Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: ullrike » 24 cze 2009, 16:45

To ja mam chyba cos z glowa ,bo nie moge doczekac sie kiedy bede miec 50 lat.
Zawsze sobie choc z rok dodaje i uwielbiam sie postarzac:)
Wiecie to takia tania kokieteria ..nooo naprawde OOO !!no to dobrze wygladasz a taka z ciebie stara d....
Ja sie faktycznie dobrze czuje ze swoim wiekiem,nie wstydze sie go i nigdy sie bardziej kobieco nie czulam jak wlasnie po 40 roku zycia.Dla mnie to najlepszy wiek dla kobiety.
A po 50 to juz calkiem bede happy.
Podobal sie wam masaz u tego modego masazysty w Naleczowie?? Mnie nie bardzo...rozanielilam sie przy maseczce u kosmetyczki ,normalnie wstalam z tego lozka na miekkich nogach..muflon swiadkiem.
A masazysta na mnie nie podzialalal wcale ,za bardzo gdatliwy ..rozpraszal,muzyka z radia za malo nastrojowa.Ruchy masazu za malo releksacyjne..no ale coz sama sobie wybralam masaz ujedrniajaco -modelujacy to nie mam prawa teraz narzekac.
Derek jakbys dojechala do nas jeszcze drugi raz w sobote na tance ,spokojnie moglabys meza wziac .Przestestowalybysmy go z Kwiatkiem w tancu.Facetow do tanca nigdy nie za wiele.
A ktora najbardziej sie twojemu spodobala?? szepnij na ucho... ja obstawiam Anime .

Kwiatuszek*
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1592
Rejestracja: 07 mar 2008, 12:52
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: Kwiatuszek* » 24 cze 2009, 16:56

A ja jednak stawiam na Ciebie Ula, masz diabełki w oczach.

derek123
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 181
Rejestracja: 19 cze 2008, 13:44

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: derek123 » 24 cze 2009, 17:35

To była muflon.

Pewnie w sobotę bym zawitała, gdyby nie wyjazd do teściów, trzeba było, bo tam choroba, no i zeszło do późna, a potem jeszcze pół nocy pakowanie, bo rano wyjazd na tydzień do naszych wschodnich sąsiadów.
Ale co się odwlecze, to nie uciecze, tak myślę. Mój kocha tańczyć, byłby w siódmym niebie, gdy tyle chętnych 40-tek do przetestowania.

Marena, dlaczego się nie odzywasz? My tu tak się ożywiłyśmy, a Ty coś tam marudziłaś o podpisie czy postach a teraz milczysz.

Awatar użytkownika
anima60
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 643
Rejestracja: 14 sty 2005, 23:55

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: anima60 » 24 cze 2009, 22:05

[quote="ullrike"]To ja mam chyba cos z glowa ,bo nie moge doczekac sie kiedy bede miec 50 lat.
Oj, masz Ullrike masz. Nawet 49 brzmi lepiej niż 50.
No i nie podpuszczaj nam tu koleżanek. Żadnych mężów na nasze spotkania nie brać :!:

Awatar użytkownika
marena103
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2197
Rejestracja: 21 sie 2008, 13:32
Lokalizacja: polska
Kontakt:

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: marena103 » 25 cze 2009, 08:40

no wiec sie odzywam jestem
czytam tylko ostatnio
no bo nakierowalyscie mnie na temat trzydziestek - rysibe dlugo czytalam
nie bede sie za wami powtarzac dlaczego dlugo i trudno sie czyta....
historia jakich wiele w naszym otoczeniu
znam takich wiele z wlasnych obserwacji i z faktu ze z 10 znajomych mniej lub bardziej malzenstw , rozeszlo sie juz siedem
powod zawsze ten sam
maz na delegacji tzn praca za granica i na dluzsza mete romans i ble ble ble
ja sie nigdy nie wtracam i nie donosze jezeli cos wiem (a zdarza mi sie ze wiem duzo, za duzo)
ale komu scinaja glowe - poslancowi
po pierwsze jak powiedziec znajomej - twoj maz cie zdradza
a jezeli ona o tym wie
jak sie wtedy poczuje
a jak nie wie
i zrobi sie podejrzliwa w stosunku do mnie
raz w zyciu sie wtracilam i donioslam do mojej siostry na mojego szwagra
i to bylo o raz za duzo
aloe wtedy mialam 20 lat i myslalam ze tak trzeba i tak jest uczciwie wobec siebie, siostry i swiata
a siostra ze 2 lata miala zal do mnie i byla podejrzliwa w stosunku do mnie potem byli ze soba spotykalismy sie przy uroczystosiach (swieta itp) a siostra patrzyla na mnie jak na wroga i obserwowala jak jej maz sie do mnie odzywa jak sie do mnie zwraca miala wrecz swira a i tak sie rozwieldli bo to byl łajdus i babiarz na potege i wreszcie bez niczyjej pomocy przejrzala na oczy
choc odchodzil od niej i wracal z piec lat
przychodzil skomlil byly kwiaty szampan prezent i go przyjmowala a po pol roku sie wyprowadzal do jakiejs tam panienki a potem po jakims czasie powtrorka z rozrywki - ze sie pomylil
a moja siostra go ko chala i mu wierzyla i tak go przyjmowala
ja nigdy w zyciu bym juz meza nie przyjela
zebym miala gryźc sciane z bolu - dla mnie by juz nie istnial
no ale ja mam inny charakter - podobno silny - tak twierdzi moj maz
jak wiecie wyszlam za maz majac 18 lat przeciwstawilam sie moim rodzicom ktorzy nie akceptowali mojego chlopaka bo za chudy, bo za niski, bo jakis taki ,na lepszego cie stac mowila mama
a ja chcialam tego i po trzech latach chodzenia (bo poznalismy sie jak mialam 15 lat) sie pobralismy no a jaki byl sposob na zgode rodzicow - ?
moj sposob ma dzis 27 lat
my w wakacje mamy 28 rocznice i jest nam dobrze razem
wiec moze faktycznie mam silny charakter
a na dzien dzisiejszy moj maz to najlepszy zięciunio - jak to sie ludziom zmienia punkt widzenia

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: Sabrina » 25 cze 2009, 09:25

Marena ja tez nikomu bym nie powiedziala o zdracie jego współmałżonka.Na bank została bym wrogiem i jego i jej.
A ja męza bym nie wywaliła,bo nie wierze w 1005centową uczciwiość obojga płci wiec nawet jak bym go zostawila i miala kogoś innego,to nie mam gwarancji ze ten inny mnie tez nie zdradzi i musiala bym tak zmieniać i zmieniać i zrobiła bym sie strasznie goscinna w kroku.
Z meze m jestem 20 lat.Nigdy nie podejżewałam go o zdrade.Wczesniej gdy bym sie dowiedziala,to bym zabiła,dostała depresji,a teraz juz by mnie to az tak nie obeszło.Może ja w odwecie znalazła bym sobie kogoś..hmmm nie mam pojecia?
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Awatar użytkownika
muflon2121
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1383
Rejestracja: 09 paź 2007, 20:45

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: muflon2121 » 25 cze 2009, 09:43

Mnie to rażą schematy typu "ta wredna flądra (tu dowolna inwektywa) co mogego mało rozgarnietego męża na złą drogę sprowadza". Raczej szukam zawsze winy w panach. Najlepiej byłoby jak pisze Anima - w dziób mężowi az sie nogami nakryje, walizka i za drzwi. Niestety sa z tym niejakie problemy :badgrin:
ja na przykład postury jestem lichej i nie za bardzo wysportowana. Mąż wyższy. To jak mam mu dać w dziób żeby mu krzywdę zrobić? nie da się :-D Wystawić walizkę. No ale nie każden jeden jest taki honorowy, żeby z miejsca sie wynieść. Może dojść do wniosku, że też ma udział w kosztach mieszkania i zostaje.
Krótko mówiąc z prostymi rozwiazaniami sa w malżeństwie niejakie problemy :-)

Do 50 lat na karku sie fajnie przyznaje jak człowiek sobie trochę dodaje. Ale jak przekroczy to..... Też mi sie zdarzało "awansem" miec więcej lat. Ale jak przekroczyłam, to jakoś mi to przeszło.
Ten wiek jest fajny dlatego, że obowiązki nam spadaja z garba i człowiek może sie soba zająć. Zawodowo zasadnicze rzeczy sie osiagnęło. A czego sie nie osiagneło to juz sie nie chce. Chetniej sie człowiek kondycją, urodą i tym co go naprawde interesuje zajmuje. Sił jakby mniej, zmeczenia wiecej i trzeba częściej po lekarzach latać (i nie są to tylko dermatolodzy estetyczni). Ale dziećmi w zasadzie zajmować się nie trzeba. Odpadaja inne typowo domowe zajęcia - odpuszczamy z ciagłym siedzeniem w kuchni, praniem i sprzataniem (a guzik nam bedzie jak gotowe pierogi zjemy czy ziemniaki trzy dni odgrzewane a od kurzu też nikt nie umarł). I okazuje się, że zycie może byc znośne. Kasy nikt dzień w dzień z kieszeni nie wyciąga. Szmaty mogę kupować, do SPA jeździć. Co mi do szczęścia potrzebne? chyba masazysta 30. letni. A propos , ten w Nałeczowie był niezły, tylko mysmy nie brały masaży relaksacyjnych. Mnie wygniótł uda dość mocno. Może bym się skórki pomarańczowej pozbyła jakby tak sie częściej masować?
A multikombajny co to dzieci z przedszkola, obiady, zakupy, kino-teatr-książka-studia-rozwój nie wierze jak Derek. Dzieci miałam dwójkę. I dopóki były w domu nie byłam w stanie za naukę jezyka się wziąć. Choć próbowalam. Jak mają byc efekty to trzeba sie dzień w dzień uczyc. Przy dzieciach sie nie da.

Dlaczego to "szukaj" z emotikonem mi wskakuje i nie da sie skasować? wie któras?

derek123
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 181
Rejestracja: 19 cze 2008, 13:44

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: derek123 » 25 cze 2009, 12:43

Muflon,ja takiego "pana" to bym w pierwszej kolejności załatwiła ("flądrę" później)..""W dziób" to obowiązkowo (ja to nie miałabym trudności, bo do 176 cm jeszcze bym dostała). Czy bym wywaliła? W pierwszym odruchu pewnie tak (może tak? "won mi z oczu"; albo:"precz z mego serca, precz z mej pamięci":a może:"wynocha, sp...laj, skoro innej d...ci się zachciało"). Pewnie ten ostatni wariant byłby najlepszy, bo ja zwykle tak nie mówię, więc to by najlepiej zadziałało, na zasadzie szoku.Ale walizek bym skórkowańcowi nie pakowała, niech sobie sam spakuje.
W drugiej kolejności zajęłabym się "flądrą". I dalej to by zależało od okoliczności, czy to "flądra", która mi z premedytacją uwiodła "mojego biednego-niewinnego-mężusia", czy to "niewinne dziewczę", które uwiódł mój"sk...małżonek".Tak czy siak oberwałaby w jakiś perfidny i wyrafinowany sposób. Może prezent w postaci paczki z brudnymi gaciami, śmierdzącymi skarpetkami i opakowaniem tabletek na nadciśnienie ("bierz go sobie z dobrodziejstwem inwentarza"), jak myślicie?

No, no, ale mnie wciągnęła ta wizja...
Kurcze,a mój akurat dziś jest w delegacji!...może na wszelki wypadek poopowiadać wieczorem, co by było gdyby jakaś "flądra" pojawiła sie na horyzoncie?

A tak na serio. Marena, my chcieliśmy sie pobrać po roku znajomości, tj. w wieku 19 lat, ale obie rodziny stanęły okoniem. Próbowaliśmy w wieku 21 lat, też były protesty, "skończcie najpierw studia".Ani ja nie byłam pożądaną synową, ani on nie był pożądanym zięciem.Więc gdy skończyliśmy nauki w ten sam dzień poszliśmy do usc i do księdza, obrączki, pierścionek, garnitur i suknię ślubną mój narzeczony nabył za własne pieniądze zarobione w spółdzielni studenckiej.Obu rodzinom oświadczyliśmy, że za 2 miesiące ślub. Wtedy rodzinka w popłochu i błyskawicznym tempie zaczęła szykować wesele.
A potem? Potem to było tak, że moja matka to zięciowi, nie córce, powierzała najważniejsze sprawy, a moi teściowie podobnie, nie tak dawno ze łzami w oczach oświadczyli ni z ryb ni z polewki, że co niedzielę w kościele dziękują Bogu, że dał im taką synową. Samej mi się głupio zrobiło i przerwałam te wynurzenia.
Myślę, że nasze życie i nasze małżeństwo, relacje z dziećmi, ze współmałżonkiem i rodziną zależą przede wszystkim od nas samych.Należy o nie dbać i pielęgnować, żeby się nie pogorszyły. Ale nawet wtedy nikt nie zasługuje na to, by być oszukiwanym i okłamywanym.
Tak naprawdę to nie wiem, co bym zrobiła gdyby na horyzoncie pojawiła sie jakaś ""flądra". Może coś zupełnie innego niż pisałam wyżej? Nie wiem.Jak dotąd żadnych oznak "fląder" nie przyuważyłam.

No, ale się rozpisałam. Będę nad robotą siedzieć dziś do północy. Ja to albo w ogóle nie wchodzę na forum całymi dniami albo mnie cos nalatuje i piszę.
A czy wiecie co się dzieje z Daną, zamilkła całkowicie?

Awatar użytkownika
marena103
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2197
Rejestracja: 21 sie 2008, 13:32
Lokalizacja: polska
Kontakt:

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: marena103 » 25 cze 2009, 13:36

niedlugo to nam wszystkim obije jak sie bedziemy nakrecaly
uczciwy ten nasz pocziwy men, czy nie
oklamuje i zdradza czy nie
a my zawsze uczciwe, nawet przez moment zycia nie zauroczone jakims innym facem
zadnego nigdy nie podziwialysmy , nie podobal nam sie
i nie mowie juz o kontretnej zdradzie , tylko takiej myslowej kiedys nazywalo sie to flirtowaniem
w zwiazku wazne są wspolne rozmowy, wspolne rozwiazywanie krzyzowek, wspolne ogladanie telewizji i dyskusja potem o fimie wspolne czytanie ksiazek i rozmowa o tym my na przyklad jak przeczytamy ta sama ksiazke to obstawiamy aktorow kto zagral by jaka postac,
oraz zaufanie aby nasz men mogl sam (bez nas) pojsc z kolegami na piwo a my nie bedziemy glupiec czy to na pewno koldzy czy moze cos innego
u mnie w zwiazku jest partnerstwo i zawsze bylo, a o czym nie wiem to i lepiej i niech tak zostanie
wiadomo nie ma malzenstw z takim stazem ktore powiedza ze zawsze bylo rozowo bo nie bylo
w kazdym jakie znam byly kryzysy - ale minely
i razem do przodu pchamy zycia taczka
i cieszymy sie kazdym dniem
i zyjemy tez dla siebie a nie tylko dla naszych dzieci
to tyle w tym temacie i do niego juz nie wracam

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Zycie zaczyna sie po 40-tce.Tak ja cz.3

Post autor: babina7 » 25 cze 2009, 14:23

A wiecie, że mi nigdy nie "odbijało" w tym temacie?? Nie mam powodów aby coś podejrzewać ale często wyjeżdża i mogłabym wariować. Nawet gdyby wyskoczył to co? Bardziej by mnie martwił jakis stały związek z inną. Jeśli nawet miał skok w bok, to czy lata spędzone razem, przeżycia, dzieci , znajomi są mniej znaczące od tego skoku?
Jeżeli jest dobrze razem, ma się podobne poglądy, gusty i wspólny dorobek .Można wieczorami się pośmiać i fajnie spędzić czas i życie to nie warto zastanawiać się na duperelami i szukać dziury w całym. Kilka moich koleżanek się rozwiodło i teraz żałują. Nawet jeśli spotykamy sie razem na imprezach ,one potem wracają do pustego domu i nie mają komu poopowiadać jak było ani nie mogą pośmiac się jego wad.....
zadowolona

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”