sama robiłam i nawet pokroiłam nożem słoninkę żeby skwarki były chrupiące

. Dawniej puszczałam przez maszynkę ale skwarki wychodzą bee. Dodaję tylko duuużo cebulki i trochę czosnku. Zawsze staram się mieć taki słoiczek na ratunek i do omasty. W tym miesiącu już trzeci zrobiłam i wszystkie mi mąż wyjada, ten schowam do piekarnika

. Tłumaczę sobie, że słonina bez chemii {tania więc nie opłaca się jej faszerować , a dwa chyba tyle samo kalorii co masło...?
Też jestem niskocisnieniowiec.W zasadzie nie powinnam już żyć wg. norm lekarskich. Dlatego rano się snuję, a życie zaczynam po północy {co widać po moich postach czasem}. Kawy nie znoszę, ratuję się czasem koniaczkiem jak wiem, ze nie będę nigdzie jechać autkiem.
A jak robisz te buraczki? Typowa ćwikła czy jakieś podsmażane?