicznie obrazujac sutyacje: jestem tu 4 lata- zaden ze mnie weteran emigracyjny, ale zawsze cos- domu jeszcze nie kupilam, ale zbieramy sobie kase i wszystko idzie raczej z gorki, prace mam taka, ktorej w Pl bym nie miala, bo ni jak sie ma do wyksztalcenia, na wakacje moge sobie pozwolic, a na dodatek jestem z dala od problemow typu ''ciotka powiedziala, ze...a jak to tak wypada'' itp (party Byc moze ktos mnie nazwie tu nie raz ''bloody foreign''( jak to znow w robocie sie stalo wczoraj- ale juz mnie to wali, bo doszlam do wniosku, ze wazniejsze KTO mowi, a nie co mowi, hehe) i w sumie jestem szczesliwa.

Nie planuje powrotu- wszystkim podejmujacym ten trud zycze POWODZENIA:) ,ale tak z ciekawosci wpadam sobie na rozne stronki z ogloszeniami...Masakra, pewnie bym w takim wlasnie sklepie wyladowala za te 1100 gdybym wrocila, bo ofert w moim zawodzie praktycznie nie ma. Zreszta znikomy % moich kolezanek pracuje w szkole. Wiekszosc utrzymuje sie z korkow (shake i nadal robi podyplomowe...No ile mozna miec kierunkow skonczonych :/

Zaraz po wyjezdzie oczywiscie nadal ''wierzylam w Inwokacje'', plakalam nad polska poezja i glaskalam ksiazki..Wycieralam lzy o rekaw patrzac na ludzi modlacych sie w polskim kosciele i prowadzacych swe dzieci do modlitwy w ojczystym jezyku...Teraz wiem, ze to sciema, oczywiscie pamietam- nie oceniac wszystkich wg jednego wzoru itd...Zgadza sie, ale wiekszosc ludzi idzie do tego kosciola poogladac bryki parkujace przed kaplica i kto w jakich sklepach ciuchy kupuje, a znajomych niektorzy maja po to, zeby sie pochwalic ile maja domow w Pl...Tak wiec sprawa nowych przyjaciolek wcale nie jest prosta i osobiscie uwazam, ze nikt nie zastapi osoby, z ktora sie pisalo sprawdziany:)

Jak widac, myslac o emigracji nalezy przemyslec wszystkie jej aspekty...
Ważne- Regulamin Forum Beauty w Polsce:
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopic.php?f=26&t=739" onclick="window.open(this.href);return false;
Galeria zamknieta: galeria@beautywpolsce.com
Samouczek: http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 26&t=11210" onclick="window.open(this.href);return false;

Samambaia25
Nowicjusz Beauty
Nowicjusz Beauty
Posty: 8
Rejestracja: 05 wrz 2009, 21:42

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Samambaia25 » 02 cze 2012, 23:16

Ja tu szukam wszystkiego co możliwe o kinolkach noskach a tu proszę jaka niespodzianka, jaki aktualny temat.... (dance dla mnie aktualny od ok 3 lat... a więc ja się nie odnalazłam, być może nie próbowałam wystarczająco mocno, a być może to nie ten kraj (brokenheart jednym słowem zostały mi 4 tygodnie powrotu do Trójmiasta.... (party jeżeli chodzi o kasę, to trzeba mieć naprawdę wysokie stanowisko lub pracować w IT, żeby stwierdzić, że opłaca się emigrować i cierpieć-tak bo nigdy nie będziemy u siebie, przynajmniej dla mnie. Polecam parom i rodzinom jak ma się wspólny cel, lub chce się spokojnie żyć bez większych zmartwień ale też i beż wielkiego szału i nie wiadomo jakich oszczędności, ot tak jak komuś wystarczą wakacje 1-2 do roku i bardzo spokojne skromne życie na pewno to juz nie te czasy kiedy można wyjechać i się czegoś "dorobić" czy pracować na jakąś przyszłość w PL,...ja tu byłam sama i traktuję to tylko jako fascynujące doświadczenie, przekonanie się, że wszędzie sobie poradzę i nic poza tym. Ale być może komuś przydadzą się moje spostrzeżenia... przed podjęciem decyzji. Ja w momencie gdy moje życie sie ustabilizowało....podejmuję decyzję o powrocie bo po prostu nigdy nie nauczę się tego języka (niderlandzki) ani nie widzę tu siebie za 10 lat.... ale nigdy nie mówię nigdy... nie jedna osoba wróciła....i być może ja za jakiś czas też tak zrobię, Holandia była pierwszym krajem w którym żyłam za granica i zdaję sobie sprawę, że próba przywyknięcia z powrotem do Polskiej rzeczywistości będzie ciężka.... jednak pewne rzeczy w NL sa o niebo lepiej rozwiazane i zorganizowane.... ach takie dylematy nigdy nie sa łatwe, ale poki co termin konsultacji u dr. Szczyta 24 sierpnia (dance

Awatar użytkownika
jozia1977
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 692
Rejestracja: 01 kwie 2012, 22:08
Lokalizacja: brussel

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: jozia1977 » 03 cze 2012, 08:08

hej dziewczyny fajnie sie Was czyta:)
zycie na emigracji hm dlugi i ciezki temat jak dla mnie,mieszkam w Belgii juz 15 lat (mam 35)wyjechalam razem z mezem zostawiajac na chwile naszego pol rocznego synka z moimi rodzicami,po 3 miesiacach kiedy to juz mielismy mieszkanko zabralismy malego do nas i tak sie zaczelo, jezyk francuski piekny ale trudny,belgowie usmiechnieci i pomocni,w jeden dzien mozna zwiedzic gory i morze po dwoch stronach panstwa,ogolnie jest ok ,wiadomo czlowiek teskni czasami chociaz z czasem coraz mniej zreszta teraz w dobie tanich lini lotniczych mozna w wekend odwiedzic rodzinke w pl a wydaje mi sie ze osiagnac to w pl co tu w belgii osiagnelismy byloby nie mozliwe,obydwoje mlodych ludzi tylko po maturach z bidota lubiaca wypic sobie na karku(rodzice) bez mieszkania i z malym dzieckiem.Wiem ze teraz zabrzmi to nie skromnie ale jestem dumna nawet bardzo ze dziki tym dziadom(jak to ktos kiedys nas nazwal)wszystkim zyje sie lepiej,moj maz bardzo uwazany fachowiec(tu malo kto mysli ze budowlaniec to pijak)ja mama 3 wspanialych dzieci ,ktora chodzi codziennie do szkoly zeby nauczyc sie dodatkowego jezyka jaki obowiazuje tu w belgii (flamnadzki ) i jak to polka dbam o swoj dom ogrodek i otoczenie a sasiedzi belgowie tylko kiwaja glowami i klaniaja sie w pas jacy to my uczciwi pomocni i zorganizowani a przede wszystkim pracowici,takze dziewczyny niema co mowic wracam jakos moi znajomi zyja to i ja zyc bede ale w zyciu nie chodzi o to zeby zyc jakos chodzi o to by zyc godnie a tak bez znajomosi w pl sie nie da .Wiecie co najgorsze tj jak przyjezdza moja mama lub tesciowa i kiedy wychodzimy w niedziele na obiad to one mowia to rozpusta a ja na to to prawdziwe zycie nie rozpusta mamo (rofl
piersi brzuch:Furmanek po http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 01#p748901" onclick="window.open(this.href);return false;
35lat
164cm-60kg
3 dzieci(15lat,5 lat ,3 lata)
makijaz permamentnty kreski gorne i dolne+brwi(w planach usta)
botox i wypelnianie bruzd nosowo-wargowych

Awatar użytkownika
Moki
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 684
Rejestracja: 04 maja 2005, 22:18

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Moki » 03 cze 2012, 09:28

ja wyjechalam do austrii nie ze wzgledow pienieznych bo mialam wtedy 20 lat(studiowalam matematyke na politechnice),moj tata mial i ma nadal dobra prace,pieniedzy nigdy nie brakowalo,tylko podazylam za glosem serca do mojego obecnego meza ktorego poznalam a wakacjach. Przerwalam studia,wyszlam za maz urodzilam dzieci.Nauczylam sie jezyka,na wychowawczym ukonczylam kurs zawodowy,zdalam egzamin i znalazlam prace. Powoli wszystkiego sie dorobilismy i zyje nam sie super.Nie mamy jakis wielkich zarobkow ja pracuje 25 godzin w tygodniu,maz 40.Zawsze nam na wszystko starcza,i na bok tez zawsze odkladamy.Moj maz jest fanem kina domowego wiec non stop jakies nowe elekryczne rzeczy kupuje,z dzieciakami w weekendy zawsze gdzies jezdzimy,co roku jestesmy na urlopie.Do polski nie mam daleko dlatego jezdzimy czesto w odwiedziny i rodzinka nas tez czesto odwiedza. W moim rodzinnym miescie,polowa ludzi z osiedla jest na obczyznie,druga polowa tez powoli sie czegos dorobila:pobudowali domy,pozakladali firmy,pracuja w bakach,lub maja jakies stanowiska urzedowe, tylko jakos bardziej bezdzietni sa. Zalwazylam,ze w Polsce ludzie lubia narzekac,ze nie maja kasy, a majo po 1-2Auta, kobiety zawsze modnie ubrane,a w domach towarowych pelno ludzi.Ja nie wyobrazam sobie zeby wrocic do polski tu jest teraz moj dom i tu czuje sie najlepiej. Nic mi nie brakuje i nie musze w pogoni za pieniadzem sobie flakow wydzierac.
powiekszenie piersi dr. Brzuchanski : 16.8.2012, ES anatom.TM2 410cc
przed i po:http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 99#p736299

Awatar użytkownika
novara
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 159
Rejestracja: 24 lip 2011, 00:54

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: novara » 03 cze 2012, 15:04

Ja od dawna myślę o emigracji, trochę te plany zostały przystopowane przez kryzys (bałam się że nie znajdę tam pracy).
Polskie realia coraz bardziej mnie denerwują i dołują. Praca niby ok, nie jest tak źle jak na polskie realia, ale i tak za dużo nie odłożę, a wymagają od ciebie coraz wiecej. Strasznie dobija mnie polskie podejście do pracy. Pracowałam już w kilku firmach i wszędzie model jest (w mniejszym czy większym stopniu) ten sam: zatrudnić jak najmniej 'murzynów' (no bo datkowi pracownicy to koszta) i płacić im jak najmniej, przy maksymalnym obłożeniu pracą i obowiązkami. Nie dociera do tych 'menagierów' z bożej łaski że gdyby zatrudnili więcej osób, nawet jakichś stażystów na pól etatu, to praca szła by szybciej sprawniej, byłoby mniej błedów, zespół wyrabiałby się z terminami. Albo to jest głupota szefów albo jakaś ich straszna pazerność, a najpewniej połączenie obu tych cech :)
To samo z docenianiem w pracy - jesteśmy bardzo zadowleni, ale podwyżki nie możemy dać choćbyśmy bardzo chcieli. A potem jak juz masz dośc i sie zwalniasz, albo idziesz do innej pracy, to nagle okazyje sie ze chca cie zatrzymać i dać podwyżke. Jak słucham opowieści innych o pracy to wszedzie jest ten sam model..
Kredyt na mieszkanie - masakra, ceny z kosmosu, i uwiązanie na 30 lat. Na zachodzie masz przynajmniej gwarancje ze jak stracisz place i pojdziesz do mniej platnej, najzwyklejszej pracy, to i tak bedzie cie stac na rate kredytu.
Tak że dziewczyny docieńcie wasz los na emigracji i to że żyjecie sobie spokojnie :) Pewnie emigracja ma dużo wad o ktorych ja teraz nie mam pojecia ale mysle ze mimo wszystko warto zeby zyc jak człowiek a nie zaharowywać się w pracy za miske ryżu.

Awatar użytkownika
Lubka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4397
Rejestracja: 04 maja 2009, 00:51
Lokalizacja: UK

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: Lubka » 03 cze 2012, 16:08

novara pisze:nie mimo wszystko warto zeby zyc jak człowiek a nie zaharowywać się w pracy za miske ryżu.
malo jest ludzi poza emigracja, ktorzy tak mysla-wiekszosc uwaza, ze na wyspach zasuwamy nie wiem po ile godzin na zmywakach albo sprzatajac, jemy najtansze smieci byle tylko cos zaoszczedzic, jestesmy traktowani gorzej bo jestesmy "tylko" Polakami a prawda jest w wiekszosci przypadkow zupelnie inna...ja w Polsce mialam ciezsza prace jako asystentka niz tu (giggle
Wiele razy myslalam nad tym, czy moze faktycznie zacisnac ostro pasa i w pare lat wybudowac w Polsce dom, odlozyc cos na jakas wlasna dzialanosc+na czarna godzine, ale w Polsce to jednak mimo wszystko duze ryzyko. Tutaj na spokojnie sobie zyje, bez problemu dostalismy kredyt na dom, gdzie rata miesieczna wynosi nas mniej niz miesieczny koszt wynajmu, wiec nie bylo nad czym sie zastanawiac-jak dali, to wzielismy i cieszymy sie teraz naszym wlasnym domem, ma ktory w Pl pewnie nikt by mi tyle kredytu nie dal (clin - nie wiem nawet czy bym sie odwazyla, bo tak jak piszesz novara-w razie utraty pracy to kaplica...tutaj sie tego nie boje. Zawsze mozna troche zaoszczedzic i czuc sie bezpieczniej w razie czego i nie trzeba rezygnowac z normalnego zycia kosztem odkladania na czarna godzine. Oczywiscie fajnie by bylo wrocic sobie do Pl, ale kto mi tam zagwarantuje takie pieniadze i spokojne zycie jak tu?
12.07.10Nagor460cc/520drBroma
16.12.10wymianaNatrelleMX370drBroma
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... &start=110" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 32#p637332" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 76#p642476" onclick="window.open(this.href);return false;
http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 82#p655082" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
jozia1977
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 692
Rejestracja: 01 kwie 2012, 22:08
Lokalizacja: brussel

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: jozia1977 » 03 cze 2012, 16:50

Lubka pisze:. Oczywiscie fajnie by bylo wrocic sobie do Pl, ale kto mi tam zagwarantuje takie pieniadze i spokojne zycie jak tu?
masz racje juz dawno to mowilam dajcie mi to samo w pl a wracam juz
wydaje mi sie ze czasy ciulania i odkladania grosza juz dawno minely teraz ludzie wola zyc i jeszcze troche odkladac na czarna godzine (nod
piersi brzuch:Furmanek po http://beautywpolsce.com/forum/viewtopi ... 01#p748901" onclick="window.open(this.href);return false;
35lat
164cm-60kg
3 dzieci(15lat,5 lat ,3 lata)
makijaz permamentnty kreski gorne i dolne+brwi(w planach usta)
botox i wypelnianie bruzd nosowo-wargowych

Awatar użytkownika
novara
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 159
Rejestracja: 24 lip 2011, 00:54

Re: Na emigracji, czyli jak się odnaleźć? cz. 5

Post autor: novara » 03 cze 2012, 17:42

Fajnie że potwierdzacie że tak jest na zachodzie dziewczyny - ja w sumie mam taki obraz emigracji trochę z opowiadań znajomych, trochę z tego co czytam na różnych forach.
Boję się trochę szukania pracy na zachodzie, ale kurczę, w końcu dobry zawód mam, doświadczenie mam, angielski znam nieźle (+certyfikat językowy), więc prędzej czy później tę pracę znajdę. Jak dałam radę znaleźć niezła pracę w Polsce w czasach kryzysu, to chyba nawet łatwiej będzie w UK. Nie nastawiam sie na poczatek na niewiadomo jakie zarobki, chciałabym na początek tylko spokojnie sobie pracować w zawodzie za normalne pieniądze, robić swoje, a nie być zawalaną robotą dla 3 osób i ponad moje stanowisko, jak w Polsce bywa niestety.
Kiedys gdzieś przeczytalam że jak ktoś sobie dawał radę w Polsce w pracy, to na zachodzie juz na pewno sobie poradzi (giggle
Też myślałam o założeniu w Polsce firmy, ale jednak boję się, tak jak piszesz, za duże ryzyko, nie chciałabym utopić w takiej próbie oszczędności. Jest sporo ludzi ktorym sie to udaje, ale ja jakoś boje sie spróbować.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”