Tygrysica
Ktoś tu dobrze napisał,że ten Twój kolega być może nieźle kituje dla własnej wygody.To super perspektywa przecież-w domu żonka z obiadkiem czeka,do tego dzieci są,można błyszczeć przed światem,że taki zaradny,że udane życie ma.Na pokaz będzie cacy-przykładny obywatel.A na boku mieć fajną laseczkę,żeby sobie urozmaicać czas.
To tak jakby mieć ciastko i zjeść ciastko.
Być może to bardzo stereotypowe podejście.Nie znam tego faceta i go absolutnie nie oceniam,ale to może być jeden ze scenariuszy.
Niedawno dowiedziałam się o takim moim znajomym,który prowadził sobie podwójne życie,a właściwie to kilkanaście żyć.
Facet jest bardzo przystojny,ma dobry prawniczy zawód,kasę niezłą zarabia,ma za co szaleć.Ma narzeczoną od wielu lat,znam dziewczynę-tworzyli zgrany duet.Teraz wyszło szydło z worka-koleś miał kilkanaście STAŁYCH kochanek.Z jedną nawet dziecko.Nie wiem jak,ale udawało mu się to ukrywać tyle czasu.Jego narzeczona jest załamana,że tak ją okłamywał.
Nie wiem co Ci poradzić,masz komplikowane relacje z mężem z tego co piszesz.Może spróbuj porozmawiać szczerze.Takie kombinowanie,zarówno Twoje jak i jego,zamiast rozmowy może przynieść fatalne skutki.Być może on ma jakiś problem,dusi go w sobie,i swoją złość przekłada na rodzinę.Faceci często tak mają.Podejmuje jakieś próby zwrócenia na siebie uwagi-jak niewymazana historia,gdzie zaglądał na te różne portale.Ludzie raczej zacierają za sobą ślady,jak mają coś na sumieniu.
Osobiście staram się unikać sytuacji pod tytułem-trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona...
Wiadomo,że nowy facet to ogromna ekscytacja,hormony buzują,wielkie nadzieje,itd.Multum wrażeń,można szybko stracić głowę.Nie miałam nigdy męża i dzieci,ale szkoda by mi było to tracić.Burzyć wszystko dla nowej osoby.Oczywiście jak się ma męża pijaka czy tyrana lub po prostu idiotę,to wiadomo,że nie ma się co cackać jak z jajkiem,tylko wystawić walizki za drzwi.Ale Twój wydaje się reformowalny.
Przemyśl na spokojnie wszystkie plusy i minusy.
Life is a journey,not a destination.