Anielicanrw pisze:
Evaeva...Ty szatanico....zobaczymy co Ty jeszcze nam wymyslisz zeby go usprawiedliwic... ja mysle ze sie to skonczy szybciej niz sie zaczelo...zrob sobie wreszcie te cycki...i zobaczysz jak bedziesz sie denerwowac ze byle lachudra skrzynke ci pustymi smsami zapycha...a ty bedziesz miec innych adoratorow.... wolnych,normalnych...bez gwozdzi!!!!

hehehehe
matko, dziewczyny, naprawde uwazacie ze on jest taka łajza?
z cyckami sie problem robi, bo okres mi wypadnie akurat, a u Brzuchanskiego to przeciwskazanie - dodzwonic sie nie moge do niego. ginekolog mi powiedziala, ze hormonow nie powinnam teraz zaczynac bo bedzie jeszcze gorzej, echhh. zobaczymy co doktro powie jak sie dodzwonie
annoush pisze:
Podejrzewam, że ten facet nie docenia tego, co ma, bo po prostu ma za dobrze... Jego żona to pewnie jedna z takich "kochających za bardzo", dających swojemu mężczyźnie 100% siebie, gotujących obiadki, piorących, prasujących i podsuwających wszystko pod nos?
no to on tam u nich gotuje
annoush pisze:
A jak się spotkacie, to mu w końcu ulegniesz. I o to mu chodzi. Nie bądź głupia i rób wszystko, żeby ta przeklęta przepowiednia się nie sprawdziła. Pamiętasz? "Ty się będziesz wycofywać, on Cię będzie łapał, aż w końcu będzie seks" brrr, uciekaj od niego jak najdalej.
jak narazie wszystko sie sprawdza. juz sie wycofywalam i lapal i zlapal, ale potem mi sie jakos ochlodzilo.
wiem - uciekac, ale i tak nie dam rady sie nie spotykac calkiem. musze oswoic cholere.
Londyjka pisze:
A watek czytam bo zabawny troszke jest
Ewa naprawde nie staraj sie szukac na sile argumentow do usprawiedliwienia tego, tego Drania!Obrazek
obrazek mi sie podoba
a watek zabawny jest jak cholera.

bardziej by mi sie podobal, jakby mi sie to nie dzialo, tylko bylo czysta lektura co prawda.
a argumenty mi sie same cisna, nie szukam. no dobrze, moze szukam podswiadomie
bluebeleczka pisze:a ja tez sobie poczytuje, bo goraco tu bardzo.
moglybyscie czesciej pisac, zwlaszcza kiedy husband away. przygotowalabym sobie
ciacha i goraca czekolade. to lepsze niz brazylijski tasiemiec.
och, wiem ze sie teraz narazilam, ale to byl taki komentarz z przymrozeniem oka.
prosze sie nie obrazac.
no cos Ty? ktos sie w koncu musi z tego smiac, zeby bylo normalnie i wszystko nabieralo wlasciwych proporcji
bluebeleczka pisze:
na serio jednak, ewo mialas sie tylko zabawic, bez zadnych niepotrzebnych konsekwencji, pamietasz?
koncerty, zabawa, sex itp.
to wogole nie mialo sie zdarzyc
bluebeleczka pisze:
serio on nie jest wart ani ciebie ani zony.
krzywdzi was obie i to zadna milosc o ktorej mowi.
zona sie dowie, bedzie cierpiec, ty juz jestes zraniona przez ta zagmatwana sytuacje, a on i tak wyladuje na czterech lapach. jestem pewna ze takie sytuacje ma juz opanowane i czytajac ta cala historie jestem pewna ze wczesniej juz byla joasia, kasia, srasia , bla,bla, bla.
ratuj sie ewcia poki czas.
no przeciez sie ratuje

ale strasznie jestescie na niego ciete
nie uwazasz, ze troche szablon do niego przykladacie?
bluebeleczka pisze:
ewawawa pisze:w ciagu tygodnia musze opuscic mieszkanie w ktorym mieszkam.
masz pelno znajomych, zwal sie komus na jakis czas na glowe i kombinuj kase na nowe miejsce.
no juz kat mam, do konca lutego, pokoj kolezanki co wyjechana do londynu - a wspolokatorow obu znam i lubie, z jednym kiedys gralismy w tym samym zespole. chlopcy schludni, czysci, normalni i mozna na nich liczyc. tylko ze ja zasadniczo nie lubie wspollokatorow a kocham mieszkac sama.
polskie realia zarobkowo/mieszkaniowe sa jakie sa i bez jakiejs cudownej okazji slabo to widze.
meble bede musiala chwilowo gdzies upchnac i do konca lutego mam czas na poszukiwania.
cholera w przyszlym tygodniu bede to wszystko wozic a mam zamkniecie miesiaca w klubie (=wzmozona praca) i egzaminy w nastepny weekend (kiedy mam sie do nich uczyc???!)
z tego wszystkiego nie zapisalam o groupim. odebralam w koncu telefon. pogadalismy normalnie. wyszlo nam ze rodzina najwazniejsza a my sie mozemy najwyzej lubic i ze ja nie ma teraz czasu na filmy i sniadania we dwoje a to zauroczenie nalezy zaciukac. dla dobra wszystkich.