Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
ulla10
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3947
Rejestracja: 18 cze 2005, 19:20

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: ulla10 » 02 lis 2012, 21:45

ullrike pisze:
Jak jest w malzenstwie milosc ,szacunek ,czulosc ,przyjemnosc przebywania z soba ,,,aaa i jeszcze fascynacja swoim cialem..to zaden romans nie zagrozi.
a jak jest do kitu to zawsze znajdzie sie substytut lepszy od oryginalu:)
Absolutnie się z tym nie zgadzam.
Mnie się trafiło w najlepszym okresie mojego małżeństwa. Była miłość, seks, zaangażowanie i szacunek, a tu taki klops. Facet zrobił wszystko aby mnie zdobyć, do tego niebylejaki facet. Poruszył niebo i ziemię, nie do opisania co się działo.
Normalne chyba że w udanym nawet małżeństwie nie ma na co dzień mega fajerwerków. Dlatego też nie wiedziałam nawet kiedy a wpadłam jak śliwka w kompot. Na początku się śmiałam i opowiadałam koleżankom jakiego mam adoratora...
Okazał się zwykłym psychofagiem, a w spadku zostawił rozwalone nerwy i psyche.


A Ty się Sabrina tak nie ciesz i nie wykręcaj kota ogonem (happy
bo to wcale nie wygląda tak niewinnie jak to teraz chcesz widzieć :D
kimm pisze:
Sabrina pisze:Kimm,zastanow sie czy bedziesz cierpiec jak skonczysz tą znajomość?
będę cierpieć jak cholera, albo jeszcze gorzej...
?


Tak czy siak powodzenia i pamiętaj, nie wszystko złoto co się świeci.
Popsuć można szybko, naprawia się dużo trudniej.
Ps.Wyobraź sobie że Twój mąż ma taką przyjaciółkę w sieci a myśl o zaprzestaniu z nią kontaktu napawa go cierpieniem.
Nadal uważałabyś że on nie ma żadnego romansu i generalnie wszystko jest pod kontrolą?
24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 02 lis 2012, 22:04

łatwiej zniosłabym zdradę cielesną niż takie "porozumienie dusz"..........Dla mnie tylko coś takiego jest zdradą.
zadowolona

Awatar użytkownika
anima60
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 643
Rejestracja: 14 sty 2005, 23:55

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: anima60 » 02 lis 2012, 23:00

Hmmm, romans pozamałżeński - trudny temat poruszyłyście, bo TO jest rzeczywiście igranie z ogniem...
Niestety kobiety są w nim przeważnie na straconej pozycji, chyba że potrafią "po męsku" wykorzystać taki układ.
Trzeba mieć jednak do tego mocny kręgosłup ! bo inaczej facet omota i stracimy wszystko, a sztuką jest...żeby to JEGO wodzić za nos...

Kocham facetów, miałam ich na pęczki w młodości i moje doświadczenia są takie, że ONI lubią być traktowani JAK PSY (rofl -dlaczego więc - kiedy mamy swoje -dziesiąt lat - mamy ich traktować inaczej?
Kimm, po co Twoje rozsterki? - ma żonę/kochankę/ dziewczynę, to i lepiej, przecież Ty też chyba nie jesteś wolna? - flirtuj więc, gadaj, umów się z nim...- sama rozgrywaj swoje karty...
ale tylko wtedy, kiedy jesteś silna...

Awatar użytkownika
ulla10
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3947
Rejestracja: 18 cze 2005, 19:20

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: ulla10 » 02 lis 2012, 23:14

Łożesz kurde, sorki Sabrina (rofl się uwzięłam na Ciebie, nie wiedzieć czemu zamiast Kimm wsiąść na głowę :D

Anima60, owszem, niedojrzali faceci, mający problemy ze sobą, jakieś deficyty lubią być traktowani jak psy.
Zdrowy emocjonalnie facet nigdy sobie na to nie pozwoli.
To samo tyczy się kobiet.
Chyba że chodziło Ci o to, że "Mężczyźni kochają zołzy" :D to juz, inna sprawa :))))
i zgadzam się w 100%
24.02.2017. Dr Mariusz Wysocki- CKN

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: niebieska » 02 lis 2012, 23:25

przede wszystkim animo dalej jestes mloda.
a cos w tym jest co anima napisala, im sie gorzej traktuje faceta tym bardziej mu zalezy.
jak sobie mysle o swoich bylych to zdaje sie potwierdzac ta zasada.
nie bardzo rozumiem kimmowe rozterki.
albo sie czegos chce albo nie i to sie wie.
myslalam zawsze, ze to faceci mysla, waza, zastanawiaja sie nad przyszloscia.
okazalo sie, ze bylam w bledzie i to kobiety cechuje takie zachowanie.
facet bierze na co ma ochote i nie mysli.
wychodzi mi, ze jestem facetem.

ulla sie dopisala, wiec dopowiem, ze pozwoli.
facet godnosc rzuca do kata kiedy mu zalezy, oczywiscie nie mam na mysli ekstremalnych zachowan, cos mocniejszego, niz zolza, bo w tym poradniku opisane jest zachowanie normalnej kobiety imo.

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: babina7 » 02 lis 2012, 23:29

jak Ci to potrzebne, to nie rezygnuj! Przecież Ty jesteś najważniejsza. Tylko mężowi ani słowa. Taki dreszczyk daje adrenalinkę i człowiek się czuje jakby miał 20 lat (giggle . Trzeba mieć swoje tajemnice i potrzebny jest ktoś z kim sie fajnie gada. Jeśli najdzie Cię ochota na więcej, to się nie hamuj. Mamy już z górki i wszystkiego trzeba spróbować żeby było co wspominać.........
zadowolona

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: niebieska » 02 lis 2012, 23:39

a tak w ogole to kot jak sie trzymal jedej dziury to zdechl!
faceci zdradzaja na potege, ten tego nie robi, ktory nie ma okazji.
tylko baby takie glupie.
ja z wiekiem zmadrzalam (clin , tyle, ze nie jestem w stalym zwiazku teraz, wiec latwo mi mowic.
i nie tylko :)

Awatar użytkownika
kimm
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 352
Rejestracja: 03 wrz 2010, 19:46

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: kimm » 03 lis 2012, 07:57

ulla10 pisze: Tak czy siak powodzenia i pamiętaj, nie wszystko złoto co się świeci.
Popsuć można szybko, naprawia się dużo trudniej.
wiem, i dlatego moja prośba o radę - do tych mądrzejszych i/albo już "doświadczonych" w takich właśnie
wirtualnych znajomościach...

a sex wykluczam, sex dużo komplikuje w takiej sytuacji, zresztą dobry sex mam w małżeństwie,
brakuje mi tylko tego "czegoś"... tego co było 25 lat temu a już nie ma: starania się, zaskakiwania,
poświęcania uwagi, spontaniczności - no, same wiecie...
a po drugiej stronie monitora czy słuchawki telefonu jest zawsze, codziennie, i to od kilku ładnych lat

no i na tym chyba zakończę, muszę wszystko dokładnie przemyśleć, bo nadal niewiele wiem
i generalnie jest to dla mnie sytuacja do (mooning

Awatar użytkownika
ullrike
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 3704
Rejestracja: 01 cze 2006, 08:41

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: ullrike » 03 lis 2012, 09:12

Tak jest,nie pytaj tylko rob jak czujesz ..jak powiada moj malzonek. (happy

Co do manipulacji i kierowania facetem..prawdziwy meski facet moze i da sie na chwile wmanewrowac ale szybko sie ocknie i nie pozwoli sobie na bycie psem .
A z reszta kogo kreci guma do kaleson ?mi podobaja sie tylko tacy ktorymi pomiatac nie moge :)Takich szanuje i zawsze moge o nich powiedziec O to jest wartosciowy gosc.

No i tak..przykladowo majac mezczyzne ktory bardzo wysoko postawil poprzeczke ,tak ze zaden inny mu nie podskoczy i w ktorym bylabym zakochana po uszy ,to nawet ksiaze Walii by mnie nie uwiodl nie wiem jak zabiegajac o moje wzgledy.
Czy taki Ksiaze Walii mialby taki ladny tyleczek i takie zgrabne owlosione nogi jak moj facet ktory mnie kreci?
Z samej fizycznosci nie polecialabym na obcego faceta .
np jade sobie teraz na moich zajeciach rowerkiem,przedemna pedaluje gosc ,widze jego plecy w obcislej koszulce ,pupke ,niezle opalone nogi i mysle sobie no fajna ma figurke w moim typie jest ,podoba mi sie:)wiec przyjemnie zerknac i popedalowac za takimi plecami :)
ale to jest jednakowoz cialo obce i cala reszta jego juz mi sie nie podoba ...nie sadze zeby mnie uwiodl jakby zaczal nagle do mnie startowac
Za duzo musi byc skladnikow ,zeby miedzy kobieta a mezczyzna zaiskrzylo.

Awatar użytkownika
Sabrina
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4156
Rejestracja: 26 wrz 2007, 14:50

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 7.

Post autor: Sabrina » 03 lis 2012, 10:31

Mi sie ciezko ustosunkować w tej chwili do flirtu wirtualnego czy w realu,bo ja zawsze flirciara bylam. Teraz przystopowalam bo pewnie hormony no i nic na oku ciekawego nie ma,a z byle kim dla samego flirtowania,to by mi sie pisać nie chcialo.
Kimm ,ja wiem po sobie,ile takie flirciki dodawaly mi energii zyciowej (giggle byly tylko smsy,gg ale bylo fajnie.
Mąz nigdy sie nie dowiedzial,ale mialam pecha bo zony tych facetów przylapaly ich na naszym pisaniu. Stało sie to raz,drugi,trzeci i odpusciłam bo zaczęlo mnie to okropnie męczyć. Nie znalam tych facetów osobiscie,ani ich zon,ale zawsze byli młodsi przynajmniej o 10 lat.
Kimm ja na Twoim miejscu nie kończyła bym tej znajomości,chyba ze masz wyrzuty sumienia i jest Ci cięzko.
Nie wiesz,czy za miesiąc,poł roku nie umrze to smiercia naturalną,wiec po co teraz sie męczyć . Jezeli jesteś szczęśliwa,męza nie krzywdzisz,bo wirtualny flirt to nie to samo co w realu to po co masz zrywać?

Nawet jak by facet dowiedzial sie ze flirtujemy z innym,to "strawił by to za jakiś czas,a co innego gdy by sie dowiedzial o zdradzie w realu. Żaden rozsądny facet czy kobieta,nie zakończyły by swojego małżeństwa,tylko przez to ze współmałżonek pisze smsy albo maile z kimś innym. Mogła by byc awantura,ciche dni i tyle.
Ja bym nie konczyla.
babina7 pisze:jak Ci to potrzebne, to nie rezygnuj! Przecież Ty jesteś najważniejsza. Tylko mężowi ani słowa. Taki dreszczyk daje adrenalinkę i człowiek się czuje jakby miał 20 lat (giggle . Trzeba mieć swoje tajemnice i potrzebny jest ktoś z kim sie fajnie gada. Jeśli najdzie Cię ochota na więcej, to się nie hamuj. Mamy już z górki i wszystkiego trzeba spróbować żeby było co wspominać.........
Jestem tego samego zdania.
"Bogactwo i uroda nigdy nie wyjdą z mody."

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”