monia.m
Też sobie czasem myślę, że to niemożliwe, że mój facet mnie nie zdradza, ani nigdy nie zdradził, ale chyba nie ma co się łudzić.
Przeżyłam też sytuację zakrawającą na zdradę: mój mąż kiedy wyjechałam na uczelnię (studiowałam zaocznie) wybrał się z naszymi wspólnymi znajomymi na tańce. Tam nawalony tańczył przytulańce z pewną laską, a potem odwiózł ją do domu. Dowiedziałam się o tym po 2 latach przypadkiem, ale on się zarzekał, że do niczego nie doszło, że tylko ją odwiózł, że jak wyszedł na ten siarczysty mróz (była ostra zima) to od razu oprzytomniał, że niby co on robi.....bla bla bla.
Na ironię dowiedziałm się o tym od chłopaka, z którym łaczył mnie romans

kiedy chciałam z nim zerwać powiedział mi o mężu, bo myślał, że nas to rozdzieli. Mimo, że sama nie byłam fer niestety, bolało jak cholera, nie do opisania. On płakał, rozpaczał, pilnował dzień i noc, żebym przypadkiem nie odeszła, przepraszał, na rękach nosił.
Mnie jednak było mało, pragnęłam zadać mu taki sam ból i powiedziałam o tamtym. Wtedy sytuacja się odwróciła, bo co innego jednorazowy wyskok po pijaku, a czym innym jest 3- miesięczny romans (na swoje usprawiedliwiene powiem, że nie poszliśmy na całość, były tylko, (aż) pocałunki i zauroczenie). M szalał, nie mógł sobie z tym poradzić, męczył mnie całe noce pytaniami w stylu: a gdzie cię dotykał, ile razy, jak często.......Popadał ze skrajności w skrajność, chciał się przytulić, a zaraz potem odpychał z odrazą........te tygodnie wspominam jak najgorszy koszmar. Potem powoli przychodziło ukojenie, rozmowy do rana, szukanie nowego sensu.
Minęło 9 lat. Rany już się zagoiły, choć czasem dają o sobie znać. Bardzo się kochamy, rozmawiamy o tym czasem i mam nadzieję, że więcej już się nie skrzywdzimy.
24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN